Yasmine Mustafa wracała wieczorem do domu, kiedy dwóch mężczyzn zaczęło ją śledzić; nic jednak jej nie zrobili. Kathy Roma miała mniej szczęścia i została dziewięć razy dźgnięta nożem. Dzisiaj obie tworzą startupy i chcą pomagać w bezpiecznych powrotach do domu.

fot. pexels.com

Trzydzieści siedem procent kobiet w Stanach Zjednoczonych boi się samotnie wracać wieczorami do domu. Nic dziwnego, bo mniej więcej 65 procent tamtejszych pań było chociaż raz w życiu zaczepianych i nękanych na ulicach. Istnieją jednak przynajmniej trzy rozwiązania technologiczne, które mają zwiększyć bezpieczeństwo samotnie przemieszczających się kobiet. Dwa z nich stworzyły same panie, a jedno studenci.

Brelok z funkcją śledzenia

Yasmine Mustafa wracała wieczorem do domu, kiedy dwóch mężczyzn zaczęło ją śledzić. Zaczepiali ją i chcieli zwrócić na siebie uwagę. Młoda kobieta nie chciała zdradzić, gdzie mieszka, więc przeszła spokojnie obok własnego mieszkania i wkrótce po tym naprzykrzający się panowie dali sobie spokój. Następnie na miejscu zjawili się policjanci i zaczęli wypytywać kobietę czy ma gaz pieprzowy i czy trenuje sztuki walki.

Nie miała i nigdy wcześniej nie uczestniczyła w zajęciach z samoobrony. Była z kolei sfrustrowana, że nie istnieją lepsze sposoby na zapewnienie sobie bezpieczeństwa. Pomyślała więc o niewielkim urządzeniu wearable, które w razie potrzeby wysyła informację o lokalizacji bliskim osobom, aby te mogły śledzić trasę właściciela sprzętu. Potem przyszła z tym pomysłem do swojego znajomego i do dziś rozwija z nim projekt.

Wspólnie przeprowadzili ponad tysiąc rozmów z różnymi kobietami i na podstawie ich odpowiedzi stworzyli brelok Roar for Good. Są jednak świadomi, że urządzenie nie zapobiegnie wszystkim napaściom, dlatego współpracują z organizacjami non-profit i prowadzą kampanie uświadamiające. – Chcemy skupiać się na programach, które uczą młodych chłopców i dziewczyny o empatii, zgodzie i szacunku, bo to bardziej te wartości zapobiegają agresji i promują kulturę równości płci – mówi w rozmowie z Tech Republic Yasmine Mustafa.

Pierścionek wezwie pomoc

Kathy Roma miała natomiast mniej szczęścia niż pomysłodawczyni breloka Roar for Good. Siedemnaście lat temu zaczepił ją na ulicy niepozornie wyglądający mężczyzna i zadał kilka ciosów nożem, gdy nie chciała z nim porozmawiać. – Czterdzieści minut później trafiłam do szpitala ze wstrząsem krwotocznym i dziewięcioma ranami. Przyjął mnie ciepło ten sam chirurg, który cztery miesiące wcześniej słuchał moich narzekań na temat długiej blizny, którą pozostawił mi po wycięciu wyrostka robaczkowego – wspomina.

Kilka miesięcy później wróciła do zdrowia i dzisiaj pracuje z przyjaciółmi nad inteligentnym pierścionkim Nimb. Na jego obręczy znajduje się guziczek, który po przytrzymaniu przez trzy sekundy wysyła sygnał do bliskich i do funkcjonariuszy policji o tym, że jesteśmy w niebezpieczeństwie. Wraz z taką informacją adresaci wiadomości otrzymają także nasze położenie, aby mogli jak najszybciej udzielić pomocy.

Jej zdaniem urządzenie jest przeznaczone nie tylko dla kobiet. – Pielęgniarki z Filadelfii, które muszą samotnie wracać do domu po zejściu ze zmiany, biegacze z Londynu uprawiający jogging w nocy, diabetycy, starsi obywatele, zmartwieni rodzice i wszystkie te osoby, które stają twarzą w twarz ze złem i zniszczeniem – mówi. To tylko kilka przykładów na to, kto może korzystać z Nimb.

Cyfrowy towarzysz na telefon

Opisane wyżej rozwiązania nie są jednak jedynymi, które pomogą zadbać nam o własne bezpieczeństwo i dobro najbliższych. Pięciu studentów z Uniwersytetu Michigan opracowało aplikację mobilną Companion app, która początkowo powstała z myślą o studentach poruszających się wieczorami po kampusie. Podobnie jak wcześniej wspomniane narzędzia, program ten służy do śledzenia trasy użytkowników i nadzorowania bezpiecznego powrotu do domu.

Wystarczy pobrać aplikację ze sklepu Google Play albo z App Store’a i zainstalować ją na smartfonie. Następnie określić na mapie którędy będziemy się przemieszczać oraz wybrać z listy kontaktów cyfrowego towarzysza. Nie musi on nawet posiadać Companion App na swoim telefonie, żeby nas obserwować. Możemy wysłać mu SMS-a z linkiem do mapy, na której zobaczy czarną kropkę określającą naszą pozycję.

My z kolei zobaczymy na ekranie swojego smartfona komunikat „Czy wszystko w porządku?”. Po kliknięciu na przycisk „Tak”, cyfrowy towarzysz dowie się, że wszystko gra. Jeśli jednak nie zrobimy tego w ciagu piętnastu sekund, wówczas osoba obserwująca mapę otrzyma alert i będzie mogła powiadomić policję, że znajdujemy się w niebezpieczeństwie. Aplikacja zareaguje tak samo, gdy użytkownik na przykład zacznie biec, co ma sugerować ucieczkę przed napastnikiem.

Rozwiązania technologiczne nie zapewnią nam całkowitej ochrony. Dobrze jest jednak wiedzieć, że dzięki nim bliscy mają nas na oku i w razie potrzeby są gotowi pomóc. Temu przede wszystkim mają służyć wyżej opisany inteligentny brelok, pierścionek i aplikacja mobilna.

Komentarze (0)