W styczniu 2012 roku projekt Square It! realizowany przez zespół w składzie: Bartosz Kulis, Aleksander Pniok, Kacper Gunia i Błażej Wojtyła został wyróżniony nagrodą jury i nagrodą publiczności podczas Startup Weekend w Krakowie. O dalszych losach Square It! opowiada Błażej Wojtyła.

Pełna treść artykułu dostępna dla naszych stałych czytelników

Dołącz do naszego newslettera lub podaj swój adres, jeśli już jesteś naszym subskrybentem

Partner technologiczny

Po roku produkt jest nadal rozwijany we współpracy z partnerami zewnętrznymi jako dwa oddzielne, dojrzałe projekty. Pierwszy skupiony jest na rozliczeniach finansowych w grupach znajomych. W drugim pod nazwą Borrowl realizowana jest idea Collaborative Consumption – jego celem jest umożliwienie szybkiego, łatwego i bezpiecznego dzielenia się rzeczami, które każdy posiada u siebie w domu. Borrowl jest rozwijany obecnie w ramach estońskiego akceleratora Startup Wise Guys.

fot. Fotolia

Godzina 8:30 rano. Za oknem kompletnie ciemno – zimno, cicho i nieco przygnębiająco. Tak właśnie o tej porze roku wygląda Tallinn, stolica Estonii. Siedzę, patrzę w okno i myślę sobie, cytując Sienkiewicza (bynajmniej nie Henryka): „I co ja robię tu?”.

Niemal rok temu razem z ekipą Jazzy Innovations braliśmy udział po raz pierwszy w Startup Weekendzie w Krakowie. Do dziś pamiętam stres przed wyjazdem, nocne pakowanie komputerów i raczej niewielkie nadzieje na dostanie się do czołowej dziesiątki. Na przekór obawom zadanie domowe przed wyjazdem odrobiliśmy bardzo solidnie. W jaki sposób? Przeprowadziliśmy długie rozmowy ze zwycięzcami dwóch innych edycji – dopytując nie tylko o sam przebieg wydarzenia, ale również o to, co było dla nich najważniejsze, czego żałują i co im najbardziej pomogło. Uzbrojeni po zęby w te informacje, a także sprzęt i specyfikację pomysłu pojechaliśmy podbijać Kraków.

W niedzielę wieczorem po 3 dniach kodzenia, rozmów i tłumaczenia innym naszej idei, kiedy już nic nie można było zmienić – nadszedł czas, by wkroczyć na scenę. Kompletnie przerażony perspektywą przemawiania przed tłumem tak nieprzeciętnych osób jak zwykle mogłem liczyć na pomoc mojej ekipy. Bartek z niewzruszoną miną popatrzył mi głęboko w oczy i powiedział: „Błażej... Tylko tego nie spierd&^%!”. Udało się. Wygraliśmy nagrodę jury, zgarnęliśmy nagrodę publiczności i wciąż nie wierząc w to, co się właśnie wydarzyło – oszaleliśmy ze szczęścia!

To była nasza startupowa inicjacja. Dzięki niej uwierzyliśmy, że można inaczej, że Mark Z. to wkrótce będzie nasz najlepszy kumpel. I choć Mark wciąż czeka na poznanie się z nami, zaraz po styczniowej imprezie udało nam się nawiązać pierwsze, fantastyczne znajomości – jak choćby z Dawidem z PAGI. Kolejne wyjazdy na różne eventy napędzały nas coraz bardziej. Rozpoczęliśmy rozmowy na temat kompletnie początkowej, seedowej inwestycji z dwoma inwestorami, a część z nas skorzystała w międzyczasie z biznesowych kursów SPIN (polecam gorąco!).

Czy ten rok był łatwy? W żadnym wypadku. Nie ominęły nas zamieszania, odrzucenie propozycji inwestycji, okres bootstrapowania (w sumie trwa do dziś, ale już w zupełnie innej formie). Przeszliśmy rotację prac graficznych, koncepcji i podejścia. Było, jest i zawsze będzie trudno. Teraz to wiemy. Mimo tego nie opuszcza nas energia i ciągła motywacja do działania.

To, co było dla nas szczególnie ważnym krokiem, to wyjazd do Doliny Krzemowej, który przełożył się na masę interesujących znajomości i wiele odważnych decyzji. Nie wszystko szło idealnie (nie wiem, czy w ogóle jest taka możliwość), ale byliśmy w zespole dumni, bo coraz odważniej wkręcaliśmy się w myślenie o robieniu swoich własnych rzeczy, powoli rezygnując z projektów zewnętrznych. I wtedy, zupełnie niespodziewanie dostaliśmy zaproszenie do zgłoszenia się do estońskiego akceleratora Startup Wise Guys. Mimo, że wcześniej nie planowaliśmy tego (w Dolinie poznałem ludzi z innych akceleratorów z cieplejszych regionów) postanowiliśmy spróbować i stanąć w szranki z setkami zespołów z całego świata.

Dostaliśmy się. Siedzę z pustym kubkiem po herbacie na łóżku w naszym mieszkaniu w Tallinnie i zastanawiam się, czy to kolejna decyzja, której będziemy żałować, czy raczej jedna z tych, które znów dadzą nam wielkiego kopa. Póki co jednak jesteśmy podekscytowani i myślimy tylko o tym, jak maksymalnie wykorzystać te 3 miesiące w Estonii – już teraz widać, że to będzie jeden wielki Startup Weekend, tylko 30 razy dłuższy.

Do działania motywuje nas dodatkowo fakt, iż co rusz słyszymy od różnych mentorów z całego świata ciepłe słowa dotyczące nie tylko pomysłu, ale przede wszystkim naszego teamu. Doceniają to, że udało nam się przez 2 lata zbudować zespół, który jest gotowy na wszystko. Chcą inwestować w nas, niezależnie od tego, jaki mamy plan na startup.

Często ludzie pytają mnie, jak się zmienia życie po Startup Weekendzie. Dla mnie największym osiągnięciem jest fakt, że inni wierzą w nas jako zespół, a pierwszy raz smak tego sukcesu poczuliśmy właśnie rok temu w Krakowie. Dostaliśmy ogromnego kopa, który napędził nas do działania. I choć bywało różnie, to zaowocowało to tym, że teraz jesteśmy pewni, że chcemy trzymać się razem, w tej ekipie i razem zrobić coś wielkiego, coś inaczej. Czy się uda? Pożyjemy, zobaczymy.

Błażej Wojtyła

Współzałożyciel Jazzy Innovations, firmy tworzącej rozwiązania mobilne i webowe. Absolwent wydziału Automatyki, Elektroniki i Informatyki Politechniki Śląskiej w Gliwicach. Zwycięzca Startup Weekend Kraków, co niczego nie dowodzi oraz iluzjonista, co niczego nie zmienia. Wierzy w siłę zgranego i pełnego energii zespołu zakręconego na punkcie kompletnie różnych dziedzin.

Komentarze (0)