Ciasne, ale własne. Tak w skrócie można opisać biura, które coraz częściej stawają na tyłach domów amerykańskich przedsiębiorców. Ci zamiast tracić czas na dojazd do biura w centrum, postanowili skrócić go do minimum. Śniadanie jedzą w domowej kuchni, a kilka kroków dalej mają swoje centrum świata.

Przykładowe biuro firmy Backyard Offices

Własne biuro w jeden dzień

– Cieszę się, że dogadaliśmy szczegóły. Kiedy może Pan zacząć pracę? I najważniejsze: na jaki adres przysłać przenośne biuro? – tak zdaniem wielu niebawem będą wyglądać ostatnie zdania z rozmowy kwalifikacyjnej. Za granicą coraz częściej mówi się o przenośnych biurach, które według wielu mają same zalety. Pracownik nie traci czasu na dojazdy, bo ma biuro w ogródku, a pracodawca nie płaci za wynajem w dużym biurowcu. 

– Zawsze ceniłam przestrzeń, tę malutką część świata, z którego spokojnie mogę pisać i myśleć przy dobrej herbacie – pisze Kate Toon, blogerka, która opisała jak stworzyła swoje "perfekcyjne biuro w ogródku". Przez pewien czas razem z mężem pracowała z domu i czasem było przyjemnie mieć go u boku cały dzień. – Ale najczęściej sobie przeszkadzaliśmy i nawet sposób w jaki oddycha mnie irytował – dodaje.

Jak u siebie w domu

Dlatego postanowiła to zmienić. Zastanawiała się nad kupnem starego kampera, ale był za ciasny. Myślała nad wynajęciem loftu, ale był za drogi. W końcu zdecydowała się na zbudowanie mini biura na tyłach swojego domu. Przejrzała strony internetowe firm, które oferują usługę zbudowania takiego biura w jeden dzień. Wybrała model domku, zapłaciła i czekała na przyjazd budowlańców.

Ci pojawili się przed jej domem o siódmej rano i żegnali się o 15. Na ogródku stanęło dwunastometrowe biuro, ale w surowym stanie. Kate Toon postanowiła więc urządzić je po swojemu. Oprawiła okna od środka, pomalowała ściany na biało, położyła panele i przyniosła najbardziej potrzebne rzeczy: biurko, krzesło i lampę. Nie zabrakło czasu i pieniędzy na dekoracje, by Kate mogła poczuć się w biurze, jak u siebie w domu.

Biuro przyszłości?

Przykład Kate Toon pokazuje tylko, że czasem warto zamiast wynajmu zbudować własną przestrzeń, idealnie dopasowaną do naszych potrzeb. Choć koszt takiej chatki jest duży (13,4 tys. dolarów), to daje wiele radości, a przede wszystkim wygody w wykonywaniu zleceń. Zdaniem wielu pracodawców i pracowników, taki model pracy jest idealny dla obydwu stron.

Pracodawca nie musi płacić za wynajem piętra w dużym biurowcu, a pracownik tracić czasu na dojazdy. Na Pintereście możemy znaleźć tysiące zdjęć biur, które stanęły w ogrodach pracowników, a część z nich została po prostu przeniesiona z innego miejsca. Może tak rzeczywiście będą wyglądać biura przyszłości? Idea wydaje się ciekawa, ale do Polski jeszcze nie dotarła.

Przykładowe biuro firmy Backyard Offices

Komentarze (0)