... ... ...

Kickstarter nie jest dla wszystkich. Ten przedsiębiorca wyjaśnia dlaczego

Dodane

08-09-2016

Adam Sawicki
Kickstarter nie jest dla wszystkich. Tak przynajmniej twierdzi Josh Udashkin pomysłodawca inteligentnych walizek Raden. Sam nie uruchomił kampanii crowdfundingowej, a 3,5 mln dolarów pozyskał od funduszy inwestycyjnych.

Po kapitał poszedł do inwestorów

Jego zdaniem startupy, które ruszają ze zbiórką na Kickstarterze skupiają się na niewłaściwych rzeczach. Zamiast tworzyć produkty, które w dłuższej perspektywie czasu przypadną do gustu klientom, pokazują w filmach promocyjnych kilka funkcji urządzenia i liczą, że w ten sposób oczarują internautów, podaje Business Insider. Sam wybrał inną drogę.

Po opracowaniu prototypu skontaktował się z inwestorami i ostatecznie pozyskał 3,5 miliona dolarów od dwóch funduszy inwestycyjnych oraz aniołów biznesu. Zdobyte pieniądze pozwoliły przedsiębiorcy ruszyć z masową produkcją i sprzedażą walizek Raden. Gdyby Josh Udashkin zebrał tę kwotę na Kickstarterze można by mówić o ogromnym sukcesie kampanii crowdfundingowej, bo taki wynik uzyskuje się stosunkowo rzadko.

Projekty technologiczne są mało popularne 

Internauci wspierają autorów projektów najczęściej niewielkimi kwotami, zwykle po 25 dolarów „na głowę”. Do tego mniej niż połowa kampanii kończy się sukcesem. Twórcy Kickstartera chwalili się w lutym, że zorganizowali 280 tysięcy zbiórek, z czego 100 tysięcy zakończyło się pomyślenie i zebrali łącznie około dwa miliardy dolarów. Przy czym większość udanych kampanii to projektów muzycznych.

Te, w których biorą udział startupowcy to przedsięwzięcia technologiczne. Niestety cieszą się one znacznie mniejszym zainteresowaniem internetowej społeczności. Zgodnie z tym co twierdzą przedstawiciele Kickstartera zaledwie niecałe cztery tysiące takich projektów zakończyło się sukcesem. Ponadto udana zbiórka na platformie crowdfundingowej nie gwarantuje, że promowany produkt rzeczywiście trafi na rynek. 

Pieniądze wyparowały 

Autorzy zegarka CST-01 na przykład zebrali dwa lata temu ponad milion dolarów. Mimo to urządzenie do tej pory nie trafiło do sprzedaży, a jego producent złożył wniosek o upadłość. Co gorsze wspierający przedsięwzięcie pewnie nie odzyskają zainwestowanych pieniędzy. Podobny los spotkał internautów, którzy uwierzyli w inteligentny kask dla motocyklistów Skully R-1. Jego pomysłodawcy, tym razem na Indiegogo, zebrali 2,5 mln dolarów, ale zamiast przeznaczyć kapitał na rozwój produktu wydali go prawdopodobnie na drogie samochody, podróże i striptizerki. 

Komentarze (0)