Microsoft potwierdził wtorkowe doniesienia dotyczące kupna SwiftKey. Według magazynu Financial Times transakcja ta opiewa na kwotę 250 mln dolarów. Czym startup zachwycił giganta z Redmond?

250 mln dolarów? Można jedynie przypuszczać

Ani Microsoft ani SwiftKey nie ujawniają natomiast ile spółka z Redmond faktycznie zgodziła się zapłacić za wirtualną klawiaturę. W oficjalnym komunikacie przedstawiciele Microsoftu nie poruszają bowiem kwestii warunków zawartej właśnie umowy. Piszą z kolei, że nie zamierzają zamykać projektu, a wręcz przeciwnie, dalej będą go rozwijać. I tak, internauci wciąż będą mogli bezpłatnie pobrać aplikację ze sklepu Google Play i App Store’a.

Na zdjęciu: Jon Reynolds i Ben Medlock, współtwórcy SwiftKey | fot. materiały prasowe 

Za jej rozwój wciąż będzie odpowiedzialny ten sam zespół. Jon Reynolds i Ben Medlock, współtwórcy SwiftKey, a także dotychczasowi pracownicy londyńskiej firmy poszerzą bowiem szeregi Microsoftu. Wspólnymi siłami obie firmy mają zadbać o to, żeby wirtualna klawiatura trafiła na jeszcze większą liczbę smartfonów. Póki co, aplikacja jest zainstalowana na 300 milionach urządzeń mobilnych.

Użytkownicy SwiftKey zaoszczędzili 10 bilionów kliknięć

Jej autorzy chwalą się, że dzięki SwiftKey proces pisania wiadomości tekstowych jest szybszy i wygodniejszy. Oprogramowanie to uczy się bowiem nawyków użytkowników i przewiduje jakie kolejne słowo ma być napisane. W efekcie, internauci korzystający ze SwiftKey nie muszą wystukiwać na klawiaturze tylu znaków ile mieści się w danym słowie. Jon Reynolds i Ben Medlock tłumaczą, że w ten sposób użytkownicy zaoszczędzili około 10 bilionów kliknięć.

Technologię tę zamierza teraz wykorzystać Microsoft przy własnym projekcie. Spółka z Redmond również rozwija inteligentną klawiaturę. Word Flow, o której mowa, ma wkrótce zostać zintegrowana z mechanizmami SwiftKey. Pytanie tylko: czy przejęty właśnie konkurent nie zniknie wówczas z rynku? Wierząc zapewnieniom Microsoftu, nie.

Komentarze (0)