... ... ...

Swoje biznesy sprzedali Zomato, a dziś działają razem. Storyous otwiera się na Polskę

Dodane

09-08-2016

Adam Łopusiewicz
Igor Třeslín założył w Czechach Lunchtime.cz, katalog czeskich restauracji z codzienną aktualizacją menu, który sprzedał Zomato. W tym czasie Ola Lazar stworzyła w Polsce Gastronauci.pl i… również serwis sprzedała Zomato. Dziś Igor i Ola razem rozwijają kolejny startup branży gastronomicznej.

Na zdjęciu (od lewej): Ola Lazar i Igor Třeslín

Sprzedane biznesy łączą

Kilka miesięcy temu Ola Lazar, założycielka Gastronauci i Stoliczku, dołączyła do czeskiego zespołu Storyous, który właśnie otworzył się na polski rynek. Członków tego startupu połączyła historia, bo Igor Třeslín stworzył katalog czeskich restauracji, który później sprzedał gigantowi - Zomato. W ciągu trzech lat od startu Lunchtime zdobył 0,5 mln uu miesięcznie.

W tzw. międzyczasie Třeslín zagospodarował kolejne miejsce w segmencie jedzenia z dowozem. –Założyliśmy Pizzatime.cz, który wkrótce sprzedaliśmy, a dziś funkcjonuje on jako Damejidlo.cz i należy do Delivery Hero. W 2014 roku Lunchtime.cz przyciągnął uwagę Zomato, globalnej wyszukiwarki restauracji pochodzącej z Indii – opowiada Třeslín.

3 miliony dolarów

Pamięta, że pierwszą wiadomość od inwestora zlekceważył, nie odebrał poważnie i o mało co na nią nie odpowiedział. – Okazało się, że są nami poważnie zainteresowani i po krótkich negocjacjach zdecydowaliśmy się sprzedać Lunchtime.cz za ponad 3 miliony dolarów – dodaje. Dołączył do zespołu Storyous, a później Ola Lazar wsparła zespół i dziś razem starają się usprawnić działanie kawiarni i małych restauracji.

Storyous powstał jako serwis społecznościowy ze zniżkami dla fanów gotowania. Zespół wierzył wtedy, że dzięki aplikacji mobilnej, mobilnym płatnościom i ofertom specjalnym będzie w stanie przyciągnąć do restauracji nowych klientów. – W tym myśleniu była jednak pułapka, bo gastronomia to biznes offline, a my nie byliśmy w stanie pokazać klientom realnych transakcji – opowiada Igor Třeslín, CEO Storyous.

Na zdjęciu: Igor Třeslín, współzałożyciel Storyous

Jak na dłoni

Wraz z zespołem zaczął więc wszystko od nowa. Stworzył swego rodzaju silnik dla restauracji jakim jest system POS i w ten sposób znalazł się w miejscu, w którym jest dzisiaj. Jego zespół prace zaczął od rozpoznania rynku, wysłuchania uważnie właścicieli kawiarni i restauracji, bo to pod ich potrzeby projektował system. Pierwszym klientom udostępnił go za darmo, by zebrać feedback i dopracować aplikację.

– Rynek gastronomiczny jest pełen “zwykłych” rozwiązań. My robimy coś innowacyjnego – mówi CEO Storyous. Igor Třeslín przekonuje, że gastronomia to działalność offline, a jego celem i nowością jaką proponuje jest zarządzanie biznesem gastronomicznym online. – Dzięki POSom Storyous właściciele i managerowie widzą jak na dłoni, co dzieje się w ich lokalu w każdej chwili – dodaje.

Zmiany w przepisach

Dzięki systemowi kasowemu POS Storyous właścicieli lokali wiedzą, ile zarabiają w danym momencie, jakie zapasy muszą uzupełnić oraz jak efektywni są ich pracownicy. – Najlepsze jest to, że nie muszą być na miejscu w lokalu, mogą np. poświęcić czas rodzinie. Dzięki Storyous oszczędzają czas i pieniądze – mówi Igor Třeslín. Jego narzędzie ma być odpowiedzią na planowane zmiany w przepisach.

W Polsce na rok 2017 zaplanowano wprowadzenie obowiązku posiadania Elektronicznej Ewidencji Transakcji (EET). Zgodnie z nim, właściciel będzie miał obowiązek udostępnić informacje o wszelkich transakcjach online do wglądu, na wypadek kontroli skarbowej. Przepis ten w Czechach wchodzi w życie 1 grudnia i Storyous POS jest już na niego przygotowany.

Na zdjęciu: zestaw Storyous

Tysiąc restauracji

Ile kosztuje korzystanie z systemu POS? Na początku około 4 tys. złotych za tablet i drukarkę fiskalną oraz opłata abonamentowa. – Nie zależy nam na jednorazowej transakcji z klientem. Z naszymi użytkownikami budujemy relacje partnerskie, ciągle wprowadzamy nowe funkcjonalności, mamy świetną obsługę klienta, a dzięki treściom na naszej stronie internetowej stale dostarczamy im inspiracji – przekonuje.

Storyous w Czechach obsługuje ponad 1 100 restauracji i kawiarni. W ciągu dwóch lat stał się jednym z największych graczy na rynku i dogonił konkurentów z 20 letnim stażem. – Kończymy prace nad nowym rozwiązaniem, dzięki któremu będziemy również mogli obsługiwać duże lokale. Teraz działamy na tabletach, a te mają swoje ograniczenia – dodaje Igor Třeslín.

Największy potencjał

Zespół przyjrzał się kilku innym rynkom, zanim zdecydował wejść do Polski, ale przekonały go podobieństwa. – Macie zbliżone pensje, koszty najmu nieruchomości, prawo, itp. W dużych miastach co miesiąc otwiera się wiele nowych kawiarni i restauracji. My mamy idealny produkt dla tej branży – mówi CEO Storyous. Dodaje, że spośród krajów sąsiedzkich Polska wydała się mieć największy potencjał.

Wszystko zaczęło się jednak od zespołu. Pomocna okazała się tutaj Ola Lazar, która znała rynek i wiedziała, kto pomoże w dotarciu do kolejnych klientów. – Mamy już wszystko co trzeba i jesteśmy gotowi, żeby obsłużyć pierwszych klientów – mówi Ola Lazar, która w Storyous pełni rolę doradcy. Sebastian Andruszczak kieruje polskim zespołem i wraz z nim chce wykorzystać know-how, który Storyous wypracował metodą prób i błędów.

– Spodziewamy się również, że dużo się nauczymy na tutejszym, nowym dla nas, a zarazem dużym rynku – dodaje Igor Třeslín, CEO Storyous.

Komentarze (0)