... ... ...

Od roku pracownicy Nozbe mają wolne piątki. Nie wrócą już do 40-godzinnego tygodnia pracy

Dodane

28-04-2017

Adam Sawicki
Polacy pracują więcej niż Niemcy i spędzają w biurach często ponad 40 godzin tygodniowo. Jednak nie we wszystkich firmach. Nozbe oferuje swoim pracownikom skrócony tydzień pracy i „Piąteczki”.

fot. pexels.com

Pisaliśmy niedawno o trzech firmach ze Szwecji, które wprowadziły 6-godzinny dzień pracy. Dwie z nich cieszą się lepszymi efektami, wzrostem produktywności i zadowoleniem pracowników. Jedna natomiast musiała dopłacić do interesu mniej więcej milion dolarów. Kolejnym przykładem na to jak można optymalizować tydzień pracy jest polska firma Nozbe i jej autorski system.

Piąteczki

– Przede wszystkim powinienem chcieć, żeby mój zespół pracował więcej. Tak dużo jak to tylko możliwe, prawda? Zaproponowałem więc coś zupełnie innego – pisze dyrektor generalny Nozbe Michał Śliwiński. Od sierpnia minionego roku w jego firmie obowiązuje skrócony tydzień pracy i autorskie „Piąteczki”. Opierają się ona na czterech zasadach. Zanim jednak je opiszę, najpierw muszę wyjaśnić czym jest przegląd tygodnia.

Przedsiębiorca zainspirował się tą koncepcją, czytając książkę pt. „Getting Things Done, czyli sztuka bezstresowej efektywności” autorstwa Davida Allena. Chodzi o to, żeby regularnie przeglądać swój systemu do podnoszenia produktywności. Weryfikować więc co jakiś czas założenia projektów, cel i zadania, aby nie tracić nad nimi kontroli.

Wracając do wątku, oto cztery zasady, które obowiązują pracowników Nozbe po wprowadzeniu polityki „Piąteczków”:

1. Intensywna praca nad bieżącymi sprawami od poniedziałku do czwartku. Brak spotkań biznesowych.

2. Niezbędne spotkania i rozmowy od godziny 9 do 12 w każdy piątek. Po nich następuje przegląd tygodnia.

3. Pracownicy raportują na Slacku o ukończeniu przeglądu tygodnia.

4. Każdy podejmuje decyzję, co chce dalej robić. – Może przeznaczyć ten czas na naukę czegoś nowego, pracę nad dodatkowym projektem, nowe hobby lub po prostu na tym zakończyć pracę i cieszyć się dłuższym weekendem z rodziną – pisze Michał Śliwiński.

Efektywność wzrosła do 160 procent

Zanim jednak przedsiębiorcy udało się wypracować ten system rozważał kilka innych wariantów praca. Wspomina, że myślał między innymi o 4-godzinnym tygodniu pracy, 4-dniowym tygodniu pracy i dłuższym o jeden dzień weekendzie, który wymyślił Ryan Carson, modelu rodem z Google, gdzie pozwala się pracownikom przez jeden dzień realizować własne projekty oraz startupowym podejściu pracy non stop i tradycyjnych czterdziestu godzinach w tygodniu. Z osobna żaden z tych modeli nie do końca mu pasował, ale w połączeniu owszem.

fot. pexels.com

– Ze wszystkich tych schematów najbardziej interesujące wydało mi się połączenia tygodnia pracy według Ryana Carsona i Google’a. Generalnie podoba mi się idea krótszej pracy z dłuższymi weekendami i większą ilością wolnego czasu. Jednak jako dyrektorowi firmy nie podoba mi się dawanie zespołowi więcej wolnego czasu bez niczego w zamian – wyjaśnia. Musiał więc zastanowić się jak ugryźć ten temat i ostatecznie wpadł na pomysł „Piąteczków”, które do dziś obowiązują w Nozbe i mają się dobrze.

Chwali się, że po przetestowaniu tej metody produktywność jego zespołu wzrosła do 160 procent i że zostało ukończonych więcej zadań niż zakładano. Znikły także zaległe obowiązki i sprawy odłożone „na później”. Mimo to nie udało się mu uporządkować wszystkich projektów, ale jest dobrej myśli i wierzy, że z czasem będzie lepiej.

Po pięć godzin dziennie

Skrócony czas pracy obowiązuje nie tylko w Nozbe. Pracownicy amerykańskiej firmy Tower Paddle Boards przychodzą do biura na godzinę 8 rano, a o godzinie 13 są już poza. Nie mają przerwy na lunch, a w ciągu pięciu godzin uwijają się ze wszystkimi zawodowymi obowiązkami. – Prawda jest taka, że pracujemy przez około 2-3 godziny dziennie, podczas gdy mamy do dyspozycji 8 godzin – powiedział Stephan Aarstol w rozmowie z serwisem Inc. Jego zdaniem skrócenie czasu pracy zwiększa kreatywność pracowników i ich lojalność wobec firm.

Komentarze (0)