Trzy lata temu Piotr Zaniewicz zamknął firmę tylko dlatego, że nie potrafił sprzedać jej produktu. Wtedy postanowił, że nauczy się technik sprzedaży. Tematyka zaciekawiła go tak bardzo, że postanowił pomagać innym w nawiązywaniu pierwszego kontaktu z klientem za pomocą kampanii cold mailingowych.

Na zdjęciu: Piotr Zaniewicz, CEO RightHello

Pomysł na biznes podobał się nie tylko klientom, którzy płacili za dostęp do tego internetowego narzędzia od pierwszych miesięcy działania. Projektem zainteresowali się też inwestorzy. Pierwszy, Xevin Lab, młody startup wsparł już we wrześniu 2014 roku, gdy firma zatrudniała 10 osób. Później w RightHello zainwestowali partnerzy z Hedgehog Fund. Teraz do grona inwestorów dołączył Experior Venture Fund.

Trudny etap sprzedaży

RightHello to wrocławski startup, którego zadaniem jest automatyzacja i skalowanie trudnego etapu w sprzedaży, czyli nawiązywania pierwszego kontaktu. – Bardzo blisko pracujemy z naszymi klientami, aby faktycznie odnieśli sukces w postaci pozyskania nowych klientów z całego świata – mówi Piotr Zaniewicz, pomysłodawca i CEO RightHello.

Jego przygoda z tym biznesem zaczęła się, gdy musiał zamknąć poprzednią firmę. Od kilku lat zajmował się martketingiem, skupiając się głównie na B2B. W każdym projekcie, w którym brał udział dużym problemem zawsze okazywała się sprzedaż. – Nie lubiłem tego tematu i starałem się od niego odcinać. Dopiero, gdy z tego pwoodu musieliśmy zamknąć poprzednią firmę, stwierdziłem, że trzeba się przełamać – wspomina.

Pisać maile

Muszę się nauczyć, jak pozyskiwać klientów – mówił sobie młody przedsiębiorca. Intensywną naukę technik sprzedaży zaczął od szukania poradników w sieci. Chciał dowiedzieć się, jak nawiązać pierwszy kontakt z klientem, a później jak przekonać go do współpracy. Przyszedł czas na wykorzystanie zdobytej wiedzy przy projekcie, który działał na rynku Stanów Zjednoczonych.

– Nic nam nie działało, reklamy, content, seo, adwordsy, partnerstwa. Aż w końcu stwierdziłem, że może zaczniemy po prostu pisać do tych ludzi bezpośrednie maile. Zadziałało od razu – mówi CEO RightHello. Trudny był jednak sam proces znalezienia dobrych danych i zorganizowania wysyłki personalnych maili. Pochłaniał on tyle czasu, że firma zatrudniła do tego trzech stażystów.

Pierwsi klienci

Chciał zautomatyzować cały proces po to, by osiągać jeszcze więcej, dlatego zaczął zastanawiać się nad stworzeniem narzędzia internetowego do generowania leadów sprzedażowych, dzięki wykorzystaniu możliwości, jakie daje cold mailing. Po rozmowach ze znajomymi przedsiębiorcami stwierdził, że każdy z nich próbuje generować leady w ten sposób, ale mało komu to wychodzi.

– Po rozmowach z potencjalnymi klientami, testach różnych rozwiązań i intensywnym myśleniu powstał pomysł, jak RightHello ma wyglądać i zacząłem działać z pierwszymi klientami – wspomina Piotr Zaniewicz. Podczas spotkań ze znajomymi opowiadał o różnych wersjach tego, jak RightHello miało działać. Pomysł, który jemu wydawał się najlepszy był najczęściej hejtowany przez znajomych.

Firma bez nazwy

Lepiej było z drugim rozwiązaniem, czyli tym czym dzisiaj zajmuje się RightHello. Pierwsi rozmówcy okazali się też pierwszymi klientami, bo z 30 osób, z którymi rozmawiał Zaniewicz o początkującym biznesie, pięciu rozmówców było skłonnych zapłacić za usługę. Zatrudnił więc pierwszą osobę w firmie, która nie miała wtedy nawet nazwy i zaczęli wykonywać cały proces cold mailingowy ręcznie.

– Po miesiącu w 4 na 5 klientach pojawiły się wyniki i wiedziałem, że jest niesamowity potencjał w tym rozwiązaniu. Zacząłem zatrudniać kolejne osoby, ściągnąłem do firmy dwóch co-founderów (Janka Filipowskiego, czyli CTO i Bartka Majewskiego, czyli szefa sprzedaży) i wraz ze znajomymi wymyśliliśmy nazwę Righthello – opowiada.

Milion złotych w kontraktach

Dzisiaj klienci tego internetowego narzędzia znajdują dane do tysiąca potencjalnych klientów, do których docierają za pomocą cold maili oraz innych kanałów social media. W ten sposób zespół automatyzuje i skaluje najtrudniejszy etap w sprzedaży - nawiązanie pierwszego kontaktu. – Pracujemy z setkami klientów z całego świata, nasz zespół urósł z 1 osoby do ponad 60 i mamy w planie podbić świat – mówi Piotr Zaniewicz. 

Jeden z klientów RightHello podobno zdobył kilka milionów złotych w nowych kontraktach, dzięki wykorzystaniu technik wrocławskiego startupu. – Mamy też wielu klientów, którym faktycznie pomogliśmy wskoczyć z biznesem na nowy etap i pokazać ROI na poziomie kilku tysięcy procent – przekonuje. Dodaje, że jego firma każdego roku rośnie o ponad 300% w kontekście przychodów. 

Sieć kontaktów

W zdobyciu tego celu na pewno pomogą pieniądze i wsparcie od inwestora. Experior Venture Fund zainwestował właśnie w RightHello dwa miliony złotych. – Jesteśmy niesamowicie szczęśliwi, że udało nam się przekonać ten fundusz, że RH ma szansę zostać globalną firmą, jedną z liderów właśnie powstającego rynku automatyzacji sprzedaży – mówi Zaniewicz.

Chce wykorzystać "bardzo dużą sieć kontaktów międzynarodowych" jaką zaoferował. Pierwszy raz z przedstawicielami funduszu spotkał się półtora roku temu, gdy RightHello było jeszcze na zbyt wczesnym etapie na inwestycję od takiego funduszu. – Wróciliśmy do rozmów pokazując, ile przez 10 miesięcy udało nam się zrobić i rozwinąć biznes – dodaje. 

Zdobyć świat

Co firma chce osiągnąć w ciągu najbliższych lat? – Zdobyć świat, zostać globalną firmą i liderem rynku automatyzacji sprzedaży – mówi Piotr Zaniewicz. Przyznaje, że najbardziej brakuje firmie wiedzy, jak zrobić tak szybko rosnący globalny biznes. Nie zdradza nazwisk, ale zapowiada, że już rozmawia z paroma bardzo doświadczonymi osobistaściami z rynku IT i sprzedaży. Ma nadzieję, że zaangażują się w jego biznes.

Komentarze (0)