W trakcie świąt, które spędziłam w rodzinnym domu, podbiegł do mnie mój 5-letni siostrzeniec i poprosił, żebym narysowała mu postać z ulubionej bajki. W jego mniemaniu rysuję ją bardzo sprawnie (co pozostawię bez komentarza).

Siostrzeniec był pod takim wrażeniem moich malunków, że koniecznie chciał, żebym nauczyła go rysowania takiej postaci. Krok po kroku przechodziliśmy przez elementy głowy, tułowia, kończyn... Siostrzeniec kilkakrotnie zmieniał kartki, zamazywał to, co zrobił, mimo że jak na jego wiek i wcześniejsze doświadczenia z rysowaniem, postać nabierała właściwego kształtu.

W końcu przekreślił wszystko, rzucił ołówkiem, powiedział „brzydka jest” i „nie tak miała wyglądać”. Stwierdził, że „on nie umie”. Ja i moja siostra, jako psycholożki z zawodu, od razu zareagowałyśmy, mówiąc, że ważne, że się starał, że robił postępy i że to wymaga czasu.

I tu dla mnie kryje się esencja „problemu” z porażką i tego, dlaczego ten temat podejmujemy przy takich inicjatywach jak na przykład Dzień Porażki.

Każdy człowiek oczekuje sukcesu. Wierzy w swoje możliwości, czuje się na siłach. I potem okazuje się, że coś poszło nie tak. Zadanie okazało się jest trudniejsze niż myśleliśmy. Czynniki zewnętrzne nas wstrzymują, a i nasze umiejętności nie są wystarczające. I poddajemy się.

Mało tego! Odbieramy często tę porażkę osobiście – uderza ona w nasze poczucie własnej wartości. Martin Seligman, autor koncepcji psychologii pozytywnej, zauważył, że ludzie mają tendencję do koncentrowania się na błędach, na negatywnych wydarzeniach ze swojego życia, co powoduje obniżony nastrój i niższą samoocenę. Wkładamy siebie w szufladki, pt. „Nie nadaję się do tego”; „Nigdy mi to nie wyjdzie”; „Nie ma co próbować”; „To bez sensu”. W psychologii poznawczo-behawioralnej takie zdania noszą nazwę „przekonań osłabiających”. Są to myśli, które osłabiają naszą motywację, wstrzymują nas przed dalszym działaniem, przed kolejnymi próbami.

Jednym z odkryć psychologii poznawczo-behawioralnej jest stwierdzenie, że to nie sytuacja powoduje nasze emocje i zachowanie, ale nasza interpretacja tej sytuacji wpływa na to, jak się czujemy. To samo zdanie, ten sam rezultat możemy odebrać inaczej, w zależności od tego, co myślimy o sobie, o świecie i o innych, jakie mamy przekonanie na dany temat. Jeśli uważam np., że „porażka oznacza przegraną”, to po pierwsze będzie mi trudno poradzić sobie z różnymi emocjami (np. złością, rozczarowaniem, wstydem). Po drugie będę sparaliżowana przed kolejnym działaniem, bo będę mieć w głowie, że ono też może zakończyć się porażką. I ostatecznie nie podejmę następnego wyzwania, bo oznacza ono ryzyko – szczególnie to emocjonalne. A idąc jeszcze dalej, nie decyduję się na próbę i mogę nie znaleźć rewolucyjnego, innowacyjnego rozwiązania.

Można jednak zmienić przekonanie na takie, które będzie mnie wspierało w podejmowaniu kolejnych celów, działań i ryzyka – np. „porażka jest elementem sukcesu”; „porażka jest niezbędna”; „tym razem nie wyszło, ale wyciągnę z tego wnioski i w przyszłości będzie lepiej”. Nie oznacza to jednak, że nie będą temu towarzyszyły emocje. Niepowodzenie dalej może rodzić przygnębienie, które zresztą jest nam potrzebne, żeby dostrzec i zrozumieć, co się wydarzyło. Ale zmiana myśli na ten temat pomoże w zarządzaniu tymi emocjami.

Zbieżnymi z tymi założeniami są rezultaty badań psycholożki Carol Dweck. Udowodniła ona, że poziom wytrwałości czy tendencja do przekraczania własnych ograniczeń zależy od naszego podejścia. Osoby nastawione na rozwój, które uważają, że ludzie mogą się zmienić, że cechy osobowości nie są trwałe, rzadziej zrażają się porażkami i wkładają więcej zaangażowania w podejmowane działania. Natomiast osoby nastawiające się na stabilność, przekonane o stałości i niezmienności ludzkich cech, w mniejszym stopniu podejmują korektę własnych działań. Dlatego wydaje się, że to zmiana przekonań i nastawienia jest kluczowa dla naszych sukcesów.

To, jakie przekonanie będzie najbardziej wspierające, będzie zależało od indywidualnych preferencji. W coachingu zdarza się, że proszę klienta o to, żeby wypisał 100 różnych potencjalnych stwierdzeń, które są przekonaniami wspierającymi. I często dopiero 101. okazuje się być tym, które mu faktycznie pomaga. Oczywiście znalezienie, a potem wdrożenie tego przekonania wymagają energii i wysiłku. Tym bardziej, jeśli wierzymy w to od dzieciństwa, jak w przypadku mojego siostrzeńca. Lub im mocniej dotyka nas osobiście.

Zmiana przekonań jest możliwa, między innymi dlatego decydujemy się na rozmawianie i dzielenie się swoimi porażkami podczas Dnia Porażki. Chcemy odczarować przekonania o porażce, pokazać, że czy to startupach, czy w dużych firmach, w małych czy w ważnych projektach, błędy nie definiują ich dalszych losów. Wpływa na to to, co z tymi błędami zrobimy, jak do nich podejdziemy.

Czy nie łatwiej jest żyć z myślą, że porażka to np. jedynie niespodziewany rezultat, a nie przegrana? I że ważne jest, aby mimo porażek, dalej próbować? Nawet jeśli dotyczy to tylko rysowania postaci z bajki…

MamStartup jest partnerem medialnym konferencji Dzień Porażki, która odbędzie się 18 stycznia 2019 w Warszawie. Szczegóły dotyczące wydarzenia dostępne są na stronie dzienporazki.pl, bilety dostępne są pod adresem dzienporazki.evenea.pl.

 

Autorka:
dr Alicja Gniewek
, organizatorka Dnia Porażki, psycholożka, trenerka

Komentarze (0)