Parkomat wyda rabat na kolację w restauracji, kosz na śmieci poinformuje firmy sprzątające, że trzeba go opróżnić, a wypożyczalnie aut będą oferować elektryczne pojazdy na minuty. Tak będą wyglądać inteligentne miasta przyszłości. Zobacz, jakie jeszcze technologie zmieniają aglomeracje.

Ponad połowa populacji mieszka w miastach. W 2050 roku będzie żyło na Ziemi około 9 miliardów ludzi, z czego aż 70 procent w aglomeracjach. Wówczas po i tak już zatłoczonych ulicach będzie poruszać się więcej samochodów. Ich kierowcy nie znajdą wolnych miejsc parkingowych, bo ich liczba w stosunku do liczby aut będzie znacznie mniejsza. Niektórzy zostawią wtedy pojazdy w garażach i będą podróżować autobusami, tramwajami i metrem.

Okaże się wówczas, że trudno jest kupić bilet, a komunikacja miejska jest równie zatłoczona, co zakorkowane ulice. Do tego rosnąca liczba pojazdów wyemituje większą ilość spalin i zwiększy zanieczyszczenie środowiska. Trudniej będzie także o pożywienie, a te produkty, które trafią na półki sklepowe, szczególnie warzywa, mogą być pozbawione wartości odżywczych. Z takimi problemami zderzymy się za 34 lata. Chyba, że będziemy żyć w inteligentnych miastach.

Bergamo chce być pierwszym bezgotówkowym miastem

Według Craiga Vosburga, dyrektora zarządzającego Mastercard na Amerykę Północną, smart cities to cyfrowe ośrodki miejskie, które wykorzystują systemy komputerowe, czujniki, dane oraz sztuczną inteligencję, żeby miasta były bardziej przyjazne dla ich mieszkańców. Do tego oparte są o koncepcje: sieci, autonomii, współdzielenia oraz elektryczności. Niektóre z tych elementów już wykorzystujemy w płatnościach, e-commerce oraz transporcie.

Bergamo na północy Włoch chce być pierwszym na świecie miastem, w którym transakcje można finalizować jedynie bezgotówkowo. Według jego włodarzy oraz przedstawicieli banków, elektroniczne operacje finansowe są bezpieczniejsze niż płatności dokonywane monetami i banknotami. Dotyczy to zarówno klientów, jak i właścicieli sklepów. Dzięki płatnościom bezgotówkowym i transparentności transakcji zmniejsza się również liczba przestępstw na tle rabunkowym, a do tego łatwiej jest walczyć z oszustwami podatkowymi w handlu.

W Szwecji 80 proc. płatności realizowanych jest elektronicznie

Władze Bergamo wiedzą także, jak przekonać mieszkańców, żeby częściej i chętniej płacili za kupione produkty i usługi kartami płatniczymi oraz aplikacjami mobilnymi. W ubiegłym roku zorganizowali kampanię, podczas której promowali płatności bezgotówkowe i namawiali tamtejszą społeczność do udziału w loterii. W ślady Bergamo poszło również Cork, drugie co do wielkości miasto w Irlandii.

W październiku 2015 roku włodarze Cork zrezygnowali z podatku, który do tej pory był pobierany od płatności realizowanych kartą. Z kolei rząd Danii nosi się z zamiarem, żeby zwolnić wybrane placówki handlu detalicznego z obowiązku przyjmowania zapłaty w gotówce. Natomiast najbliżej tego, żeby stać się pierwszym bezgotówkowym państwem jest Szwecja. Jej obywatele już teraz realizują 80 proc. płatności elektronicznie. 

fot. materiały prasowe, Flickr.com | modyfikacja: 632x348

Polacy chcą płacić bezgotówkowo 

Polacy podobnie, jak Duńczycy i Szwedzi potrafią żyć bez gotówki. Tak przynajmniej wynika z badania przeprowadzonego przez Mastercard i dom badawczy MAISON & PARTNERS. Zgodnie z nim Polacy chętnie korzystają z nowych form płatności bezgotówkowych; szczególnie przypadły nam do gustu płatności zbliżeniowe. Lubimy także cyfrowe portfele takie, jak Masterpass oraz płatności mobilne. 

Czujemy się bezpiecznie, kiedy przychodzi nam zapłacić za zakupy bezgotówkowo oraz cenimy sobie szybkość i wygodę tego procesu. Ponadto blisko połowa Polaków deklaruje, że częściej płaci kartą niż gotówką. – W wynikach widoczna jest charakterystyczna dla polskiego rynku finansowego gotowość do używania innowacyjnych rozwiązań, która jednak zależy od poziomu oswojenia z nowymi technologiami. Część respondentów już dziś chętnie próbuje nowości, niezależnie od tego, czy ma na to środki. Inni wolą poczekać, aż staną się one codziennością – komentuje Maria Cywińska, socjolog internetu z Akademii Leona Koźmińskiego. 

Elektryczne samochody wypożyczane na minuty

Można spodziewać się, że z czasem będziemy jeszcze chętniej korzystać z innowacyjnych form płatności tak, jak już teraz chętnie wykorzystujemy ekonomię współdzielenia w transporcie, czego dowodzi popularność Ubera, BlaBlaCara i rowerów Veturilo. Na podobnej zasadzie zamierza wozić nas poznański startup SharCar. Różnica polega na tym, że zamiast wsiadać na rowery, zasiądziemy za kółkiem elektrycznych samochodów. Wówczas kierowcy będą odbierać i odstawiać pojazdy na stacjach ładowania oraz rozliczać się z firmą za przejechane minuty. Docelowo sieć samochodów SharCar będzie liczyć 900 pojazdów, a ich wypożyczalnie staną w kilku lokalizacjach: w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Łodzi, Poznaniu, a także w Trójmieście i Aglomeracji Śląskiej. Dzięki tym rozwiązaniom mieszkańcy inteligentnych miast szybciej dotrą z punktu A do B, ulice nieco się rozładują, a środowisko będzie mniej karmione spalinami. 

