Jacek Perkowski, jeszcze podczas pracy dla ZnanegoLekarza, przez kilka lat uczył się języka angielskiego. Wydawało mu się, że najskuteczniejszym sposobem będzie nauka z native speakerem. Było drogo i nieefektywnie. Później odkrył zajęcia grupowe, a teraz sam je oferuje.

Na zdjęciu (od lewej): Miłosz Ryniecki, Daria Domagała i Jacek Perkowski

Jeździł do dobrych szkół w UK i USA. – Na własne oczy mogłem przekonać się o skuteczności nauki w grupie, a twarzą w twarz, offline a online, z native speakerem a polskim lektorem, nauce z planem i bez planu. Grzechem byłoby nie wykorzystać tych doświadczeń z możliwościami jakie daje Internet – opowiada Jacek Perkowski, jeden z założycieli Fluentbe. – W nauce angielskiego było już wiele rozwiązań wspomagających ten proces online, jak chociażby fiszki, czy rozmowy z lektorem, ale nie było jeszcze kompleksowej usługi. Dostrzegliśmy tę niszę i postanowiliśmy zadziałać – dodaje Miłosz Ryniecki.

Doświadczenia zdobyte w trakcie zajęć

Zaczęli od zmierzenia wszystkiego, co się da. Sprawdzili, jakie są trendy, jak duży to rynek, w jakim modelu biznesowym najczęściej działają lektorzy, ile się płaci za kurs i jaka jest wielkość nakładów na naukę języków obcych w Polsce i na świecie. Wyszło, że rynek nauki online na świecie składa się z kilku segmentów. Pierwszy, to agregatory kojarzące nauczycieli z uczniami np. Italki, Preply, czy Verbling. Drugi segment to szkoły językowe online, m.in. EmpikSchoolOnline i ich Fluentbe. Kolejny to samodzielni lektorzy pracujący na Skajpie, a ostatni to e-learning, czy narzędzia pomagające w samodzielnej nauce (bez udziału lektora).

– Są to ciekawe rozwiązania, ale moim zdaniem można je traktować tylko jako uzupełnienie nauki z profesjonalnym lektorem, a nie jako receptę na poznanie języka w 14 dni, jak niektórzy obiecują w reklamach – mówi Miłosz Ryniecki. Jak wyglądały dalsze przygotowania do stworzenia rozwiązania do nauki języka angielskiego? – Kolejnym krokiem było stworzenie pierwszych reklam oraz rozmowy z osobami, które zareagowały na nie. Równolegle testowaliśmy narzędzia do prowadzenia zajęć – opowiada Jacek Perkowski, jeden z założycieli Fluentbe. Ostatnim etapem było uruchomienie komercyjnej grupy testowej i zbieranie doświadczeń w trakcie zajęć.

Na zdjęciu: Jacek Perkowski, założyciel Fluentbe

Dedykowane materiały

Gdy zaczynali byli zatrudnieni w firmie tworzącej serwisy: GoldenLine.pl i ZnanyLekarz.pl. Dlatego nad projektem pracowali “po godzinach” i nie byli w stanie od razu rzucić pracy tylko dla niego. – Zaczęliśmy od prostego landing page’a i kilku reklam, aby sprawdzić czy pomysł spotka się z zainteresowaniem – opowiada Miłosz. Żaden z nich nie miał wykształcenia lingwistycznego, więc nie mogli uczyć. W tym aspekcie pomogła znajoma, lektorka języka angielskiego i znana wokalistka, która prowadziła pierwsze lekcje pokazowe i pierwszą komercyjną grupę testową. – Do rozpoczęcia na serio potrzebowaliśmy jednak profesjonalnej opieki metodycznej – dodaje. 

Wtedy poznaje Darię, która skończyła lingwistyczne studia doktoranckie na Uniwersytecie w Tybindze z zakresu komunikacji osób dorosłych w języku angielskim. Brakowało jeszcze rozwiązania problemu z materiałami do nauki. – Wszystkie znane wydawnictwa nie mają jeszcze gotowych materiałów pod taką formę nauki. Drukowane podręczniki są mało internetowe, a aplikacje dystrybuowane są na płytach CD. Na szczęście udało nam się znaleźć podobnych zapaleńców jak my w Kanadzie, którzy przygotowują dedykowane materiały pod nasz model nauczania – dodaje Ryniecki. Prace programistyczne wykonali sami, na rozwój pozyskali też kilku aniołów biznesu.

