– W listopadzie nie mieliśmy pieniędzy na utrzymanie firmy. Trzeba było zakasać rękawy i zrobić swoje. Sprzedałem samochód, wziąłem kredyt i odkupiłem udziały od pierwszych inwestorów. Kolejne cztery miesiące walczyliśmy o domknięcie nowej rundy – mówi Filip Duszczak, CEO Instream.

Początki

Historia tego poznańskiego startupu rozpoczęła się w 2015 roku, gdy Filip Duszczak postanowił zebrać zespół i stworzyć narzędzie do budowania i wzmacniania relacji biznesowych, alternatywę dla systemów CRM. Szybko zainteresował produktem pierwszego inwestora – Speed Up Venture Capital Group, z którym zbudował prototyp narzędzia. Po stworzeniu początkowej wersji produktu rozpoczęła się jego sprzedaż klientom.

Jeden z nich, przedsiębiorca z UK, był tak zainteresowany rozwojem polskiej spółki, że postanowił w nią zainwestować. Jak pisaliśmy w sierpniu ubiegłego roku, klient ten uważał, że Instream jest lepszym rozwiązaniem od dostępnych na rynku, dlatego zainwestował w niego 100 tys. euro. Anioł biznesu zaoferował także swoje kontakty na rynku UK, dlatego też zespół Instream postanowił otworzyć się na ten rynek.

Poniosła nonszalancja

Wtedy do tego narzędzia do budowania relacji z klientem rejestrowało się na konta testowe 30 osób dziennie. Pozyskane środki od prywatnego inwestora pozwoliły ukończyć wersję podstawową produktu i rozpocząć jego sprzedaż. Po ośmiu miesiącach firma weszła na rynek, ale daleko jeszcze było jej do osiągnięcia rentowności. Zaczęła więc szukać kolejnego inwestora i zdecydowała się na ofertę funduszu ZernikeMeta Ventures.

– Nowego inwestora zaczęliśmy szukać już w październiku 2016 r., kiedy fundusze z poprzedniej inwestycji były prawie wykorzystane. Listopad był pierwszym miesiącem, kiedy wiedzieliśmy, że nie mamy środków na utrzymanie firmy. Trochę poniosła nas nonszalancja i byliśmy zbyt pewni szybkiego pozyskania nowej inwestycji – mówi Filip Duszczak, CEO Instream.

Na zdjęciu: Filip Duszczak, CEO Instream

Tysiąc maili, 20 spotkań i kilka prawie podpisanych umów

Przez ostatnie miesiące napisał blisko tysiąc e-maili do inwestorów, odbył ponad 20 spotkań z potencjalnymi inwestorami i kilka razy prawie domknął umowy inwestycyjne. – Istna batalia! – dodaje Duszczak. Ostatecznie zespół Instream wybrał fundusz ZernikeMeta Ventures i kilku prywatnych inwestorów. – Śmialiśmy się ostatnio z Jackiem Błońskim z ZMV, że była między firmami chemia już od początku. A skoro jest chemia to będzie i biologia! – mówi.

Duszczak dodaje, że pierwsze spotkanie z inwestorem nie dotyczyło samej inwestycji, ale współpracy na polu: usługodawca - klient, gdyż ZMV chciał zostać klientem InStream. Dlatego dziś współpraca między nimi wydaje się prosta: ZMV pomoże funduszami rozwinąć firmę, a Instream zadba o ich komunikację biznesową. – Po za tym czujemy podobnie biznes a sama runda pokazała, że współpraca idzie nam dobrze – dodaje CEO Instream.

2,1 mln na rozwój biznesu

Instream pozyskane środki zamierza zainwestować w produkt, zespół, płatny marketing i wejście na rynek USA. – W tym roku oprócz pozyskanych 1,3 mln złotych w tej rundzie, planujemy jeszcze dodatkowo zainwestować 800 tysięcy złotych w działania wokół promocji marki globalnie. To łącznie 2,1 mln na rozwój biznesu – mówi Filip Duszczak. Zapowiada, że niebawem zostanie udostępnione nowe rozwiązania mobilne.

Następnie zespół ma zintegrować Instream z innymi rozwiązaniami SaaS. Duszczak mówi, że obecnie zespół liczy 13 osób, ale bardzo brakuje rąk do pracy. Dzięki inwestycji wreszcie będzie mógł wypełnić luki w szeregach, co na pewno pozytywnie wpłynie na cały zespół. To dzięki niemu przetrwał ten trudny okres w życiu startupu. Na potrzeby rozwoju biznesu, Filip Duszczak sprzedał samochód i wziął kredyt, by odkupić udziały od pierwszych inwestorów.

Dojrzewanie

– Nie widziałem innego wyjścia – mówi. – Z miesiąca na miesiąc widzę, jak dojrzewamy biznesowo pod każdym względem. Komunikacji z klientami, w marketingu i co najważniejsze sam produkt nabiera ostatecznego kształtu. Wiemy w czym tkwi nasza unikatowa wartość i potrafimy to jasno zakomunikować. Mamy bardzo jasno wytyczone cele i duże ambicje. Uczymy się potrzeb rynku i staramy się możliwie szybko reagować – dodaje.

Celem Instream jest bycie numerem jeden na rynku SaaS w zakresie komunikacji z klientami. Może się to udać, bo kilka tygodni temu ten polski startup wbił się do TOP 52 narzędzi SaaS według rankingu SoftwareAdvice, Gartner. – Za rok chcemy być zdecydowanie wyżej – mówi Duszczak.

Aktualizacja: 29.06.2017 r. Ostatecznie nie doszło do inwestycjil. ZernikeMeta Ventures nie podpisała umowy inwestycyjnej ze spółką odpowiedzialną za InStream.

Komentarze (0)