Absolwenci SGH widzą potencjał w branży optycznej. W zeszłym roku pozyskali od inwestorów 800 000 zł na platformę do sprzedaży okularów korekcyjnych. W ciągu 6 miesięcy właściciele startupu 4MOSA zanotowali ponad 6-krotny wzrost sprzedaży. Teraz celują w inwestycję na poziomie 3 mln zł.

Na zdjęciu: założyciele MUSCAT | fot. materiały prasowe

Do drzwi puka kurier i wręcza Ci przesyłkę. W środku znajduje się 5 par ręcznie wykonanych okularów, które wcześniej zamówiłeś na stronie internetowej. Przymierzasz je spokojnie w domu przed lustrem. Nie spieszysz się. Masz 5 dni na podjęcie decyzji. Podoba Ci się jedna para? Wchodzisz na stronę i dopiero teraz płacisz 350 zł za wymarzone okulary. Nie podobają Ci się żadne? Nie ma problemu. Zamawiasz kuriera, który bezkosztowo odbiera od Ciebie towar.

Założona przez absolwentów SGH, Dawida Wintera oraz Pawła Porucznika, spółka 4MOSA dostarcza dobrze zaprojektowane okulary pod własną marką MUSCAT do szerokiej grupy odbiorców, bez pośredników, prosto do klienta. Model biznesowy opiera się na innowacyjnym systemie sprzedaży w internecie. System Domowej Przymierzalni umożliwia klientowi bezpłatne przymierzenie okularów w domu. Można je też przymierzyć w Wirtualnej Przymierzalni z wykorzystaniem technologii rozszerzonej rzeczywistości (augmented reality). Cena za okulary? Zawsze 350 zł.

Okulary z pięknej wyspy – Tajwanu

Wszystko zaczęło się na początku 2013 roku w Akademickim Inkubatorze Przedsiębiorczości (AIP) przy Szkole Głównej Handlowej. Studiując jeszcze finanse i rachunkowość, Dawid oraz Paweł stworzyli startup 4MOSA i swoją pierwszą markę okularów Westwood. Pomysł na biznes i nazwę 4MOSA narodził się parę miesięcy wcześniej, podczas podróży na Tajwan, który Portugalczycy nazywają Formosa – piękna wyspa. Młodzi przedsiębiorcy kupili okulary z oprawami imitującymi drewno i pomyśleli, że można na ich sprzedaży oprzeć biznes w Polsce. Chcieli jednak dostarczyć na rynek produkt dużo lepszej jakości. Zdecydowali się na produkcję okularów z prawdziwego drewna. Zainwestowali swoje oszczędności i produkcja ruszyła pełną parą. Ekologiczne okulary przebojem weszły na rynek. 

– Sześć miesięcy później osiągnęliśmy próg rentowności. Byliśmy pierwszą firmą w Polsce, która oferowała takie produkty. Nasza marka była obecna w 40 punktach sprzedaży na terenie całego kraju. Dostaliśmy pierwsze propozycje od funduszy venture capital. Nie mieliśmy wtedy jednak pomysłu na to, jak efektywnie wykorzystać kapitał, dlatego nie zdecydowaliśmy się na wejście inwestora do 4MOSY – wyjaśnia Dawid Winter, współzałożyciel 4MOSA.

Konkurencja to nie problem. To wyzwanie

Klienci coraz częściej pytali o ofertę okularów korekcyjnych. Jeśli jest popyt, to musi być podaż. Ponad 90% światowego rynku optycznego należy do dwóch firm – Luxoticci z licencjami na znaki towarowe takich marek modowych jak m.in. Ray-Ban, Prada, Persol czy Versace oraz włoskiego Safilo, producenta i dystrybutora okularów m.in. Diora, Gucciego, Hugo Bossa.

– Poznaliśmy ten biznes od kuchni. Nie chcieliśmy walczyć z monopolistami w naszej branży. Ale konkurencja to nie problem. To wyzwanie. Pomysł na model biznesowy był prosty – chcieliśmy zaoferować dobrze zaprojektowane, wysokiej jakości okulary w przystępnej cenie, z dostawą prosto do klienta, bez pośredników. Uzyskane oszczędności to zysk dla klientów – tłumaczy Dawid Winter, współzałożyciel 4MOSA.

Zapadła decyzja o pozyskaniu zewnętrznego finansowania na stworzenie drugiej marki. Inwestorem został fundusz EGC Seed Capital. Co ważne Dawid i Paweł ponownie zainwestowali swoje środki, wraz z EGC wyłożyli 800 000 zł. Jak twierdzą właściciele MUSCAT, markowe okulary korekcyjne to wydatek rzędu 800 zł, czyli prawie 1/5 średniego wynagrodzenia, które według danych GUS wynosi w Polsce 4200 zł.

– Nasze okulary produkowane są w tej samej fabryce co m.in. Persole. Sprzedajemy je w Polsce za 350 zł. Kupując nasz produkt, stajesz się świadomym konsumentem ceniącym jakość, a nie znane logotypy. Na wysoką cenę markowych oprawek składają się: opłaty licencyjne za używanie logo światowych marek, koszty produkcji, koszty zaprojektowania okularów, koszty lokalnych dystrybutorów oraz narzuty salonów optycznych, które sięgają kilkuset procent – mówi Winter. 

Odbierzemy rynek Vison Express

Jak twierdzą właściciele start-upu, 4MOSA osiągnie próg rentowności w połowie tego roku, a przychody ze sprzedaży według prognoz wyniosą milion złotych. W ciągu sześciu pierwszych miesięcy działalności spółka zanotowała wzrost sprzedaży o 650%. 

– Zyski będziemy reinwestować w spółkę. Zależy nam na rozwijaniu oferty produktowej i ekspansji na rynki zagraniczne. Chcemy wypuszczać krótkie serie okularów, tak jak robi to w przypadku ubrań np. Inditex, właściciel ZARY. Potrzebujemy kapitału, dlatego zaczynamy się rozglądać za kolejną rundą inwestycji. Planujemy pozyskać od inwestorów 2–3 mln złotych. Zależy nam na znalezieniu partnerów i wspólników, którzy rozumieją naszą branżę i mają doświadczenie w e-commerce. Środki z inwestycji przeznaczymy na budową lokalnych zespołów w Czechach i Wielkiej Brytanii oraz uruchomienie kolejnych linii produktowych m.in. okularów dla dzieci. W 2017 roku otworzymy nasz pierwszy sklep stacjonarny one-stop-shop. W mniej niż godzinę klient przejdzie badanie wzroku i otrzyma okulary z soczewkami. Chcemy częściowo odebrać rynek Vison Express – przekonuje Paweł Porucznik. 

Komentarze (0)