4 0 0

O co chodzi z FinTech?

Pressroom MamStartup
Tekst, który zaraz przeczytasz jest informacją prasową. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za jego treść
Dodane

22-03-2016

Informacja prasowa
Rozwój technologii umożliwił nowe formy świadczenie usług finansowych. Branża FinTech, czyli technologii w finansach, jest w tej chwili na ustach wszystkich – młodych przedsiębiorców, inwestorów i samych bankowców.

Początkujący przedsiębiorca potrzebujący gotówki na rozruch może pożyczyć pieniądze od prywatnych inwestorów na platformie finansów społecznościowych Kokos.pl. Robiący zakupy przez internet mogą korzystać z wygodnych systemów płatności online. Wybierając się na wakacje zamiast samemu szukać ubezpieczenia, można skorzystać z internetowego robota finansowego bm.pl, który sam zaproponuje najlepszą ofertę. Nie chcąc wydawać fortuny na doradców inwestycyjnych można skorzystać z tzw. robo-doradców, czyli serwisów internetowych oferujących wsparcie w inwestowaniu na podstawie profilu klienta.

To wszystko FinTech. Dzięki innowacyjnemu wykorzystaniu technologii, nowe podmioty oferują usługi zarezerwowane do niedawna dla banków.

20 mld dolarów inwestycji

Rewolucji fintechowej poświęcony był jeden z kluczowym paneli na ostatnim szczycie w Davos, imprezie gromadzącej liderów światowego biznesu i finansów. Lionel Barber, redaktor „Financial Times”, tak podsumował tę dyskusję: „Nikt nie chce być już bankowością, wszyscy chcą byś FinTech”.

W 2013 r. w firmy z branży FinTech zainwestowano na świecie 3 mld dolarów, rok później 12 mld dolarów. Czterokrotnie więcej w ciągu zaledwie roku. Ale rekordowy był dopiero ubiegły rok. Według szacunków KPMG, wartość inwestycji w firmy fintechowe przekroczyła 20 mld dolarów.

Bankowcy, a FinTech

Na fintechowy boom wpływ mają bankowcy inwestujący w startupy. Na taki krok zdecydowały się w ostatnich miesiącach czołowe globalne instytucje jak Goldman Sachs, Morgan Stanley, Citi czy Bank of America, a także hiszpański BBVA, uchodzący za lidera fintechowej rewolucji. Bankowcy inwestują głównie w nowoczesne płatności, czyli w to, co jeszcze do niedawna było ich domeną i podstawową działalnością.

Bankowcy zamiast walczyć ze startupami, coraz chętniej łączą siły. Model współpracy banków z firmami technologicznymi od lat sprawdza się w Polsce, dzięki czemu polski sektor bankowy uchodzi za najbardziej zaawansowany technologicznie w Europie. Takie oczywiste dziś usługi, jak elektroniczne doładowania telefonów czy płatności natychmiastowe jako pierwsze nie wprowadziły banki, a firmy technologiczne jak Blue Media. A polskie banki potrafiły je szybko wdrożyć u siebie.

Płatności przyszłości

Płatnościom mobilnym, kluczowemu segmentowi branży FinTech, poświęcono dużo czasu w trakcie lutowego Mobile World Congress w Barcelonie. Według raportu GSMA, organizacji zrzeszającej operatorów telefonii komórkowej, płatności mobilne dostępne są już w 85 proc. krajów na świecie, także w takich, gdzie nie ma dostępu do tradycyjnych instytucji finansowych. W niektórych krajach Afryki bardziej prawdopodobne jest, że opłacimy zakupy telefonem komórkowym niż otrzymamy kartę kredytową w banku.

Już dzisiaj możemy swobodnie płacić telefonem, zegarkiem czy bransoletką. Niewykluczone, że w przyszłości płatności dokonamy na podstawie naszych danych biometrycznych, takich jak odciski palców, skan tęczówki oka czy ton głosu. Tzw. selfie pay, który polega na potwierdzeniu operacji poprzez rozpoznanie kształtu twarzy użytkownika, testują niezależnie MasterCard i Google.

Regulacje postępu technologicznego

W Europie coraz głośniej mówi się o potrzebie uregulowania podmiotów z branży FinTech, zwłaszcza w obliczu tego jak szczegółowo uregulowany jest sektor bankowy. - Potrzeba regulowania powinna ustępować potrzebie rozwoju technologii. Regulatorzy powinni podążać za zmianami - zrozumieć je, radzić sobie ze stabilizowaniem finansów i ochroną konsumentów. Ale nie warto czegoś regulować póki tego nie zrozumiemy – mówił w czasie szczytu w Davos Jeroen Dijsselbloem, duński minister finansów.

Na pierwszy ogień regulacji poszedł jednak sektor płatniczy. Pod koniec ubiegłego roku Komisja Europejska przyjęła dyrektywę PSD 2, której celem jest dopuszczenie do rynku nowych, pozabankowych graczy i nowe technologie. Podmioty trzecie będą mogły za zgodą klientów samodzielnie inicjować płatności oraz mieć dostęp do informacji na rachunku bankowym.

– Polski rynek płatniczy jest dużo bardziej zaawansowany niż europejski – zauważa Sebastian Ptak, członek zarządu Blue Media. – Operatorzy płatności od lat współpracujący z bankami, stworzyli wygodne i bezpieczne rozwiązania. Wejście w życie dyrektywy PSD2 spowoduje, że dostęp do naszego konta bankowego będziemy mogli „przekazać” dowolnej niebankowej instytucji.

fot. pixabay.com

Komentarze (0)