Lavito istnieje na rynku niecałe dwa lata, a już współpracuje z dwoma tysiącami salonów urody, w których za pośrednictwem platformy co miesiąc rezerwuje wizyty 20 tysięcy osób. Teraz startup zdobył 8 mln zł i zamierza pozyskać jeszcze większą liczbę internautów.

Przedsiębiorcy robią tak praktycznie w każdej branży: przenoszą usługi z offline do sieci. Także teraz, za pośrednictwem smartofna możemy zarezerwować pokój w hotelu, stolik w restauracji czy zamówić taksówkę. Nie inaczej jest w branży kosmetyczno-fryzjerskiej, gdzie w ciągu kilku kliknięć możemy umówić się na wizytę. W ten sposób działa też konkurent Lavito - Booksy, platforma dostępna w 30 krajach w tym też w Polsce, za pośrednictwem której umówimy się na spotkanie z fryzjerem albo kosmetyczką w 5 tysiącach salonów na całym świecie. Lavito, sądząc po wynikach, radzi sobie równie dobrze co kolega.

20 tysięcy wizyt miesięcznie

Od blisko dwóch lat nad Wisłą funkcjonuje rodzimy serwis Lavito, dzięki któremu możemy zarezerwować wizytę w salonie kosmetycznym, czy u fryzjera. Jego twórcy, Przemek Jurek i Marcin Niewitecki, chwalą się, że platforma współpracuje obecnie z dwoma tysiącami partnerów - dla porównania Booksy z ok. 300 (na terenie Polski) - a za jej pośrednictwem internauci co miesiąc umawiają około 20 tysięcy spotkań w punktach urody.

Niebawem ta liczba może wzrosnąć, ponieważ przedsiębiorcy pozyskali na rozwój projektu pokaźną sumę. Protos, fundusz venture capital, wraz z czeskim funduszem Enern, zainwestowali w Lavito osiem milionów złotych. Przemysław Jurek wyjaśnia, że środki finansowe, o których mowa, zostaną przekazana na zatrudnienie nowych osób w firmie. Do obsadzenia jest kilka stanowisk w działach sprzedaży, customer care i IT. Pozostała część kapitału zostanie wykorzystana na promocję platformy w sieci.

Zmienić zachowania klientów

Z kolei nadrzędnym celem wspólników jest zbudowanie pokaźnej bazy salonów kosmetycznych i fryzjerskich, do których będą mogli udać się klienci po uprzednim zarezerwowaniu wizyty za pośrednictwem Lavito, a także zrewolucjonizowanie branży beauty. - Zamierzamy zmienić zachowania klientów tak, żeby przestali dzwonić do salonów, kiedy chcą umówić się na wizytę, a zaczęli robić to online - mówi Jurek.

Z drugiej strony, rewolucja czeka też właścicieli punktów urody. Według przedsiębiorcy większość z nich korzysta jeszcze z zeszytów, w których notują terminy spotkań z klientami, zamiast używać do tego elektronicznych narzędzi. Jednym z nich jest właśnie Lavito, który z punktu widzenia przedsiębiorcy, jest kalendarzem i systemem CRM, ułatwiającym obsługę gości.

A rewolucja trwa…

Sam pomysł na stworzenie powyższej usługi nie jest nowy. Wcześniej chociażby, podobne rozwiązania były dostępne na Zachodzie, np. Wahanda w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych. Stamtąd też przyszła inspiracja, aby przenieść na polskie realia zachodni pragmatyzm. - Szukając fryzjera w najbliższej okolicy, zdałem sobie sprawę, że nie ma w sieci jednego miejsca, które koncentruje się na tym segmencie - mówi Przemysław Jurek. Później zorientował się, że takie serwisy istnieją za granicą, odnoszą tam sukces i zmieniają branżę fryzjersko-kosmetyczną. - Wspólnie z moim kolegą, uznaliśmy, że to samo chcemy zrobić w Polsce - dodaje. I tak przedsiębiorcy uczestniczą w rewolucji branży beauty już od blisko dwóch lat.

Komentarze (0)