... ... ...

Rozmawiał z klientami z ponad 40 krajów, zanim dopasował produkt do ich potrzeb. Twórca BaseConnect o metodzie Lean Startup

Dodane

09-03-2016

Adam Sawicki
W grudniu ubiegłego roku, kiedy pisałem artykuł o BaseConnect miałem okazje zadać kilka pytań jego pomysłodawcy. Wówczas Damian Słuja wspomniał, że rozwija projekt metodą Lean Startup. Postanowiłem więc zapytać go jak ta metoda sprawdziła się w przypadku jego biznesu.

Początkowo nawet nazwa była inna

BaseConnect, podobnie jak Facebook, czy LinkedIn, jest serwisem społecznościowym. Główna różnica między nimi polega na tym, że polska sieć skupia się przede wszystkim na życiu studenckim i ułatwia żakom nawiązywanie kontaktów z przyszłymi pracodawcami. W styczniu 2012 roku, kiedy Damian Słuja i jego przyjaciel Rafał opracowali wstępną koncepcję portalu nawet nazwa projektu była inna niż obecnie.

Wówczas „Multi Organizations” koncentrował się przeważnie na rozwiązywaniu problemów organizacji i kół studenckich, a nie samych studentów.  – Nie do końca wiedziałem, jaki kierunek obrać od pomysłu do pierwszego prototypu nie mając doświadczenia w branży IT – mówi Damian Słuja. Wziął więc udział w startupowym wydarzeniu Hive53, gdzie poznał bardziej doświadczonego przedsiębiorcę Iana Scarffe.

Lean Startup polega na weryfikacji pomysłu

Wspomina, że nowy znajomy zaprezentował mu ideę Lean Startup i powiedział, że do tej pory pracował nad wieloma biznesami, które były rozwijane według zasad „starej szkoły” – zdaniem Scarffe, bardziej kosztownej i nieuwzględniającej prawdziwych potrzeb klientów i użytkowników. Wytłumaczył jednocześnie, ze Lean Satrtup działa inaczej, umożliwia wykorzystanie posiadanych zasobów i dotarcie do problemów, których klienci chcą się pozbyć, jak kamienia z buta.

– Głównym celem metody Lean Startup jest weryfikacja założeń pomysłu, opierając się na badaniach rynku. Następnie, na podstawie uzyskanych informacji zwrotnych buduje się prototyp, który, jeszcze raz, testuje się z udziałem nowych klientów i sprawdza się ich reakcje – mówi Damian Słuja. Dodaje, że zdobyte w ten sposób dane służą do wprowadzania poprawek i realizacji kolejnych części projektu. W efekcie, otrzymuje się produkt dopasowany do potrzeb rynku.

Najpierw badania rynku, potem produkt

Tak samo było z BaseConnect. Zespół realizujący projekt rozpoczął nad nim prace od badań rynkowych i segmentacji klientów. Początkowo Damian Słuja zakładał, że sieć społecznościowa będzie przede wszystkim skupiać się wokół problemów i ważnych spraw organizacji studenckich. Ich przedstawiciele wyjaśnili przedsiębiorcy, że jeśli serwis ma być wartościowy z ich punktu widzenia, to musi przyciągać uwagę studentów.

– Dokonaliśmy więc zwrotu – mówi pomysłodawca BaseConnect i tłumaczy, że od tamtej pory serwis jest nastawiony bardziej na żaków i absolwentów, niż na same koła studenckie. – Następnie przeprowadziliśmy na szeroką skalę badania rynku, żeby sprawdzić, czy problemy i potrzeby, które występują na rodzimym rynku pojawią się także za granicą – dodaje. W efekcie, Słuja przeprowadził kilkanaście wywiadów z użytkownikami z ponad czterdziestu krajów.

Kilkanaście spotkań i rozmów telefonicznych

Wysiłek, który włożył w spotkania i rozmowy telefoniczne z potencjalnymi klientami przyniósł oczekiwane rezultaty, bowiem uświadomił sobie w końcu, czego oczekują użytkownicy. Najczęściej wspominali, że brakuje na rynku platformy, która łączyłaby życie studenckie z narzędziami wspierającymi rozwój zawodowy, np. oferty pracy i staży. Z drugiej zaś strony BaseConnect miał od tej pory pomagać także pracodawcom w znalezieniu odpowiednich kandydatów na stanowiska w ich firmach.

Mając tę wiedzę przedsiębiorca upewnił się, że serwis dostarcza odpowiednich rozwiązań klientom ze wszystkich segmentów. I tak na przykład, BaseConnect pozwala studentom dodać do swojego profilu CV, znaleźć informacje o stażach i imprezach, absolwentom uczelni wyższych nawiązać kontakt z potencjalnymi pracodawcami, zaś właścicielom firm zapewnia narzędzia budujące ich wizerunek w sieci.

Zmienił model biznesowy. Zarabia na pracodawcach

Damian Słuja dodaje, że zmiana dotycząca docelowej grupy klientów z organizacji studenckich na żaków, nie była jedynym zwrotem, którego dokonał. Transformacji uległ również model biznesowy. – Początkowo zakładaliśmy, że będziemy pobierać opłaty od organizacji studenckich – mówi i wyjaśnia, że nie był to jednak idealny scenariusz. – Podczas kolejnych testów i rozmów z klientami zidentyfikowaliśmy, że firmy mają problem ze znalezieniem absolwentów na wybrane stanowiska. Zdaliśmy sobie wtedy sprawę, że nasz model biznesowy musi się z tym wiązać – tłumaczy.

I tak, BaseConnect zarabia na udostępnianiu markom narzędzi Employer Brandingowych. Dzięki nim pracodawcy korzystający z serwisu społecznościowego nie muszą promować się wśród studentów za pośrednictwem np. banerów reklamowych. Mogą natomiast wyróżniać się w wynikach wyszukiwania w danym mieście i branży.

Najpierw Europa, potem Stany Zjednoczone

Mimo że portal działa już sprawnie od jakiegoś czasu, to Damian Słuja przekonuje, że wciąż testuje nowe rozwiązania. – Jesteśmy w stałym kontakcie z wszystkimi naszymi segmentami klientów, dlatego ciągle udoskonalamy i rozwijamy narzędzia i funkcje na platformie – mówi. Dodaje, że monitoruje także ilość osób, które odwiedzają stronę, sprawdza, ile czasu poświęcają tym wizytom i czy polecają usługę swoim znajomym.

– Kamieniami milowymi jest dla nas ciągłe upewnianie się, czy mamy dopasowany produkt do potrzeb rynkowych, spieniężenie biznesu i praca nad aplikacją mobilną – wyjaśnia Słuja. Zdradza również, że rozpoczął właśnie rozmowy z przedstawicielami funduszy venture capital, którzy mają pomóc spółce zaistnieć na arenie międzynarodowej, najpierw w Europie, a później w Stanach Zjednoczonych.

fot. pixabay.com

Komentarze (0)