Kiedy po raz pierwszy Jakub Luboński i Marcin Łotysz, przedsiębiorcy z Poznania, ogłosili światu, że chcą stworzyć inteligentny kosz na śmieci, który będzie rozpoznawał, kategoryzował i sortował śmieci, niewiele osób chciało wierzyć w możliwy sukces.

Oni sami po prawie roku szukania pomocy u różnych inwestorów stanęli przed trudnym pytaniem – zaryzykować i realizować pomysł, wkładając w niego cały do tej pory zebrany kapitał czy zrezygnować i wrócić do codziennych zajęć, ale już bez pasji. 

fot. materiały prasowe 

Na szczęście zdecydowali się pójść za głosem serca i zrealizować swoje marzenia o idealnym koszu na śmieci, który nie tylko miałby rozwiązać problem segregacji, ale także przyczynić się do ochrony naszej planety. Dzisiaj po niecałym roku ciężkiej pracy na pokład wchodzi poważny inwestor – polski oddział InnoEnergy z siedzibą w Krakowie. InnoEnergy wspiera i inwestuje w innowacyjne rozwiązania dla sektora energii w Europie na każdym etapie ich trwania – od pomysłu do klienta końcowego. Sieć partnerów pozwala na nawiązywanie kontaktów w całej Europie, łącząc ze sobą wynalazców i przemysł, absolwentów uczelni i pracodawców, naukowców i przedsiębiorców, firmy i rynki. Obecnie pod skrzydłami InnoEnergy znajduje się też wiele projektów z Polski, do których dołącza Bin-e, doceniony za potencjał zarówno biznesowy, jak i ekologiczny. 

- Kiedy zostaliśmy wyróżnieni w finale konkursu dla start-upów KICkoff Competition 2016, wiedzieliśmy, że to spotkanie przerodzi się w coś większego, z dwóch powodów: po pierwsze InnoEnergy stawia na projekty przyczyniające się do rozwoju zrównoważonej przyszłości energetycznej; po drugie przyświecają nam dokładnie te same cele – czyli dostarczyć na rynek produkt, który nie tylko będzie miał realny wpływ na poprawę jakości naszego życia, ale również przyniesie korzyści finansowe, wynikające choćby z segregacji odpadów i ich kompresji – mówi Jakub Luboński, CEO BINe.

- Droga do miejsca, w którym jesteśmy teraz, nie była łatwa. Poświęciliśmy bardzo wiele, żeby udowodnić wszystkim, ale przede wszystkim samym sobie i naszemu zespołowi, że to co robimy ma sens. Dzisiaj, kiedy na nasz pokład wchodzą eksperci z InnoEnergy, wiemy, że nasze rozwiązanie, jest tym czego każdy z nas potrzebuje, aby wpływać na otaczający nas świat. - relacjonuje Marcin Łotysz, CTO i współtwórca Bin-e.

- Wyróżnienie dla Bin-e przyznane przez jury i publiczność podczas finału ubiegłorocznego konkursu dla start-upów z Europy Centralno-Wschodniej potwierdziło, że warto przyjrzeć się bliżej temu projektowi – mówi Łukasz Świercz, Business Creation Officer w InnoEnergy. - To właśnie autorzy inteligentnego kosza na śmieci zostali zaproszeni do udziału w programie InnoEnergy Highway®, w ramach którego projekt może liczyć na dofinansowanie w wysokości do 150 tys. euro oraz wsparcie merytoryczne na wszystkich etapach procesu, aż do komercjalizacji.

Luboński i Łotysz przebyli ponad 40 tysięcy kilometrów podróżując po całej Europie i biorąc udział w największych wydarzeniach start-up’owych i IoT, aby potwierdzić innowacyjność i plany rozwojowe dla Bin-e. Nie obyło się bez krytyki, wprowadzania zmian do kształtu produktu i planu wdrożenia, a także docelowej grupy odbiorców i modelu biznesowego. Jednak gwałtownie rosnące zainteresowanie ze strony organizatorów największych konferencji technologicznych w kraju i poza jego granicami oraz najlepszych akceleratorów pokazało, że choć jest jeszcze dużo do zrobienia, Bin-e jest dokładnie tym, czego szukają odbiorcy. Miało to przełożenie na nawiązanie szeregu relacji z parterami kapitałowymi, wiodącymi producentami sprzętu oraz potencjalnymi klientami. Zaproponowane rozwiązanie znalazło też uznanie kilku międzynarodowych organizacji, m.in.: ACE Creative, Live Science Open Space, czy Hardware.co.

- Dzięki wsparciu najlepszych akceleratorów w Europie i ciężkiej, ale też niezwykle inspirującej pracy networkingowej, udało nam się wypracować ostateczny model biznesowy i w sposób precyzyjny wyznaczyć kolejne cele rozwojowe i plan działania. Co więcej, sama możliwość uczenia się od światowej klasy ekspertów, którzy zajmują się biznesem od zawsze, jak np. Jonathan’a MacDonalda, Paul’a Papadimitriou czy Gerarda van der Hoeven’a, była dla nas niezwykłym doświadczeniem i dała nam dużo energii do dalszej pracy, zarówno nad prototypem, jak i budowaniem zespołu – mówi Jakub Luboński, CEO Bin-e.

Realne zapotrzebowanie na inteligentny kosz zostało potwierdzone przez klientów nie tylko w Polsce, ale również w Niemczech, Wielkiej Brytanii oraz Holandii. Uzasadnieniem dla tego rozwiązania są korzyści finansowe wynikające z segregacji odpadów i ich kompresji. Analiza rynków europejskich pokazała, że w zależności od regulacji w danym kraju, firmy mogą zaoszczędzić na utylizacji odpadów konkretne kwoty. Innowacyjność i dobrze przygotowany plan biznesu przyciągnęły również uwagę potencjalnych partnerów, bez których skonstruowanie urządzenia nie byłoby możliwe w tak krótkim czasie. 

- Pozyskanie partnerów, z którymi planujemy dzisiaj rozwijać produkt oraz budować nowe kanały dystrybucji, było dla nas nie mniej ważne, jak pozyskanie samego inwestora. Od wielu lat wiemy, że tylko dobry zespół, stawiający na rozwój i sukces, może sprawić, że już Bin-e pojawi się w nowoczesnych biurowcach największych miast Europy, a w dalszej kolejności również w Stanach – dodaje Łotysz.

Za poznańskimi przedsiębiorcami bardzo trudny rok, okres wielu wyrzeczeń i poświęceń, na który składają się setki przemierzonych kilometrów, kilkadziesiąt wystąpień na scenach startup’owych i bardzo wiele publikacji w mediach zagranicznych i polskich. Wszystko po to, aby móc przejść do kolejnego etapu i rozpocząć dalsze prace związane z komercjalizacją produktu.

- Mamy świetnych partnerów do dalszej pracy, świetnego inwestora, który nas wspiera i ma poważne plany, co do dalszego rozwoju produktu i jego implementacji na rynkach zagranicznych. Zdajemy sobie sprawę, że nigdy nie osiągnęlibyśmy tak wiele w tak krótkim czasie, gdyby nie bardzo duże grono osób, które od samego początku nam kibicuje, wspiera Bin-e. I to właśnie Ci ludzie i ich wiara są dla nas paliwem, którego potrzebujemy – z uśmiechem dodaje Jakub Luboński.

Komentarze (0)