Inwestycja w startup na etapie zalążkowym to ryzyko, bo poza know-how autorzy projektu nie mają w zasadzie nic. Istnieją jednak sposoby, by zabezpieczyć taką inwestycję przed ryzykiem.

fot. unsplash.com

Pełna treść artykułu dostępna dla naszych stałych czytelników

Dołącz do naszego newslettera lub podaj swój adres, jeśli już jesteś naszym subskrybentem

Partner technologiczny

Bardzo trudno oszacować stopę zwrotu z inwestycji, gdy startup jest na etapie zalążkowym. Przede wszystkim dlatego, że założyciele szukają pieniędzy, dysponując jedynie pomysłem i wstępnym badaniem rynku. Nie mają gotowego produktu, a co za tym idzie, bazy klientów. Potrzebują finansowania na zakup środków trwałych, zbudowanie zespołu i na opracowanie rozwiązania. Dysponują więc głównie dobrami niematerialnymi.

Zminimalizować ryzyko

Niejednokrotnie inwestorzy angażujący się w tego typu przedsięwzięcia przyznają, że liczą się ze stratą kapitału i że tylko jedna na 10 inwestycji okazuje się opłacalna. Do podjęcia ryzyka skłania ich jednak prosta matematyka – w najgorszym razie stracą 100% środków, a w najlepszym wypracują „nieograniczony” zysk. Nie trudno więc zrozumieć dlaczego finansują startupy na etapie seed. 

Choć ryzyka przy tego typu inwestycjach nie da się wyeliminować, można je ograniczyć poprzez odpowiednie zabezpieczenie. Skoro największą wartością „wkładu” założycieli w przedsięwzięcie stanowi know-how i prawa autorskie do innowacyjnego rozwiązania, niezbędnym jest podjęcie działań zmierzających do ochrony tych praw na rzecz inwestora. Można tego dokonać poprzez bezpośrednie przeniesienie ich na osoby finansujące lub spółkę, w której udziały ma objąć inwestor dokonujący dokapitalizowania pomysłu. Biorąc pod uwagę uzasadnione interesy obu stron transakcji, to przeniesienie praw na spółkę jest optymalnym rozwiązaniem. 

Know-how w rękach inwestorów

Umowy dotyczące know-how, w tym umowy, których przedmiotem jest przeniesienie praw do know-how są umowami nienazwanymi, co oznacza, iż ustawowo nie zostały przewidziane przesłanki, które pozwalają na stwierdzenie, jakie elementy istotne muszą zawierać, aby wywrzeć przewidziany przez strony skutek. 

Jednakże w przypadku umów nienazwanych rozsądnie jest mówić o typowych elementach umowy, do których można zaliczyć: przeniesienie praw do know-how, szczegółowe określenie, czego know-how dotyczy, zobowiązanie do zachowania przekazywanych informacji składających się na know-how w poufności,  co do zasady również zobowiązanie do zapłaty wynagrodzenia. Wynagrodzeniem może być objęcie udziałów w spółce, którą wspólnie zawiążą inwestor z pomysłodawcami.

Forma know-how 

Należy zwrócić uwagę, że know-how powinno być dostarczone w skonkretyzowanej i użytecznej formie, dając przewagę nad konkurencją oraz najlepiej, by zostało zarejestrowane na nośniku, do którego prawa również powinny stanowić własność spółki. Jeżeli know-how nada się formę raportu lub opracowania jakiegoś rozwiązana, warto jednocześnie przenieść prawa autorskie (o ile da się uznać taki raport za utwór w rozumieniu prawa autorskiego) na spółkę. Przy tej okazji warto pamiętać o zabezpieczeniu przed wykonywaniem osobistych praw autorskich założycieli. Ostatnią formą ochrony inwestora będzie zobowiązanie twórców do poufności. 

Podsumowanie

Powyższe rozporządzenia powinny zmniejszyć ryzyko związane z inwestycją w przedsięwzięcie na etapie seed. Gdyby jednak z jakiś powodów pomysł nie wypalił lub założyciele stwierdzili, że nie mają ochoty dalej pracować nad rozwojem startupu, strony mogą spróbować sprzedać know-how oraz prawa autorskie do tego co udało im się dotychczas wypracować. 

Gdyby inwestor widział szanse na rozwój pomysłu bez udziału założycieli może również odkupić udziały w spółce, stając się posiadaczem całości praw, które mógłby wykorzystać w dowolny sposób. W razie porażki przedsięwzięcia inwestor za pomocą opisanych zabezpieczeń zostaje w ręku z cennymi prawami. Dostaje więc szansę na pomniejszenie strat lub wypracowanie jakiegokolwiek zwrotu z inwestycji, które nie byłyby możliwe, gdyby know-how i prawa do pomysłu pozostały przy pomysłodawcach.

Patryk Hatak

aplikant radcowski w Kancelarii Konieczny Wierzbicki Kancelaria Radców Prawnych

Komentarze (0)