Podczas współtworzenia startupu zaobserwowałem proces, który nazwałem niezgrabnie i ciężko przyswajalnie - ewolucją dwutorową. Po pierwszym torze przemieszcza się wysokiej klasy pociąg nazywany komunikacją marketingową. Po drugim torze - technologia produktu. Oba pociągi jadą jednakowym tempem, w tym samym kierunku, okno w okno. Dokąd? Do monetyzacji.

Pełna treść artykułu dostępna dla naszych stałych czytelników

Dołącz do naszego newslettera lub podaj swój adres, jeśli już jesteś naszym subskrybentem

Partner technologiczny

fot. Fotolia

Plus i minus

Komunikacja marketingowa startupu potrzebuje rozwoju oferowanego produktu. Dlaczego? Z bardzo prostego powodu - marketing potwierdza i prezentuje korzyści, jakie otrzymuje potencjalny odbiorca. Jeśli dajmy na to aplikacja mobilna jest do duszy, a marketingowe liczniki szaleją to z biegiem czasu skończą się tańce, hulańce i swawola. Oczywiście w trakcie tego boomu można zbić dobrą kasę i wejść w inny, biznesowy obszar, ale to już rozprawka na inny tekst.

Zostając przy temacie - jakie są plusy tej dwutorowej ewolucji? O jednym napisałem powyżej, czyli wiarygodność. Trzeba trąbić efektywnie i jakościowo o korzyściach jakie niesie za sobą produkt. Nie ściemniać, tylko pisać i mówić jak jest naprawdę. Drugim jest motywacja. Ta, która napędza do działania zarówno programistów naparzających kolejne linie kodu po nocach, CEO oraz marketingowca lub PRowca. Ważne w tej części jest samo Internal Communications, czyli np. wewnętrzna komunikacja w drużynie. Przesyłanie chociażby prostych komunikatów motywacyjnych, czy nawet tworzenie “białej księgi” z obsługi klienta, to bardzo istotne działania scalające ze sobą wszystkie osoby współtworzące produkt. Trzecim plusem, jest wiara w projekt dla którego się pracuje. Jeśli zmiany idą w dobrym kierunku, projekt ewoluuje i klienci coraz chętniej z niego korzystają, to tym łatwiej wskoczyć za nim do ognia. I to naprawdę się dzieje o czym codziennie przekonuję się na własnej skórze.

Ale dwutorowa ewolucja ma także swoje minusy. Jako marketingowiec i PRowiec mogę powiedzieć, że jeśli będziesz zmagał się z internetowym startupem, to Twoje sztywne harmonogramy działań szlag trafi. Prace programistów bardzo często przeciągają się na skutek tego, że po wykonaniu jednej czynności trzeba szybko poprawić następną. I tak np. zaplanowane wdrożenie nowej wersji przekłada się o tydzień a nawet o dwa. Kolejnym minusem dla niektórych może być nielimitowany czas pracy. Jeśli chcesz prowadzić komunikację marketingową startupu rzetelnie i efektywnie, musisz być przygotowany, że o 22 w sobotę będzie trzeba poinformować użytkowników o ważnej sprawie związanej z produktem (może to być np. informacja o pojawieniu się nowej wersji lub chwilowej niedostępności aplikacji). Potem jeszcze odpowiadać na pytania i tak miną 1 - 2 godziny. Mi osobiście to problemu nie sprawia, bo jaram się tym co robię.

Po trzecie - zespolenie marketingu wraz ze zmianami zachodzącymi w produkcie wymaga konsekwentnego podejścia do osób tworzących produkt. Czyli musisz cisnąć, cisnąć i jeszcze raz cisnąć z dużą dozą cierpliwości. Tak, żeby wszystko w chwili wysłania prasówki, zamieszczenia wpisu na blogu, info w social mediach i newsletterze było zgodne z tym, co zostało wykonane.

Dlaczego o tym piszę?

Bo dobrze byłoby gdyby startup w końcu przestał nim być. I można to zrobić. Trzeba tylko zrozumieć, że startup potrzebuje komunikacji marketingowej i komunikacja marketingowa potrzebuje startupu. Nie będę powtarzał jak mantry, że produkt sam się nie obroni, bo to oczywiste. Współpraca programistów i CEO z marketingowcem to tak naprawdę klucz do drzwi świata biznesowego. Sam pracując dla startupu wiem, że jednoczesna ewolucja komunikacji marketingowej i produktu przynosi owoce. Jeśli obserwuję m.in. permanentny wzrost użytkowników korzystających z aplikacji, to jest coś na rzeczy. A robimy to po to i Ty też to rób, żeby pewnego dnia poinformować cały świat o tym, że już nie jesteście startupem tylko działającym płynnie biznesem.

Kamil Jarosz

Praktyk z zakresu Public Relations i marketingu sportowego. Na co dzień PR manager polskiej aplikacji miniCRM oraz współwłaściciel marki MOTOREFEKT. Absolwent wydziału Zarządzania w Bielskiej Wyższej Szkole im. Józefa Tyszkiewicza. Prelegent tegorocznej, międzynarodowej konferencji Internet Beta, krakowskiego e-biznes festiwalu oraz 6 edycji Kieleckich Dni Przedsiębiorczości Akademickiej.

Komentarze (0)