– W Social WiFi pierwszych Klientów szukaliśmy wśród znajomych, a to dlatego, że pierwszą grupą Klientów jaką zdefiniowaliśmy jako "idealną" były kawiarnie i restauracje – mówi Artur Racicki, CEO Social WiFi. Jak przekonał właścicieli restauracji do skorzystania z jego produktu?

Czytasz właśnie jeden z artykułów pochodzących z cyklu "Pierwszy". Publikujemy w nim ciekawe historie pokazujące różne sposoby na pozyskanie pierwszego klienta. Wiemy, że każdemu startupowcowi ciężko zdobyć pierwszą osobę, która zapłaci za usługę i pomoże w rozwoju produktu. Dlatego postanowiliśmy zapytać twórców istniejących biznesów o to, jak oni poradzili sobie z tym problemem.

Na zdjęciu: Artur Racicki, CEO Social WiFi | fot. facebook.com/aracicki

Pierwszy inwestor

W marcu 2013 r. Artur Racicki i Tomasz Wysocki założyli spółkę Social WiFi, która miała pomagać właścicielom lokali usługowych (np. restauratorom) w kontakcie z klientami. Dzięki Social WiFi mogą oni udostępnić sieć WiFi klientom i przy okazji utrzymać z nimi relację, oferując zniżki na dane produkty. Przez to, że każdy z nich musi zalogować się do sieci, właściciele dowiadują się więcej na temat klientów.

Pół roku po debiucie spółka znalazła inwestora, który wyłożył na rozwój firmy 700 tys. złotych. – Pozyskane środki pozwolą nam na dalszy dynamiczny rozwój. Już w listopadzie rozpoczynamy dystrybucję usługi na rynek niemiecki. Pracujemy też nad uruchomieniem aplikacji mobilnej na systemy operacyjne Android i iOS – mówił wtedy Racicki. Inwestora przekonały liczby.

Każdy zna kogoś

Racicki i Wysocki chcieli szybko pozyskać klientów na swoją usługę z dwóch powodów: finansowych - potrzebne były pieniądze na dalszy rozwój firmy, produktowych - chcieli sprawdzić, czy to co oferują klientom im się przydaje. Dlatego sięgnęli chyba po najprostszą metodę, czyli zaczęli od zdefiniowania, kim byłby idealny klient. Okazał się nim właściciel kawiarni albo restauracji.

To był dobry sygnał dla twórców Social WiFi. Wiedzieli bowiem, że do potencjalnych klientów mogą dotrzeć przez znajomych. – Każdy zna kogoś, kto zna kogoś, kto prowadzi jakiś biznes gastronomiczny – opowiada Artur Racicki, CEO Social WiFi. Z produktem powstałym kilka tygodni temu poszedł do znajomej, która zarządza siecią restauracji 77 Sushi.

fot. by pexels.com

Wygrana w totka

– Zaproponowałem super cenę i szczególną opiekę, co w efekcie zamieniło się na pierwsze wdrożenie w 13 lokalizacjach w całej Polsce. To było w tym czasie, kilka miesięcy po założeniu spółki, jak wygranie w totolotka – mówi Racicki. Zdobycie pierwszego klienta dało mu możliwość testów i badania zachowań gości restauracji korzystających z Wi-Fi.

– Po tej sprzedaży i kilku kolejnych zaprzestaliśmy na dwa miesiące sprzedaży usługi, żeby ją dopracować – mówi. – To tym bardziej pokazuje jak ważne są te pierwsze wdrożenia i szybkie MVP. Trzeba szybko iść na rynek – dodaje. Kilka miesięcy po starcie, Social WiFi zdobył kolejne wdrożenia. W listopadzie, czyli prawie pół roku po premierze, miał 100 klientów.

Mały zespół

W dziale handlowym tego warszawskiego startupu pracowała wtedy... jedna osoba. Dopiero w styczniu 2014 dołączyło do niego trzech pracowników. Pozyskiwaniem klientów sieciowych zajmował się wtedy Artur Racicki, CEO spółki. – Do klientów docieramy różnymi kanałami, od rekomendacji przez sprzedaż bezpośrednią po kampanie w mediach. Dużą rolę odgrywa oczywiście Facebook – wspominał.

-

Jak wyglądała Wasza historia pozyskania pierwszego klienta? Przysyłajcie ją na adres adam@mamstartup.pl. Najciekawsze opiszemy na łamach MamStartup.

Komentarze (0)