... ... ...

W tych szwedzkich firmach pracuje się po 6 godzin dziennie. Jednym rosną zyski, a inni dopłacają do interesu

Dodane

25-04-2017

Adam Sawicki
40-godzinny tydzień pracy nie jest najbardziej efektywnym i najlepszym modelem pracy. Szwedzi więc skracają godziny jakie spędzają w biurze i pozwalają swoim pracownikom wyjść z firmy po sześciu godzinach. Niektórym przyniosło to pozytywne efekty, a innym uszczupliło budżet.

fot. pexels.com

Przyjrzeliśmy się trzem firmom ze Szwecji, które wdrożyły 6-godzinny tydzień pracy. Dzięki zmianom ich pracownicy są bardziej zadowoleni i lepiej wykonują powierzone im obowiązki. Jednak krótszy dzień pracy nie tylko wiąże się z plusami.

Mają lojalny zespół

6-godzinny dzień pracy obowiązuje w sztokholmskiej firmie Brath od początku jej istnienia. Właścicielka spółki zdecydowała się na skrócony dzień pracy, aby zobaczyć jak to wpłynie na działanie zespołu i wyniki finansowe. Okazało się, że jest lepiej niż się spodziewała. Przychód jaki generuje jej firma jest co roku dwukrotnie wyższy niż w roku poprzednim, a do tego jej pracownicy są bardziej zmotywowani i efektywni.

– Zdaję sobie sprawę, że w żadnym razie nie jesteśmy dużą firmą, ale zatrudniamy dwadzieścia osób, mamy zdrowy zysk i wzrost – pisze Maria Brath. Jej zdaniem mają także przewagę nad konkurencją, która pracuje w tradycyjnym modelu 40 godzin w tygodniu. Polega to zwyczajnie na tym, że łatwiej jest sztokholmskiej firmie pozyskać do zespołu utalentowanych ludzi i zdobyć ich lojalność. Zatrudniają się i nie chcą odejść.

Nie sposób ich przekonać kreatywnymi przestrzeniami, pokojami z grami wideo czy darmowymi napojami. Nie ma w tym nic dziwnego, bo mniej godzin za biurkiem oznacza więcej godzin z rodziną i przyjaciółmi. W wolnym czasie można także realizować swoje pasje albo odpocząć w jakikolwiek inny przyjemny sposób. Pani prezes wychodzi z założenia, że wypoczęty pracownik będzie lepiej wykonywać powierzone mu obowiązki.

I faktycznie tak jest, co zresztą regularnie monitoruje. – Dzisiaj robimy więcej w ciągu sześciu godziny niż inne firmy w ciągu ośmiu. Wierzymy, że wynika to z wysokiego poziomu kreatywności, która jest wymagana w tym trybie pracy. Nikt nie może być twórczy i produktywny przez osiem godzin. Sześć godzin ma większy sens, chociaż nawet my sprawdzamy w tym czasie Facebooka i wiadomości – mówi Maria Brath.

Na zdjęciu: zespół Filimundus | fot. materiały prasowe 

Nie każdy jest tak samo efektywny

Kolejną firmą ze Szwecji, która wdrożył 6-godzinny dzień pracy jest studio gier dla dzieci Filimundus. Od 2014 roku jej pracownicy pracują krócej niż przedtem i przynosi to różne efekty. – Zaobserwowaliśmy spadek produktywności u niektórych pracowników, głównie wśród naszych artystów. Wzrosła natomiast efektywność u programistów. Pod względem finansowym i kosztowym, wyrównało się. Zysk pozostał. Pozytywne efekty wzrosły – mówi w rozmowie z Fast Comapny dyrektor generalny Filimundus Linus Feldt.

Wprowadzając zmiany w modelu pracy, poprosił swoich pracowników, aby zrezygnowali z przeglądania serwisów społecznościowych i wszelkich innych rozpraszaczy, które mogłyby odciągnąć ich uwagę od zawodowych obowiązków. Podobno nie wpłynęło to negatywnie na nastój jego podopiecznych. Wręcz przeciwnie; dało się zauważyć, że są bardziej skupieni i przykładają się do pracy. Mają więcej energii i siły, którą mogą spożytkować po wyjściu z biura.

– Jestem absolutnie pewny, że coraz więcej osób będzie wybierać więcej wolnego czasu zamiast wysokiej pensji. Przejście z 8-godzinnego dnia pracy do 6-godzinnego dnia pracy pomogło nam rozpowszechnić informację o tym, że inwestujemy w naszych pracowników; wierzymy, że najważniejszym priorytetem dla firmy odnoszącej sukcesy są zadowoleni podwładni. Jeśli pracownik jest szczęśliwy, twoja firma także jest szczęśliwa – mówi.

Niemniej wciąż optymalizuje czas pracy, aby osoby zajmujące się kreatywną częścią biznesu osiągały lepsze efekty. Przez ostatnich sześć miesięcy testował nawet 7-godzinny dzień pracy, który obowiązywał artystów. Prawdopodobnie jednak wróci do dobrych i sprawdzonych sześciu godzin, bo pozytywne efekty pracy przez siedem godziny były raczej niewidoczne.

Dopłacili do interesu ponad milion dolarów

6-godzinny dzień pracy nie sprawdza się jednak we wszystkich branżach, czego doświadczyli właściciele domu starców Svartedalen w Szwecji. Przez blisko dwa lata testowali ten model pracy, przy zachowaniu wysokości dotychczasowego wynagrodzenia wszystkich pracowników i ostatecznie postanowili wrócić do tradycyjnego 40-godzinnego tygodnia pracy. Powodem był nadwyrężony budżet firmy.

Bloomberg pisze, że dzięki skróconym godzinom pracy pielęgniarki były bardziej zadowolone i wypoczęte. Rzadziej chorowały i korzystały ze zwolnień lekarskich, a także lepiej radziły sobie z powierzonymi obowiązkami i z większą uwagą opiekowały się starszymi osobami – i to tyle jeśli chodzi o plusy. Bo okazało się, że podopieczni domu starców wymagają tyle samo godzin opieki, co przed skróceniem tygodnia pracy.

Właściciele firmy musili więc zatrudnić dodatkowych siedemnastu pielęgniarzy, którzy pokryli zapotrzebowanie na pracę sześćdziesięciu ośmiu osób. Efekt tego był taki, że trzeba było dopłacić do interesu ponad milion dolarów. Mimo to lokalny polityk odpowiedzialny za opiekę nad osobami starszymi Daniel Bermar uważa, że krótszy dzień pracy jest długofalowym rozwiązaniem i chciałby zobaczyć wyniki innych testów.

– Im bogatsi się stajemy, tym bardziej potrzebujemy korzystać z bogactwa w inny sposób niż za pośrednictwem nowych samochodów i wzrastającej konsumpcji – mówi. Nowe modele pracy mogą zapewnić szereg korzyści zarówno pracodawcom, jak i pracownikom. Jedni oczekują przecież rosnącej efektywności, optymalizacji procesów i zysków, a drudzy równowagi w życiu i czasu dla siebie i najbliższych.

Za skróceniem godzin pracy jest także meksykański miliarder Carlos Slim Helu. Jego zdaniem wdrożenie takiego trybu może obniżyć zapotrzebowanie na transport, związane z nim koszty, poprawić jakoś życia, ale przede wszystkim rozwiązać problem bezrobocia. Dzięki 30-godzinnemu tygodniowi pracy można by zatrudnić więcej osób, a ludzie pracowaliby dłużej i w efekcie władze państw nie musiałyby wypłacać świadczeń z tytułu wcześniejszych emerytur. 

Komentarze (0)