Cateringoo to platforma łącząca firmy cateringowe z klientem biznesowym. Projekt wystartował w połowie 2017 roku, a już obecny jest we wszystkich największych miastach w Polsce. Z rozwiązania korzysta ponad 100 dostawców jedzenia, a założycielka już rozgląda się w kierunku zagranicy.

Dzięki Cateringoo klienci mają możliwość porównania w czasie rzeczywistym ofert ponad 100 firm cateringowych i restauracji, złożenia zamówienia online i dokonania natychmiastowej płatności. Otrzymują również wsparcie doradcy cateringowego obecnego na każdym etapie zamówienia, aż po jego realizację.

Natalia Myszkowska, założycielka Cateringoo.pl jest absolwentką zarządzania biznesem na Oxford Brookes University. Doświadczenia zawodowe zdobywała pracując w międzynarodowych firmach m.in.  McKinsey, Bain czy kancelarii prawnej K&LGates.. Po latach spędzonych w korporacji otworzyła własną firmę zajmując się komunikacją, public affairs oraz wsparciem rozwoju biznesu. Swoje doświadczenia postanowiła wykorzystać do stworzenia Cateringoo.

Obszar jaki Natalia wybrała na swoje działania biznesowe jest obiecujący. Rynek cateringu biznesowego rośnie stabilnie od 2010 roku o 7-10% (catering stanowi 15% rynku HoReCa, który w 2017 r był wyceniony na około 30 mld PLN). W Polsce jest ponad 3000 firm caterignowych. Poza tym nad Wisłą coraz częściej globalni gracze otwierają swoje oddziały ofshore czy outsorcingowe, więc jak żartuje Natalia: „mamy dużo brzuszków do wyżywienia.”

Kiedy i jak powstał pomysł na Cateringoo?

Natalia Myszkowska: Pomysł na Cateringoo zrodził się dwa lata temu. Po sprzedaniu mojej poprzedniej firmy, dałam sobie pół roku na znalezienie pomysłu na kolejny biznes. Szukałam inspiracji w udanych przedsięwzięciach na świecie i tak trafiłam na koncepcję budowania marketplace. Temat rzeka, wiem. Ale wciągnął mnie i pomyślałam, że jak uda mi się wykombinować coś, co będzie działało na zasadach marketplace to zrobię to. Więc zaczęłam szukać.

Wtedy na polskim rynku foodtech główną rolę grał Uber Eats i to wokół niego rosły kolejne podobne firmy. Ja pomyślałam, że zrobię coś, co jest niszowe i nie jest usługą kurierską. W głowie urodził mi się marketplace dla firm cateringowych. Jak pokazują przykłady z kilku miejsc na świecie, w tym USA, Kanady czy Niemiec, zapotrzebowanie na tego typu usługi jest bardzo duże, a sam biznes jest skalowalny. No i rynek w Polsce jest ogromny, bo to około 4,5 mld złotych rocznie.

Czym Cateringoo rózni się od Pyszne.pl, Daily czy Uber Eats?

Po pierwsze nie świadczymy usług transportowych, które stanowią dużą część tych biznesów. Po drugie Cateringoo to platforma łącząca firmy cateringowe tylko z klientem biznesowym. Nie dostarczamy jedzenia klientom indywidualnym. Naszą grupą docelową są firmy, które organizują spotkania firmowe, eventy, konferencje i inne wydarzenia. Mamy trzy założenia: upraszczamy proces zamawiania cateringu, zwiększamy transparentność rynku, w tym cen oraz znacząco podwyższamy jakość usług cateringu biznesowego. Dodatkowo wspieramy naszych klientów kiedy potrzebują cateringu szytego na miarę. To nasz drugi produkt - “catering kreatywny” - odpowiedź na wydarzenia, które wymagają specjalnego zaplanowania jedzenia, kreatywnego podania i jakości z najwyższej półki. Nie ukrywam, że to  lubię najbardziej.

W takim razie czym Cateringoo różni się od zwykłej firmy cateringowej?

