410 3 37

Form Up wprowadził 7-godzinny dzień pracy. Nie ma czasu na obijanie się

Dodane

12-05-2017

Adam Sawicki
Po przyjściu do biura pracownicy warszawskiej agencji Form Up piją kawę, a chwilę po tym siadają do pracy i po siedmiu godzinach idą do domu. Jej szef wprowadził niedawno skrócony dzień pracy. Nikt nie ma już czasu, żeby się rozpraszać.

 Na zdjęciu: Michał Szynal, prezes zarządu Form Up | fot. materiały prasowe

Skrócony tydzień pracy wciąż nie jest powszechny wśród firm w Polsce. Taki model oferuje tylko około siedmiuset przedsiębiorców i to głównie zarządzających spółkami w sektorze przemysłowym oraz właściciele firm lokalizowanych na terenie aglomeracji śląskiej. Można jednak się spodziewać, że coraz częściej będziemy słyszeć o przedsiębiorcach odchodzących od tradycyjnego modelu pracy. Jednym z nich jest Michał Szynal.

Mniej czasu, więcej skupienia 

7-godzinny dzień pracy obowiązuje w warszawskiej agencji marketingowej Form Up od marca. Wcześniej jej pracownicy przychodzili do biura jak w większości firmach, na godzinę 9, a o 17 byli poza. Jednak w ich przypadku ten model pracy się nie sprawdził. – Pracując osiem lub więcej godzin często sama praca stanowi mniejszą część dnia, a więcej jest ucieczek, między innymi w świat wirtualny i inne sprawy niezwiązane z zadaniami służbowymi – mówi prezes zarządu Form Up Michał Szynal.

Po kilku miesiącach od uruchomienia agencji, zaczął więc zastanawiać się, jak zwiekszyć efektywność w zespole nie tracąc jednocześnie komfortu pracy. Okazało się, że dobrym pomysłem jest skrócenie czasu pracy. Dzisiaj jego podopieczni przychodzą do biura na siedem godzin, piją kawę i odrazu zajmują się wykonywaniem zawodowych obowiązków. Nie mają czasu na rozpraszacze; każdy jest więc skupiony na robocie i bardziej wydajny, bardziej niż przez 8 czy nawet 10 godzin pracy. To zresztą jest największą zaletą.

Na zdjęciu: biuro Form Up | fot. materiały prasowe 

– Branża marketingowa jest specyficzna. Panuje tu mocne nastawienie na kreatywność i opracowywanie unikatowych rozwiązań, co jest niezbędne do prowadzenia skutecznych działań reklamowych, między innymi przez analityków mediowych czy ludzi tworzących content – mówi Michał Szynal. Ciężko jest przez długi czas pracować na najwyższych obrotach i wyduszać z siebie kreatywność zawsze wtedy, gdy jest ona potrzebna. Czasami lepiej wysłać pracownika do domu wcześniej, aby następnego ranka wrócił do biura ze świeżymi pomysłami.

Podobne wnioski nasuwały się przedsiębiorcy dużo wcześniej. Wspomina, że przez całą karierę miał okazję przyglądać się rozwiązaniom stosowanym w różnych organizacjach. W swojej firmie stara się wdrażać te najlepsze - jednym z nich jest właśnie 7-godzinny dzień pracy. Dodaje, że na początku oczywiście miał obawy co do nowego modelu, nie do końca wiedział czy to na pewno dobre posunięcie i czy w jego firmie sprawdzi się ten system. Jednak teraz jest spokojny. Ale co z minusami, bo takich chyba też są?

– Na razie nie zauważyliśmy negatywnych stron naszej decyzji. Pracownicy mają więcej czasu dla siebie i na realizowanie się poza miejscem pracy. Oczywiście liczymy się z tym, że w miarę powiększania struktury firmy, co zdarzy się już niedługo, mogą pojawić się minusy tego rozwiązania – wyjaśnia. Jednym z nich może być na przykład kłopot z wdrożeniem nowych osób, które zwykle w pierwszych dniach potrzebują czasu, aby oswoić się z nowym środowiskiem i obowiązkami oraz absorbują uwagę starszych kolegów i koleżanek. Michał Szynal jest jednak dobrej myśli.

Na zdjęciu: biuro Form Up | fot. materiały prasowe 

Piąteczki w Nozbe

Form Up jest kolejną firmą w Polsce, które odeszła od tradycyjnego modelu pracy i cieszy się z efektów swojej decyzji. Skrócony tydzień pracy obowiązuje także w Nozbe i opiera się na autorskim systemie Piąteczków. Polega on na tym, że podopieczni Michał Śliwińskiego pracują intensywnie nad bieżącymi sprawami od poniedziałku do czwartku oraz unikają w tych dniach spotkań biznesowych. W piątki natomiast ich harmonogram dnia pracy jest nieco inny; mają do wykonania tylko dwa zadania.

Pierwszym jest odbycie wcześniej wspomnianych spotkań i rozmów, ale tylko wtedy, kiedy jest to potrzebne. Drugim jest tzw. przegląd tygodnia, polegający na przyjrzeniu się swoim zadaniom i celom oraz zaplanowaniu kolejnych działań. Po wykonaniu obu, są wolni. Ponoć system jest na tyle skuteczny, że po jego przetestowaniu efektywność w Nozbe wzrosła o 160 procent i zakończono wszystkie zaległe zadania. Więcej o tym przeczytaj tutaj.

Komentarze (0)