"Seks, przemoc i narkotyki - to się sprzedaje najlepiej" mówił Artur Kurasiński, w wywiadzie sprzed pięciu laty. Jego słowa sprawdzają się chyba do dzisiaj, co zauważyły niektóre startupy. Na szczęście zajęły się tematyką seksu, a nie przemocy i narkotyków i o takich rozwiązaniach dzisiaj piszemy.

Zdjęcie główne artykułu by picjumbo.com

Mimo takich filmów jak "Sex Doesn't Sell" pokazujących, że seks nie sprzedaje, temat ten będzie nadal przywoływany, bo jest i będzie potrzebny. Niszę w tworzeniu produktów powiązanych z seksem znalazły też startupy. Wśród nich znajdziemy ciekawe polskie rozwiązania, które postaraliśmy się zebrać w tej krótkiej liście. Poniżej opisaliśmy startup, który wzbogaca życie erotyczne, drugi, za pomocą którego możemy zamówić erotyczne zdjęcie modelki z dowolnym napisem i trzeci, który... zasłania wszystkie treści związane z nagością.

1. Lovely

– Po pewnej, szczególnie intensywnej chwili z moją partnerką zadałem sobie pytanie: ciekawe, ile kalorii spaliliśmy? – opowiadał nam Jakub Konik, CEO gadżetu erotycznego Lovely. Szukał rozwiązań weareble, które potrafiłyby odpowiedzieć na jego pytanie i o dziwo, nie znalazł takiego urządzenia. Stwierdził więc, że warto je stworzyć, ale nie tylko po to, by mierzyło, ile kalorii udało się spalić podczas stosunku.

Na zdjęciu: gadżet erotyczny Lovely (drugi od prawej) | fot. materiały prasowe

Dawniej zabawki erotyczne kojarzyły się z czymś tandetnym, dlatego Jakub Konik mocno przyłożył się do tego, by to podejście zmienić. – Przyjrzałem się tematowi, zaprosiłem do współpracy seksuologów i okazało się, że poza liczeniem kalorii, Lovely może dać parom o wiele więcej: personalizowane porady, sugestie nowych pozycji, nowe techniki stymulacji, a wszystko to dopasowane do stylu danej pary – mówi Jakub Konik.

Po konsultacjach z seksuologami stworzył pierścień Lovely, który jest nakładką na penisa mającą spełniać dwa podstawowe założenia. Po pierwsze, wzmocnić erekcję, dzięki zatrzymaniu krwi w ciałach jamistych penisa. Po drugie, stymulować łechtaczkę poprzez bezpośredni kontakt z nią. Ten gadżet wykonany z rozciągliwego silikonu medycznego jeszcze nie jest dostępny w sprzedaży.

2. Sign my tits

2154 – tyle dotychczas zleceń na napisy na ciałach seksownych modelek i modeli zrealizowali twórcy Sign my tits. Informatycy z Krakowa postanowili stworzyć stronę, za pomocą której możemy zamówić zdjęcie wybranej modelki. Na jej ciele możemy zamieścić dowolnie wybrany napis i wybrać miejsce, w którym zostanie zamieszczony. Zdjęcie dotrze do nas po kilkudziesięciu godzinach od zamówienia.

Na zdjęciu: przykładowe napisy na modelkach wykonane przez Sign my tits | fot. facebook.com/justsignmytits

Andriy Tkachiv, Mariusz Bełtowski i Mateusz Hołubowski na pomysł wpadli przeglądając jeden z serwisów, w którym użytkownicy oferują swoje usługi. Jedna z dziewczyn oferowała zdjęcia swojego ciała, na którym można było zamówić dowolny napis. Tak powstał pomysł na Sign my tits, który chciał zautomatyzować ten proces. Teraz po złożeniu zamówienia, założyciele organizują sesję zdjęciową i wykonują zlecenia internautów.

– Zrealizowaliśmy ponad pięćdziesiąt zleceń, a stronę codziennie odwiedza ponad 2 000 unikalnych użytkowników. A jeszcze nie zaczęliśmy się reklamować – mówił Andriy Tkachiv w pierwszym tygodniu premiery produktu. Projekt został sfinansowany z własnych środków, a najpoważniejszą inwestycją było nawiązanie współpracy z modelkami. Przygotowanie zdjęcia z napisem na piersiach, pod biustem, na pupie kosztuje 119,99 zł.

3. NullNude

Gdyby zdjęcie do tego artykułu zawierało treści erotyczne, to strefy erogenne bohatera zostałyby zasłonięte właśnie dzięki temu startupowi. Jak działa? Wyobraź sobie sytuację, w której na jeden z darmowych serwerów ktoś próbuje wrzucić Twoje nagie zdjęcie. Robi to oczywiście po to, by móc link do niego przesyłać dalej. NullNude zapobiegnie publikacji nagości, zakrywając na zdjęciu np. kobiece sutki.

Na zdjęciu: zrzut ekranu z NullNude

To samo zrobi, gdy będziemy chcieli opublikować jakieś nagie zdjęcie na portalu do tego nie przeznaczonym, w którym dba się o bezpieczeństwo dzieci. Narzędzie wykryje wszelkie elementy ludzkiego ciała, na którym znajdują się treści nieodpowiednie dla niepełnoletnich i zasłoni je czarnym prostokątem. NullNude służy więc zapobieganiu publikacji nieodpowiedniej treści, a nie blokowania treści w już opublikowanym zdjęciu.

Narzędzie można zaimplementować na swojej stronie internetowej. Jeśli miesięcznie w ten sposób dodawanych jest mniej niż sześćset zdjęć, nie zapłacimy za skorzystanie z NullNude. Jeśli jednak nasza strona jest na tyle popularna, że w ciągu miesiąca narzędzie będzie musiało analizować więcej niż sześćset zdjęć, będziemy zmuszeni uiścić opłatę abonamentową. Najtańsza kosztuje 29 dolarów miesięcznie.

Komentarze (0)