Poza jakością, udogodnieniami wynikającymi z dostępności online oraz naszą obsesją na punkcie obsługi klienta - u nas klient może skomponować sobie catering od kilku partnerów jednocześnie. Stawiamy na specjalizację tych firm - jedni robią pyszne burgery, inni specjalizują się w słodkościach, jeszcze inni tylko w kawie. Widzimy, że to jest dużą wartością dla naszych klientów, którzy nie są skazani na jedną firmę.

Na czym polega Twój model biznesowy?

Model biznesowy Cateringoo jest bardzo prosty. Jako marketplace dla usług cateringowych rozliczamy się z naszymi partnerami od każdego złożonego zamówienie. Firmy cateringowe traktują nas jako zewnętrzny dział sprzedaży i marketingu, którego nie muszą utrzymywać. W praktyce, zamiast wysyłania setek maili ze standardową ofertą, firmy mogą w prosty i przejrzysty sposób zaprezentować na Cateringoo  opcje „szyte na miarę klienta biznesowego”. Przed umieszczeniem ich oferty online proponujemy szereg rozwiązań, rozmawiamy o ofercie, pomagamy w zrobieniu atrakcyjnych zdjęć, itd.

Obecnie w bazie masz ponad 100 dostawców jedzenia. Czy każdy może się „zapisać” do Cateringoo, czy trzeba spełnić jakieś wymogi?

Bardzo mi zależy, aby każdy kto skorzysta z naszych usług raz, robił to przy każdej następnej okazji. Dlatego dużo uwagi przykładamy do tego, aby jakość usług oferowanych przez naszych partnerów była jak najwyższa. Firma, która chce dołączyć do Cateringoo musi przede wszystkim przedstawić komplet dokumentów potwierdzających, że spełnia normy sanitarno-epidemiologiczne oraz prawne.

Wydaje się, że to podstawowa sprawa, a jednak   są firmy, które odpadają już na tym etapie.  Kolejna rzecz, której muszą sprostać to jakość jedzenia. Ja mam hopla na punkcie zdrowego jedzenia i uważam, że skoro zdrowo jem w domu, to dlaczego mam jeść byle co np. podczas konferencji czy śniadania firmowego. Dlatego jedzenie, które oferują u nas firmy cateringowe musi być smaczne i zdrowe - szczegółowo sprawdzamy jego jakość przed zaakceptowaniem partnera.

Mogę śmiało powiedzieć, że byliśmy w kuchni każdej z firm dostępnych na platformie, próbowaliśmy ich posiłków oraz sprawdzaliśmy referencje. I trzecia żelazna zasada. Każdy z naszych partnerów ma zakaz używania jednorazowych, plastikowych naczyń czy sztućców. Jest to dla mnie szczególnie istotne, bo uważam że w branży HoReCa  troska o środowisko powinna być dla firm priorytetem. Wiem, że wszyscy w branży ze strachem myślą o 2021 roku kiedy to wprowadzony zostanie zakaz używania plastikowych i polistyrenowych pojemników. U nas ten zakaz jest odkąd jesteśmy na rynku. I tu jestem bardzo konsekwentna.

Ile osób obecnie zatrudniasz?

Mój zespół liczy obecnie kilka osób. To osoby, które w zdecydowanej większości mają doświadczenie w pracy dla innowacyjnych firm oraz w tworzeniu startupów. Mam niewielki team, ale składający się z samych przedsiębiorczych dusz. Wszyscy mamy obsesję na punkcie obsługi klienta, e-commerce i zdrowego jedzenia. To kombinacja, która skazuje nas na sukces. Mam nadzieje.

Co było najtrudniejsze w budowaniu tego biznesu?

Najtrudniejszy był moment startu. A właściwie zebranie insightu z polskiego rynku. Wiedziałam jaki produkt chcę zaoferować, jakie są jego zalety i jakie korzyści może przynieść zarówno firmom cateringowym, jak i klientom. Potrzebowałam jednak sporo czasu, aby skonstruować ofertę tak, aby była zrozumiała zarówno dla partnerów, jak i klientów. W Polsce do tej pory nie było takiej platformy jak nasza, a sama branża nie przeszła jeszcze “cyfrowej rewolucji”.

