Piwik PRO zaczynał jako firma specjalizująca się w implementacji open-source’owego narzędzia do analityki internetowej, które miało zapewnić użytkownikom lepszą ochronę prywatności. Dziś to pełnowymiarowa platforma marketingowa, a także rosnąca konkurencja dla analitycznych narzędzi Google.

Jak do tego doszło? Skupienie się na niszy to połowa sukcesu. Za drugą odpowiada konsekwentnie realizowana strategia biznesowa.

Na zdjęciu: Maciej Zawadziński, CEO i Piotr Korzeniowski, CFO Piwik PRO | fot. materiały prasowe

Pięć lat temu jeszcze nikt nie słyszał o RODO. Każda firma, która chciała zmierzyć ruch na swojej stronie, mogła to zrobić za pomocą darmowego narzędzia – Google Analytics. Tym, że zebrane w ten sposób dane wpadają do wielkiej sieci reklamowej, ich jedynym właścicielem staje się Google, twórca strony jedynie je licencjonuje, a na domiar złego otrzymuje ich zanonimizowaną próbkę, przejmowali się nieliczni.

Ale danych przybywało. Ludzie zaczęli dbać o swoją prywatność, instalować adblocki i zasłaniać kamerki w laptopach. Podobna świadomość rozwijała się na poziomie biznesu. Firmy, które przetwarzały wrażliwe dane, nie mogły sobie pozwolić na to, żeby informacje o ich klientach były własnością firmy, która sprzedaje reklamy w internecie. Nie mogły sobie też pozwolić na to, żeby nie wiedzieć, ile osób odwiedza ich stronę.

Piwik PRO świetnie wpisał się w tę technologiczną i mentalną ewolucję. Na początku nasze rozwiązanie umożliwiało tylko analitykę stron internetowych, ale dawało klientom pełną kontrolę nad danymi. To wystarczyło, żeby produktem zainteresowały się globalne korporacje i instytucje publiczne.

Dziś nasza platforma umożliwia już nie tylko mierzenie ruchu, ale też efektywne wykorzystywanie tych informacji do poprawy doświadczeń użytkownika, w tym personalizację samej strony pod konkretny segment klientów. Dane nadal należą tylko do tego, kto je zebrał. Można je przechowywać w prywatnej chmurze lub na własnej infrastrukturze (on-premises).

Na ich podstawie można śledzić ścieżki, tworzyć profile użytkowników, proponować im lepiej dopasowane treści, przeprowadzać testy A/B i optymalizować wygląd strony tak, by ludzie szybciej docierali do informacji, których szukają.

Na zdjęciu: Maciej Zawadziński, CEO Piwik PRO | fot. materiały prasowe

W związku z RODO stworzyliśmy też narzędzie do zbierania zgód marketingowych i zarządzania nimi zarówno z poziomu użytkownika, jak i administratora. Nasz GDPR Consent Manager, podobnie jak cała platforma, pomyślnie przeszedł audyt jednej z największych firm consultingowych. W tej chwili jesteśmy chyba jedyną tak zaawansowaną platformą marketingową, która oferuje swoim klientom zgodność z RODO, a nie wątpliwej jakości triki na obejście unijnych przepisów. To przyciąga określonych klientów, takich jak banki, korporacje czy rządy państw. Gdybyśmy nie byli stabilną, rozpoznawalną marką, pewnie niewielu z nich zdecydowałoby się ostatecznie na podpisanie z nami kontraktu.

Dobry produkt w rozwijającej się niszy to jedno, ale wiedzieliśmy, że sam się nie sprzeda. Dlatego zaczęliśmy szukać sposobów, żeby docierać z nim do odpowiednich osób.

Nie w każdym miejscu na świecie zapotrzebowanie na bezpieczeństwo danych jest takie samo. Mamy oddziały w Polsce, Niemczech, Holandii i w USA. Nasi sprzedawcy nawiązują relacje z klientami z określonych branż i często latami je pielęgnują, zanim dojdzie do podpisania umowy. W każdym regionie strategia sprzedaży jest trochę inna.

W Holandii na przykład zawarliśmy partnerstwo z jedną z największych grup agencji marketingowych, w której skład wchodzą agencje interaktywne i wydawcy z całego kraju. Oni zyskują nowy produkt w portfolio, my dostęp do klientów, dla których po wejściu RODO Piwik PRO może się okazać niezbędny.

Ten rok przyniósł nam także członkostwo w akceleratorze EIT Digital - to jedna z największych europejskich instytucji tego typu, a Piwik PRO, jest pierwszą firmą z Polski, która otrzymała propozycję współpracy ze specjalistami działającymi w ramach Europejskiego Instytutu Innowacji i Technologii. Tu również rozmawiamy tylko z klientami, którzy są zainteresowani naszym rozwiązaniem.

Ciekawą propozycję dla startupów ma też Microsoft. W ramach partnerstwa, początkujące firmy mogą otrzymać wsparcie biznesowe, inwestycyjne, dostęp do wiedzy i społeczności. My korzystamy głównie z sieci kontaktów. W zamian Microsoft zwiększa swoje szanse na sprzedaż, wśród klientów, którzy zdecydują się u nas na przechowywanie danych w prywatnej chmurze.

Ale partnerstwa to nie jedyny sposób, żeby zaistnieć na rynku. U nas bardzo dobrze sprawdził się content marketing. Po pięciu latach tworzenia własnego produktu i dziesięciu latach w branży technologii marketingowych i reklamowych, zgromadziliśmy w firmie ogromną wiedzę.

Dzielimy się nią w formie artykułów, e-booków i webinarów. Zwłaszcza teraz, kiedy wchodzi RODO ludzie szukają informacji od specjalistów z wąskich dziedzin, a nie sezonowych komentatorów. Staramy się jeździć na konferencje i współpracujemy z dziennikarzami z całego świata. Coraz trudniej znaleźć nam na to czas, ale traktujemy to jako element misji. Nie każdy musi używać Piwik PRO, ale każdy powinien wiedzieć, jak dbać o prywatność i bezpieczeństwo danych swoich klientów.

– 

Autorami tekstu są Maciej Zawadziński, CEO i Piotr Korzeniowski, CFO Piwik PRO

Komentarze (0)