... ... ...

Niewielki plasterek wskaże paniom dni płodne. Jego pomysłodawcami są Polacy

Dodane

22-02-2017

Adam Sawicki
Cycle to niewielki sensor wielkości plasterka, który monitoruje cykl owulacyjny i informuje panie o dniach płodnych. Ma trafić na rynek jeszcze w tym roku. Najpierw pojawi się w Polsce.

Na zdjęciu: Tomasz Ziółkowski, twórca Cycle | fot. materiały prasowe 

– Niektóre pary miesiącami, a czasem nawet latami starają się o dziecko. Przyczyn tego zjawiska jest bardzo wiele. Natomiast dokładna wiedza o owulacji często pozwala znacząco zwiększyć szanse na zajście w ciążę i skrócić czas starania się o dziecko – mówi pomysłodawca Cycle Tomasz Ziółkowski. Dodaje, że gdy kobieta rozumie swoje ciało, wówczas łatwiej jest świadomie zajść w ciążę. 

Monitorowanie cyklu owulacyjnego 

Tłumaczy, że jego żona Marta obserwowała swoje cykle na długo przed tym, jak podjęli decyzję o poczęciu dziecka. Potem podpowiadała koleżankom, w jaki sposób korzystać z naturalnych metod, żeby zwiększyć szanse na zapłodnienie. Te z kolei skarżyły się, że metoda kalendarzyka jest uciążliwa, bo trzeba codziennie rano wstawać i badać temperaturę, do tego zajmuje dużo czasu i łatwo o niej zapomnieć. 

Kobieta pomyślała wówczas, że przydałoby się rozwiązanie, które samodzielnie informowałoby pani o owulacji. Podzieliła się tym pomysłem z mężem, który jako elektronik i programista wiedział, jak opracować takie narzędzie. Zaangażował w projekt kolegę ekonomistę i chwilę po tym zaczęli opracowywać Cycle. 

Plasterek i aplikacja 

Jest to niewielki sensor wielkości plasterka, który monitoruje cykl owulacyjny kobiety i dokładnie wskazuje jej dni płodne. Ziółkowski tłumaczy, że urządzenie zbiera dane między innymi o temperaturze ciała, aktywności fizycznej (również podczas snu) i być może z czasem o rytmie serca. Następnie dane te przekazywane są aplikacji mobilnej za pośrednictwem modułu Bluetooth. 

– Pozwala to radykalnie zwiększyć szanse na poczęcie dziecka lub uniknięcie nieplanowanej ciąży, bez konieczności stosowania pigułek, prezerwatyw oraz innych, chemicznych rozwiązań antykoncepcyjnych – mówi. Dodaje, że aplikacja potrafi nie tylko wskazać dni płodne, ale także określić początek następnej miesiączki oraz potwierdzić czy kobieta jest w ciąży. 

Debiut jeszcze w tym roku 

Zanim jednak Cycle trafi na rynek, Ziółkowski zamierza przetestować je na ochotniczkach. Dzięki zdobytej w ten sposób wiedzy, planuje udoskonalić urządzenie tak, aby było ono dla użytkowniczek niemal niezauważalne. Jego zdaniem rozwiązanie zadebiutuje na rynku jeszcze w tym roku – na razie wspomina tylko o Polsce. Z czasem jednak ma pojawić się także na arenie międzynarodowej. 

Tłumaczy, że aplikacja będzie bezpłatna. – Będzie można jednak zamówić też nasze urządzenie w formie plasterka, który zautomatyzuje cały proces monitorowania cyklu – dodaje. Uspokaja panie, że dane będą zbierane anonimowo i nieprzekazywane osobom trzecim. Zakłada, że aplikacja będzie działała również w trybie offline, przy czym należy się spodziewać się, że wówczas nie będzie można np. robić kopi zapasowych. 

Bez obaw o porażkę

Dodaje, że nie obawia się komercyjnej porażki. Jeśli jednak z jakichś powodów projekt okaże się klapą, będzie zadowolony z niesienia pomocy paniom, które mają problem z zajściem w ciążę. – Wyciągniemy wnioski i przekujemy to w inny sukces – mówi Tomasz Ziółkowski. 

Komentarze (0)