Milion złotych z inwestycji Paweł Sieczkiewicz i Piotr Słomian chcą przeznaczyć na development i testowanie nowych metod docierania do klientów. Tych chcą przekonać do rozmów z pacjentami nie tylko w gabinecie. Szybciej pomogą im przez konsultacje online.

Na zdjęciu: Paweł Sieczkiewicz, współzałożyciel Telemedi.co

Umów się na wizytę online, bądź offline

Docplanner.com, międzynarodowa platforma pozwalająca na umówienie się na wizytę u dowolnego lekarza, postanowiła rozszerzyć swoją działalność. Jej szef, Mariusz Gralewski, chciałby, aby za pomocą jego serwisu można było nie tylko znaleźć najlepszego lekarza, umówić się na wizytę czy przeczytać lub dodać opinię, ale także mieć możliwość szybkiej konsultacji online z danym specjalistą, który nam pomoże. – Wiemy, że jest zapotrzebowanie na tego typu usługi i chcemy wypełnić tę lukę. To z pewnością nie ostatnia nasza inwestycja – zapowiada Mariusz Gralewski, właściciel DocPlanner.com.

Ostatnio zainwestował więc milion złotych w polski startup Telemedi.co, który służy do kontaktu online z lekarzem. Startupowi, inwestor strategiczny, którego właśnie pozyskał ma pomóc w dotarciu do jeszcze większej liczby specjalistów. – Baza firmy Docplanner wynosi obecnie 7 mln użytkowników oraz 1,5 mln lekarzy, co daje nam znakomitą okazję do osiągnięcia znaczącej pozycji na rynkach zagranicznych – mówi Piotr Słomian, CEO i współzałożyciel Telemedi.co. Docplanner jest liderem w segmencie rezerwacji wizyt lekarskich, a jego platforma telemedyczna ma apetyt na osiągnięcie pozycji lidera w szybko rozwijającym się segmencie wizyt online.

Bez wymówek

Zalety skorzystania z platformy telemedycznej ułatwiającej kontakt online z wybranym specjalistą wymienia od razu. – Na wizytę online nie czekamy tak długo, jak to się zdarza w placówkach fizycznych, dlatego że jesteśmy w stanie szybko stwierdzić, który lekarz jest dostępny i przypisać do niego pacjenta, niezależnie od miejsca zamieszkania – mówi Paweł Sieczkiewicz, współtwórca Telemedi.co. Jego usługa może też przydać się podczas zagranicznego wyjazdu. Możemy wtedy połączyć się z naszym lekarzem i rozmawiać po polsku, będąc w delegacji. I podobno jeszcze łatwiej pytać go o nasze dolegliwości.

– Możemy także dopytać o nurtujące nas rzeczy, dla których nie wybralibyśmy się w kilkugodzinną podróż do przychodni, bo stwierdzilibyśmy, że to zbytnia błahostka – mówi Piotr Słomian, CEO platformy. – Teraz bagatelizowanie spraw zdrowotnych przestaje mieć znaną wymówkę: “nie mam na to czasu” – dodaje. Zaznacza jednak, że wideowizyta nie zastąpi fizycznego kontaktu z lekarzem. Przez kamerkę nie jest on wstanie fizykalnie zbadać osoby, musi więc opierać się na dokumentacji dostarczonej przez pacjenta. Podaje za to dane, z których wynika, że 70% pacjentów nie potrzebuje dodatkowej, osobistej wizyty u lekarza.

Na zdjęciu: Piotr Słomian, CEO i współzałożyciel Telemedi.co

Karetki nie zastąpi

Telemedi.co nie zastąpi także pogotowia ratunkowego, dlatego w nagłych sytuacjach lepiej wezwać karetkę, a nie logować się do systemu i umawiać na konsultację z lekarzem. Choć Ci niedługo będą mieli jeszcze więcej możliwości, dzięki współpracy z platformą do wideowizyt. Niebawem będą mogli wystawiać recepty, mimo że nie zbadali fizycznie pacjentów. Najpierw jednak muszą przekonać się do korzystania z platformy, która może im dać dostęp do nowych pacjentów, oddalonych nawet o setki kilometrów oraz elastyczność godzin pracy, bo poza lekarzami, którzy pełnią dyżur, pozostali mogą ustalać swoją dostępność w dowolnych godzinach.

Aby to uczynić muszą przejść weryfikację zespołu Telemedi. – Potwierdzamy czy osoba, która się zgłasza jest lekarzem, posiada prawo do wykonywania zawodu, dyplom ukończenia studiów i ukończenia specjalizacji. Weryfikujemy też dokumenty, w tym ubezpieczenie OC lekarza – mówi Paweł Sieczkiewicz. Później będą mogli wypełnić swój kalendarz wolnych terminów na wideowizyty. Jeśli jednak w ciągu dnia, poza wyznaczonymi terminami, znajdą czas na konsultacje online, wystarczy, że zalogują się na swoje konto i ustawią status na oczekujący na połączenia. Wtedy otrzymają powiadomienia o nadchodzących konsultacjach. Tych, za pomocą platformy, przeprowadzono ponad 25 tysięcy.

Przeprowadzka

Startup powstał trzy lata temu i szybko zdobył uznanie zagranicznych inwestorów. Dzięki dostaniu się do akceleratora startupów Wayra, młody zespół pozyskał doświadczenie i pierwszego inwestora. Telefonica oraz Venture Growth Partners zainwestowali w spółkę prawie dwa lata temu 140 tysięcy euro. Specjalnie dla akceleratora z siedziby w Warszawie, zespół Telemedi przeniósł się do czeskiej Pragi. – Przez rok rozwijaliśmy firmę u naszych południowych sąsiadów. Dzięki temu etapowi, pozyskaliśmy m.in. naszych kolejnych inwestorów oraz czeskich franczyzobiorców – mówi Piotr Słomian, CEO Telemedi.co.

Do dziś spółka nie osiągnęła progu rentowności, bo wydaje pieniądze na rozwój technologiczny aplikacji, marketing oraz dyżury lekarskie dostępne w platformie. Zdobywa jednak coraz większą popularność. Nadal najwięcej uwagi skupia na polskich użytkownikach, ale i Ci z Czech chętnie korzystają z polskiej usługi. Telemedi najczęściej do użytkowników dociera przez reklamę w Google, na Facebooku i od niedawna także przez afiliację. Do klientów b2b dociera bezpośrednio. Kilkanaście miesięcy trwały poszukiwania odpowiedniego inwestora, który wesprze młody zespół w pozyskaniu kolejnych użytkowników.

Od początku był “feeling”

– Mieliśmy też inne oferty, ale zdecydował zespół Docplannera i ludzie, którzy za nim stoją, komplementarność naszych usług i szybkie podejście do procesu. Od początku z naszej strony był ‘feeling’ – mówi Paweł Sieczkiewicz, współtwórca Telemedi. Nie zdradza dokładnych warunków umowy inwestycyjnej. Mówi tylko, że razem z nowymi współwłaścicielami wypracowali “rozsądny model procentowo-finansowy i przewidujący możliwe inne warianty w przyszłości”.

Komentarze (0)