Do tej pory Lyft pobierał opłaty za każdą odbytą podróż z jednym z jego kierowców. Teraz testuje model biznesowy oparty o subskrypcję i chce, by użytkownicy kupowali miesięczny abonament na podwózki. Ma zarabiać więc na podobnej zasadzie, co Netflix.

fot. materiały prasowe

Dwa pakiety

Amerykański konkurent Ubera nie oferuje w ramach testu jednego planu taryfowego, ale udostępnia pasażerom dwa warianty. Do wyboru mają miesięczny pakiet 30 przejazdów za 199 dolarów lub 60 przejazdów za 399 dolarów. TechCrunch pisze, że wygląda na to, że Lyft prowadzi testy A/B, żeby przekonać się, który pakiet będzie miał większe wzięcie i dopiero potem zdecyduje się na wdrożenie jednego z nich lub wprowadzi jakieś zmiany.

– Zawsze testujemy nowości, które mają zapewnić pasażerom przystępne i elastyczne formy transportu. Przez ostatnich kilka miesięcy testowaliśmy kilka różnych planów – mówi w rozmowie z serwisem rzecznik prasowy spółki. Żaden z powyższych planów taryfowych nie jest jednak przeznaczony dla użytkowników aplikacji do podwózek, którzy korzystają z niej sporadycznie. Dedykowany jest raczej osobom, które miesięcznie wydają na transport około 450 dolarów – wówczas pakiet za 399 dolarów załatwiłby sprawę dojazdu do pracy.

Autonomiczna taksówka na abonament

Subskrypcja na usługi nie jest niczym nowym. Na tej zasadzie działa chociażby Netflix czy Spotify, ale na rynku podwózek Lyft byłby pierwszy. Co prawda, w 2016 roku taką opcję testował Uber, ale nie wiemy na ile eksperyment się udał i czy firma zamierza wprowadzić subskrypcję do swojego planu taryfowego. Natomiast właściciele Lyft chcą głównie na tym mechanizmie oprzeć cały biznes; na razie jednak oferują podwózki za każdorazową opłatą.

Ponadto zawarli niedawno współpracę z producentem części samochodowych Magna, z którym zamierzają opracować system dla autonomicznych samochodów. Wygląda więc na to, że Lyft zamierza mieć własną flotę samojeżdżących taksówek, do których pasażerowie będą wsiadać po wykupieniu miesięcznego abonamentu. Według jednego ze współzałożycieli spółki, taka usługa mogłaby kosztować mniej więcej 200 dolarów i pozwalać pasażerom na przejechanie około 1 600 kilometrów w miesiącu.

Ekspansja

Na razie jednak wszystkie zmiany zachodzące w Lyft dotyczą tylko użytkowników aplikacji ze Stanów Zjednoczonych. Operator nie działa bowiem w Polsce, chociaż być może za jakiś czas się to zmieni. Przypomnijmy, że w połowie listopada 2017 roku Lyft ruszył z międzynarodową ekspansją i zadebiutował na rynku w Kanadzie, ściślej w Toronto.

Poza tym amerykańska spółka mówi o planach związanych z międzynarodową ekspansją już od jakiegoś czasu. Do niedawna nie wychodziła jednak poza granice kraju, ale teraz wyraźnie nabrała rozpędu i chce rozwijać się globalnie. Można więc przypuszczać, że po sukcesie w Kanadzie ruszy dalej i być może śladami Ubera pojawi się w Europie. Póki co twórcy aplikacji o tym nie mówią, badają grunt.

Komentarze (0)