Kiedy w czerwcu ubiegłego roku Jack Dorsey, współzałożyciel Twittera, powtórnie zasiadł na dyrektorskim stołku sieci społecznościowej spodziewano się, że podniesie ją z kolan. Tymczasem, akcje spółki tracą na wartości. A czołowi managerowie Twittera opuszczają jego szeregi.

Kierownicy dobrowolnie rzucają pracę

– Z przykrością informuję, że Alex Roetther, Skip Schipper, Katie Stanton i Kevin Wein zdecydowali się opuścić firmę – napisał Jack Doresy w niedziele na Twitterze. Spółka zatrudniała wyżej wymienione osoby mniej więcej od pięciu lat, a każda z nich zajmowała kierownicze stanowiska. Odpowiadali w Twitterze za działy: inżynierii, produktu, mediów i kadry.

Na zdjęciu: Jack Dorsey, CEO Twittera | fot. Kevin Krejci, flickr.com CC by 2.0 | modyfikacja: 632x348

Z wpisu zamieszonego na Twitterze przez Jacka Dorsey wynika, że Alex Roetther, Skip Schipper, Katie Stanton i Kevin Wein zrezygnowali z pracy dobrowolnie. Dyrektor generalny spółki nie wyjaśnił natomiast przyczyny, dla której czwórka managerów opuściła szeregi przedsiębiorstwa. CEO Twittera dodał natomiast, że ich obowiązki przejmie dwójka wysoko postawionych pracowników.

18 dolarów za akcje Twittera

I tak, Adam Bain, dyrektor operacyjny (COO), a także Adam Messinger, dyrektor technologiczny (CTO), będą odpowiedzialni za inżynierię, produkt, media i kadry. Jack Dorsey dodał w tweecie również, że przez cały czas będzie wspierać swoich współpracowników, aby mieć pewność, że rozwój Twittera zmierza we właściwą stronę. Nie podał jednak żadnych konkretnych działań, które miałyby przyczynić się do poprawy sytuacji finansowej spółki.

Niedzielna wieść o uszczupleniu szeregów przedsiębiorstwa zaniepokoiła inwestorów. W efekcie tego, wartość akcji firmy na giełdzie spadła o trzy procent. Obecnie cena za jednostkę wynosi niecałe 18 dolarów, czyli mniej aż o 42 proc. w stosunku do października minionego roku. To zresztą nie jedyny spadek, który zaliczył Twitter w ostatnim okresie. Jeszcze dwa lata temu wartość jego akcji kształtowała się na poziomie ok. 66 dolarów za jednostkę. Czy Jack Dorsey dźwignie „swoje dziecko” z kolan? Przynajmniej póki co, nic na to nie wskazuje.

Komentarze (0)