... ... ...

Od rekruta do kursanta. Dlaczego warto wziąć udział w bootcampie programistycznym?

Dodane

04-04-2016

Leszek Wolany
– JavaScript jest najgorszą rzeczą, jaka mnie tu spotkała. W poniedziałek wróciłam do domu, położyłam się do łóżka, zawinęłam się w kołdrę i zaczęłam płakać – opowiada jedna z uczestniczek tzw. bootcampowego kursu programistycznego.

Kilka dni później dostanie pozytywnego „powera” z powodu rozwiązania trudnego zadania programistycznego. Bootcamp – trening dla ducha i ciała czy wyczerpująca szkoła przetrwania „tylko dla orłów”?

Znamy ten schemat z kina, choćby z takich obrazów jak „Full Metal Jacket” Stanleya Kubricka. Wychudzony okularnik, przekraczający bramę wojskowego obozu treningowego (ang. bootcamp), w ciągu kilkunastu tygodni zmienia się w wysportowanego, sprawnego rekruta. Dzięki przeniesieniu idei bootcampu na grunt edukacji, z absolwenta studiów humanistycznych w kilka tygodni można zrobić kodera.

Pierwsze szkoły bootcampowe rozpoczęły działalność w Stanach Zjednoczonych w 2011 i 2012 r. Jak wynika z danych zebranych przez serwis CourseReport.com, badający rynek kursów bootcampowych, w 2013 r. w USA i Kanadzie ukończyło je łącznie ponad dwa tysiące młodszych developerów. Dwa lata później – już ponad 16 tys. Od kilku lat na bootcamp programistyczny Coders Lab można zapisać się również w Polsce – m.in. w Warszawie, Krakowie i Katowicach.

Popyt na programistów

Skąd wzięła się popularność bootcampów? Z ogromnej luki na rynku wykwalifikowanych specjalistów IT. Szkół tego typu powstaje coraz więcej, ponieważ stanowią atrakcyjną alternatywę dla drugiego kierunku studiów czy studiów podyplomowych – a bywa, że i dla studiów w ogóle.

Amerykańskie Narodowe Centrum Statystyki Edukacji, działające w ramach Departamentu Edukacji, w 2014 r. przedstawiło wyliczenia, z których wynika, że odsetek studentów tamtejszych wyższych uczelni, którzy uzyskali stopień licencjata informatyki, w 2011 r. wyniósł zaledwie 2,76 proc. Uniwersytety, nie dość że kształcą za mało kadr, to w dodatku zajmuje im to całe lata.

Tymczasem rola nowoczesnych technologii informatycznych przestała sprowadzać się do wsparcia biznesu, stając się podstawą jego prowadzenia. Tempo rozwoju gospodarki cyfrowej, opartej na cyfrowych treściach i kanałach komunikacji jest po prostu za szybkie jak na możliwości tradycyjnego systemu edukacji. Wg wyliczeń firmy doradczej Sedlak & Sedlak w Polsce brakuje ok. 50 tys. programistów. W Unii Europejskiej niedobór ten sięga ponad 270 tys. osób, a do 2020 r. może wzrosnąć nawet do miliona.

Jak zostać programistą – porównanie różnych ścieżek edukacji

Kliknij tutaj, aby obejrzeć obrazek w większej rozdzielczości

Kurs bootcampowy to dla absolwentów kierunków nietechnicznych możliwość szybkiego przeszkolenia zawodowego, skądinąd nie tylko w kierunku programistycznym – funkcjonują też bootcampy poświęcone innym branżom. Kurs programowania jest ukierunkowany tak, by wyposażyć uczestników w wiedzę umożliwiającą samodzielne rozwiązywanie problemów zamiast dostarczać gotowych podpowiedzi, czyli dać mu przysłowiową wędkę zamiast ryby.

Życie na bootcampie

Today’s Military – portal amerykańskiego Departamentu Obrony – opisuje bootcampy jako bazowe szkolenia, mające przygotować rekrutów do służby wojskowej pod względem fizycznym, psychicznym i emocjonalnym. Przyszli żołnierze otrzymują podstawowe narzędzia przydatne do pełnienia przyszłej służby. Każda z formacji ma własny program szkoleniowy, dostosowany do wymogów służby, charakteru i przeznaczenia jednostek. Kurs trwa od 7 do 12 tygodni, a przed przystąpieniem do niego należy trenować indywidualnie.