Najważniejsi są kreatywni lektorzy

Tak powstało Fluentbe, czyli szkoła językowa przeniesiona do świata online. Szkoła oferuje kursy prowadzone przez profesjonalnych lektorów z tą różnicą, że na zajęcia nie trzeba nigdzie dojeżdżać. – Zarówno uczniowie jak i lektorzy łączą się z dowolnego miejsca na świecie widząc się i słysząc wzajemnie – mówi Miłosz Ryniecki. Dodaje, że Fluentbe daje więc możliwość systematycznej nauki bez ruszania się np. z naszego tarasu w domku w Bieszczadach, pod okiem nauczyciela z Brighton w UK. – Warto podkreślić, że jesteśmy szkołą a nie tablicą ogłoszeń. Najważniejszą wartością naszej szkoły są lektorzy, którzy mając plan+materiały i realizują program – mówi Jacek Perkowski. 

Za przygotowanie programu nauczania odpowiada Daria Domagała, Dyrektor Metodyczna we Fluentbe. Uważa, że metoda dba o rozwijanie wszystkich sprawności potrzebnych do skutecznego komunikowania się w języku obcym. – Co nas wyróżnia to, sposób pracy nad tymi sprawnościami na zajęciach i poza nimi. Podczas lekcji poświęcamy maksymalnie dużo czasu na interakcję między wszystkimi uczestnikami – mówi Domagała. To znacznie więcej niż mówienie i słuchanie. – Tworzymy naturalną potrzebę komunikowania się. Jest to trudne do osiągnięcia na zajęciach indywidualnych – przekonuje. 

Na zdjęciu: Daria Domagała, Dyrektor Metodyczna we Fluentbe

Fajni lektorzy

Nikt jednak nie nauczy się języka obcego tylko słuchając lektora i rozmawiając z nim. Klienci Fluentbe muszą też samodzielnie spędzać czas z ćwiczeniami. – Szanujemy czas naszych studentów - na lekcji z nauczycielem kładziemy nacisk na interakcję. W ramach pracy własnej studenci utrwalają materiał z zajęć. Te ćwiczenia wykonywane są w formie pisemnej oczywiście online, ale już po zajęciach w dowolnych czasie – mówi Daria. Zadaniem lektora jest monitoring zadań, sprawdzenie ich i przekazanie studentom feedbacku. – Oprócz programu bardzo ważną rolę odgrywają nasi lektorzy. Są to świetni specjaliści od języków i fajni ludzie – dodaje.

Zainteresowanych na naukę online szukają przez internet. – To dla nas naturalne miejsce zdobywania klientów z racji charakteru świadczonej usługi. Testujemy różne źródła, np. Facebook Ads, AdWords i mailingi – mówi Miłosz. Zespół zaprasza też potencjalnych klientów na bezpłatną lekcję, podczas której mogą przekonać się jak wygląda lekcja od środka. Okazuje się, że to bardzo skuteczny sposób na przyciągnięcie klienta. – 80% klientów, zdecydowało się na kontynuację nauki właśnie po takiej lekcji – dodaje Miłosz Ryniecki. Do dzisiaj, pół roku od premiery szkoły byłych pracowników GoldenLine i ZnanegoLekarza, skorzystało z niej ponad stu słuchaczy.

Usługa stworzona do łamania granic

Głównymi zaletami rozwiązania, które rozwijają są: dostęp do lektorów na całym świecie, oszczędzanie na dojazdach do szkoły, elastyczne umowy, konkurencyjna cena i to, że naukę można rozpocząć od zaraz. – Nie trzeba czekać do września, aby rozpocząć naukę, kursy rozpoczynają się przez cały rok, w każdym tygodniu możemy wystartować grupę – przekonuje Miłosz. Mówi, że nic nie może stanąć na przeszkodzie w sukcesie Fluentbe. – Jesteśmy w trakcie rewolucji, świat usług edukacyjnych naturalnie przemieszcza się do online’u. Postawiliśmy na jakość, możemy konkurować z najlepszymi szkołami stacjonarnymi, jakość zawsze się broni – mówi. 

Na zdjęciu: Miłosz Ryniecki, założyciel Fluentbe

Projekt nie osiągnął jeszcze progu rentowności, ale nie przeszkadza to w realizacji planów zespołu. – Chcemy wyjść poza Polskę. Ta usługa jest stworzona do łamania granic – mówi Jacek Perkowski. – W planach mamy kolejne kraje nie-angielskojęzyczne. Chcemy skupić się na nauce angielskiego ale dla większej części świata, a może kiedyś dodamy również kolejne języki – mówi Miłosz.

Komentarze (0)