Jeśli nie liczyć moich zabaw z EminemHouse począwszy od 1999 roku oraz późniejszej kooperacji z DVA.pl (od 2003), to wyłącznie w biznesie online jestem dopiero półtora roku. Dlatego Startup Fest był absolutnie pierwszym konkursem dla technologicznych projektów, w którym brałem udział.

Pełna treść artykułu dostępna dla naszych stałych czytelników

Dołącz do naszego newslettera lub podaj swój adres, jeśli już jesteś naszym subskrybentem

Partner technologiczny

W kraju nad Wisłą mamy dużo wydarzeń, pozwalających zmienić pomysł przynajmniej w podstawy biznesu. Startup Weekendy, Startup School, Gamma Rabels, Global Startup Challenge, BIC Summer Start. Konkursów dla bardziej rozwiniętych projektów też nie brakuje, zatem wspomnę tylko o E-nnovation czy Startup Fest.

Ten drugi konkurs postanowiłem przetestować, aby wiedzieć jak to wygląda w praktyce. Chciałem mieć pogląd na to, co to ta „sesja mentoringowa” oraz przy okazji pokazać Manubię w kolejnych artykułach. I bez spinania trzymałem się tego pomysłu do czasu zobaczenia listy finałowej 20. Wtedy zmieniłem zdanie: „nie udział, walczymy o wygraną!”.

Nie udało się ;) Właśnie w radiu słucham Arka z SaveUpu – zwycięzcy Startup Fest 2011. Wyróżnienie otrzymały Manubia.pl, Migam.pl oraz CityRace.me. A ja po przemyśleniu całego eventu mogę spokojnie powiedzieć, że mimo pewnych minusów, zdecydowanie warto brać udział w edycji 2012. Impreza ta ma świetne pokrycie medialne (Gazeta Wyborcza, Wyborcza.biz, Gazeta.pl, TOK FM + serwisy startupowe).

Co nie podobało mi się podczas SF 2011?

  • Podstawową zmianą w roku 2012 powinny być oddzielne sale dla każdego mentora (grupy mentorów) plus teamy przemieszczające się między salami. Jestem pewien, że zmniejszyłoby to zmęczenie mentorów, jak i uczestników. A tak, wszyscy w jednej sali przy 10 stolikach w odległościach tak małych, że siłą rzeczy generowaliśmy szum i przeszkadzaliśmy sobie nawzajem.
  • Prezentacje bez slajdów są troszkę ułomne, ale rozumiem ideę organizatorów, że ma to być „elevator pitch”. I niech tak będzie i tak zostanie, ale np. drugiego dnia. Podczas pierwszego niech będzie wersja ze slajdami. Z doświadczenia wiem, że to jest zupełnie inny typ prezentacji i wcale nie jest on prostszy. A jednak dobrze zrobiona prezka może zmniejszyć przy stoliku czas tłumaczenia „o co w tym projekcie chodzi” na rzecz zadania konkretnych pytań.
  • Afterparty zróbmy może jednak w miejscu, gdzie muzyka nie zagłusza myślenia, a co dopiero mówienia ;)

Patrząc na to co się działo w kuluarach. Przysłuchując się mimowolnie rozmowom w zespołach, mam też kilka uwag dla tych, którzy chcą aplikować na SF za rok:

  • Lista mentorów jest dla Was. Zapoznajcie się ze skillem każdego z mentorów i przygotujcie pytania wcześniej. Rozeznajcie się w tym, jak mentorzy będą rozmieszczeni (sesja 1 na 1, czy w grupach - tak jak w tym roku). Pamiętajcie, że macie ograniczony czas i czasem lepiej jest zadać jedno konkretne pytanie niż 4 „na siłę”, które nic dla Was nie wniosą.
  • Media! Ta impreza to niesamowita okazja do promocji. W części otwartej było sporo przedstawicieli mediów. Wśród mentorów byli poczytni blogerzy. Z samej Agory byli ludzie z Gazeta.pl czy Wyborcza.biz. Nie przepuszczajcie takich okazji, postarajcie się udzielić dla nich krótkiego komentarza lub wywiadu o swoim projekcie.
  • Wizytówki może i są reliktem w XXI wieku, ale cały czas są skuteczne. Przy stoliku mentorskim macie kilkanaście minut na sprzedanie się. Jeśli kogoś zaciekawi co macie do powiedzenia, to będzie się chciał z Wami skontaktować. Gwarantuje wam, że numer czy mail zapisany na wydartej karteczce przepadnie bardzo szybko. Wizytówka nie, dlatego nie zmarnujcie takiej okazji.
  • Afterparty to nie miejsce i czas, aby pogadać sobie ze swoim zespołem. To przedłużenie sesji mentorskiej, gdzie dalej możecie pytać, gdzie możecie zapaść w pamięć, gdzie po prostu poznajecie nowych ludzi. Przepuszczanie okazji do networkingu dla początkującego projektu nie jest lenistwem, jest głupotą.
  • Jeśli nie dostaniecie się do finałowej grupy, to zawsze jest szansa zdobycia zaproszenia „dla widza”. Dzięki temu zyskujecie dostęp do sali, w której są mentorzy i może uda się Wam wyrwać choćby chęć rozmowy o projekcie poprzez maila.

Ja, korzystając z możliwości, chciałbym zwrócić uwagę inwestorów i mediów na projekt migam.pl. Miałem okazję dużo o nich posłuchać, bo przemieszczaliśmy się razem między stolikami mentorskimi i wiem, że know how w zespole jest, determinacja także, ale potrzeba kogoś, kto zepnie to biznesowo. A jeśli wierzyć Witoldowi, to lokalnie są na fali, więc warto sprawić, że będą ogólnopolscy.

PS

Temat tego, że impreza była po polsku, a nie angielsku pozostawiam otwarty. Zapraszanie gościa z zagranicy bez tłumaczenia wydaje się być bez sensu. Z drugiej strony, sam nie odważyłem się pitchować po angielsku… Warte podkreślenia jest jednak to, że zarówno Carlos, jak i Daniel dawali fajne pomysły i pogląd na projekt z mocno innej perspektywy niż krajowa.

Konrad Latkowski - Przez wiele lat aktywny uczestnik społeczności SEO w Polsce. Od września 2010 roku współzałożyciel BrandStyle zajmującej się komunikacją dla marek z rynku IT oraz firm z rynku e-commerce i start-up. W listopadzie 2010 roku zaprezentował projekt Manubia, za promocję którego odpowiada będąc jednocześnie udziałowcem projektu. Współorganizator pierwszego w Polsce i Warszawie Startup Weekendu.

Komentarze (0)