Stacjonarny, intensywny kurs programowania ma bardzo podobny przebieg – zaczyna się od testów kwalifikacyjnych, oceniających znajomość języka angielskiego i umiejętność logicznego myślenia. Następnie przyszły kursant otrzymuje pokaźny zestaw materiałów szkoleniowych, które ma przerobić i opanować w fazie wstępnej, bezpośrednio poprzedzającej szkolenie. To od dwóch do trzech tygodni samodzielnej pracy. Sam kurs stacjonarny trwa od pięciu do sześciu tygodni.

Uczestnictwo w bootcampie wymaga zmian w sposobie myślenia. Absolwenci kierunków humanistycznych są przyzwyczajeni do odwoływania się do abstrakcyjnych pojęć. Informatyka jest bezlitośnie precyzyjna – wymaga zrozumienia, dlaczego dany element języka programistycznego powinien pojawiać się właśnie w „tym” miejscu, a nie w innym. Pod tym względem nauka programowania przypomina naukę języka obcego – do biegłego posługiwania się nim należy opanować zasady językowe, gramatykę i pisownię.

Dlatego dla wielu uczestników bootcamp jest prawdziwą szkołą przetrwania. Kursanci spędzają w szkole po 7-8 godzin dziennie, od poniedziałku do piątku, uczestnicząc w zajęciach grupowych i warsztatach. Pozostałą część dnia, a czasem i część nocy, poświęcają na powtarzanie materiału i ćwiczenia indywidualne, często zostając w szkole „po godzinach”. To ponad miesiąc niemal wyjęty z życiorysu – nie da się tego przetrwać bez pełnego zaangażowania i odpowiedniego nastawienia.

…i po bootcampie

Wynagrodzenie początkowe, na jakie może liczyć absolwent kursu programistycznego, wynosi do 3000 zł netto. Po przepracowaniu kilku miesięcy zwykle pojawia się perspektywa podwyżki – o 500-1000 zł. Zarobki kodera z minimum dwuletnim doświadczeniem, pracującego w stolicy, sięgają 4-6 tys. złotych na rękę.

Przyszłe losy uczestników kursu bootcampowego zależą jednak od ich nastawienia do nauki. Oczekiwane rezultaty osiągają ci, którzy rozumieją, że uczą się dla siebie, a nie dla wykładowcy czy dyplomu. To umiejętności, a nie certyfikat, pozwalają zdobyć zatrudnienie w zawodzie programistycznym i po prostu lepiej zarabiać.

Z takim nastawieniem nauka programowania przestaje być „najgorszą rzeczą na świecie”. – Po zajęciach zostałam z kolegą z grupy do godz. 10 wieczorem, ale za to udało nam się zrobić wszystkie zadania. Byłam tak z siebie dumna, że nie mogłam potem zasnąć – dostałam takiego „powera”, że to zrozumiałam, i że mogę sama! – to słowa tej samej kursantki, której JavaScript tak mocno dał się we znaki.

Podobnie jak w wojsku, trudy szkolenia bootcampowego przetrwają tylko najlepsi i najbardziej zmotywowani. Za to na końcu czeka ich nagroda – możliwość wstąpienia w szeregi armii programistów w „stopniu” młodszego developera.

Leszek Wolany

bootcamp programistyczny Coders Lab

Z rynkiem reklamy związany od 2005 roku. Doświadczenie zdobywał budując dział SEO / SEM w agencji Infinity Group i pracując dla takich klientów jak Hasbro czy T-mobile (PTC). Zarządzał działem SEM w Hypermedia. Pracował także dla Max Weber (Young & Rubicam Poland), ZenithOptimedia i Ogilvy&Mather. Specjalizuje się w online marketingu, stawiając na pozytywne doświadczenia użytkownika z marką. Od 2015 roku w Coders Lab - buduje świadomość bootcampowych form nauki programowania, umożliwiających przekwalifikowanie się i podjęcie pracy w zawodzie programisty.

Komentarze (0)