O ile popularność aplikacji przeznaczonych dla klientów indywidualnych od kilku lat rośnie w bardzo szybkim tempie, to w przypadku klienta korporacyjnego jesteśmy w blokach startowych. Do niedawna firmy cateringowe nie wyobrażały sobie, że ktoś może zamówić ich usługę w ciągu 5 minut przez Internet bez potrzeby kontaktu z nimi. Dziś taka możliwość istnieje. I choć bariera technologiczna powoli znika, to wciąż musimy poświęcać dużo czasu, aby edukować rynek i zmieniać przyzwyczajenia. Jednak jestem dobrej myśli bo niesiemy dobrą nowinę :)

Czy były po drodze jakieś fuckupy – które mogą być przestrogą dla innych startupów?\

To nie jest mój pierwszy biznes więc wiele fuckupów już za mną i dziś z nich czerpię. Na pewno jakieś mnie jeszcze spotkają, bo to jest piękno bycia przedsiębiorcą. Jedna rada jaką mogę mieć dla startupów, to żeby za długo się nie zastanawiać. Rzeczy należy robić. Koncepty biznesowe trzeba sprawdzać w boju. Na kartce papieru wszystko może wyglądać OK, excel też dużo przyjmie. Jednak to rzeczywistość weryfikuje nasze pomysły biznesowe. I tylko popychaniem spraw do przodu, testowaniem, rozmowami z klientami jesteście w stanie zweryfikować czy Wasz pomysł jest dobry. I egzekucja. Wasze osobiste zaangażowanie. Wasz czas. Bez tego nie ma udanego przedsięwzięcia.

Czyli iść z rozwiązaniem na rynek, nawet jeśli ma się poczucie, że jeszcze nie wszystko jest dopięte na ostatni guzik?

Dokładnie. Moim zdaniem dopieszczanie pomysłu w domowym zaciszu niesie ze sobą wiele ryzyk szczególnie jeśli działacie w obszarze e-commerce. To tak dynamiczna działka, dużo zmiennych. Nie ma na co czekać, trzeba testować. Nie bać się. Najwyżej cos nie wyjdzie, ale to też doświadczenie.

Skąd wzięłaś finansowanie na projekt?

Biznes finansowałam sama. Od niedawna korzystam ze wsparcia anioła biznesu, który najpierw był naszym klientem.

Tak spodobało mu się rozwiązanie Cateringoo, że postanowił zainwestować?

Nie tylko rozwiązanie. Poznał cały zespół, który jest wizytówką mojej firmy. Myślę, że nasze zaangażowanie i wiara w ten projekt bardzo pomogło podjąć taką decyzję. Dla mnie to bardzo dobre doświadczenie, bo to  tzn. smart money, mamy dużo merytorycznego wsparcia od naszego anioła.

Cateringoo jest obecne już w 5 miastach, które będą następne?

Cateringoo działa od połowy 2017 r. kiedy wdrożyliśmy pilot projektu w Warszawie. Po 3 miesiącach  poza Warszawą obsługiwaliśmy Kraków i Trójmiasto. Dziś jesteśmy też w Łodzi, Wrocławiu, Katowicach i Poznaniu. Docelowo będziemy w około 10 dużych miastach Polski. Tam gdzie jest klient korporacyjny. A potem, spróbujemy innych rynków.

Co jeszcze masz w najbliższych planach?

Głównym celem jest dalszy rozwój w Polsce. Chciałabym, aby termin catering biznesowy jednoznacznie kojarzył się z Cateringoo. Oczywiście patrzę też szerzej. W dalszych planach myślę o  wyjściu na rynki zagraniczne np. Czechy. Co istotne, model biznesowy jest skalowalny więc widzę duży potencjał.

Komentarze (0)