Firma Parkeon przy współpracy z Mastercard opracowała inteligentne urządzenia, które przyjmują płatności również w technologii zbliżeniowej. – Płatności zbliżeniowe spotkały się z dużym uznaniem kierowców korzystających z parkomatów, eliminując dotychczasowe problemy z posiadaniem drobnych monet. Wierzę, że nowa inicjatywa Parkeon i Mastercard ma szansę spotkać się z dużym zainteresowaniem użytkowników miejsc parkingowych w polskich miastach – mówi Michał Mirosław Wikliński, prezes City Parking Group, cytowany w komunikacie prasowym

Parkomaty z rabatami zmieniają turystykę 

Stworzone przez obu partnerów urządzenia nie tylko liczą czas postoju i kwotę, którą kierowcy będą musieli uiścić przed odjazdem. Stawiane przez nich parkomaty to interaktywne platformy dedykowane turystom oraz przedsiębiorcom. Ci pierwsi otrzymują za pośrednictwem maszyn wydrukowane kupony i rabaty, które mogą realizować m.in. w lokalnych restauracjach albo muzeach. Z kolei właściciele biznesów mogą za pomocą parkomatów prowadzić kampanie marketingowe i tym samym przyciągać klientów. Pierwsze takie urządzenie dostępne jest już w Las Vegas; kolejne powstaną w innych miastach w Stanach Zjednoczonych i prawdopodobnie w europejskich aglomeracjach.

Sposób podróżowania po miastach zmienia się również dzięki łatwiejszemu dostępowi do biletów komunikacji miejskiej. W Londynie na przykład pociągi, metro i autobusy realizują dziennie mniej więcej 15 milionów przejazdów. Żeby się nimi poruszać Londyńczycy od dekady kupują tzw. karty Oyster. Deponują na nich pieniądze, a podczas podróży przykładają do terminali, żeby zapłacić za bilet. 

Bilety bez kolejek

Z tego rozwiązania mogą korzystać również turyści odwiedzający stolicę Wielkiej Brytanii. Niemniej jest ono kłopotliwe zarówno dla pasażerów, jak i władz miasta. Zwłaszcza dlatego, że co roku do Londynu przybywa 19 milionów turystów. Przy tak dużej liczbie osób kolejki do punktów, które wydają karty Oyster byłyby naprawdę długie. Władze Londynu pomyślały więc o lepszym rozwiązaniu. 

Nawiązały współpracę z Mastercard, który wziął na swoje barki realizację płatności bezgotówkowych za bilety. Od tamtej pory mieszkańcy i odwiedzający Londyn, wchodząc do środków lokomocji zbliżają do terminali karty płatnicze lub urządzenia z zainstalowanym portfelem cyfrowych Masterpass. Co ważne płatność odbywa się w bardzo krótkim czasie, a użytkownik nie musi zatwierdzać jej numerem PIN, dzięki czemu nie tworzą się za nim kolejki. 

O 50 proc. maleją koszty pobierania opłat za bilety 

Efekt wdrożenia technologii jest taki, że od stycznia 2014 roku zrealizowano łącznie 372 mln kursów, podczas których ponad 10 mln razy opłacono przejazdy przy użyciu kart Mastercard. Do tego miasto obniżyło koszty związane z pobieraniem opłat za bilety. Dotychczas wynosiły one 14 procent przychodu, a teraz 9 procent. Włodarze Londynu spodziewają się, że koszty dalej będą maleć i już wkrótce wyniosą zaledwie 6 procent przychodu. 

Na naszym podwórku natomiast funkcjonują biletomaty. Rozmieszczone są zarówno w autobusach, tramwajach i metrze, a także przystankach komunikacji miejskiej. Dzięki nim użytkownicy mogą doładowywać karty miejskie oraz bezpośrednio kupować bilety, za które płaci się kartami zbliżeniowymi albo smartfonami z technologią NFC.

Podwózka z lotniska 

Do tego polscy podróżujący mają do dyspozycji aplikacje mobilne mPay i SkyCash. Ta druga służy do realizowania płatności m.in. za parkingi, bilety kolejowe oraz oczywiście bilety komunikacji miejskiej. Wystarczy ją pobrać oraz zintegrować z kartą płatniczą. Wówczas program jest gotowy do użytku, a za jego pośrednictwem użytkownik może kupić i „skasować” bilet. 

Inteligentne miasta, które korzystają z innowacyjnych rozwiązań oferowanych przez przedsiębiorców pozwalają na więcej. Na przykład startup Mozio, który wziął udział w programie Mastercard Start Path Global, umożliwia znalezienie i zarezerwowanie miejsca w środku lokomocji, który zawiezie i odbierze nas z lotniska. Polska spółka Bin-e tworzy kosz na śmieci, który po wypełnieniu się odpadami poinformuje o tym firmy zajmujące się wywozem nieczystości. 

Startupy zbudują inteligentne miasta 

Dzięki nowoczesnym technologiom aglomeracje miejskie staną się z czasem bardziej przyjazne mieszkańcom. Płatności jeszcze wygodniejsze, chętniej będziemy współdzielić samochody, a powtarzalne czynności, jak opróżnianie kosza na śmieci zostaną zautomatyzowane. Mimo że w 2050 roku będzie nas na Ziemi 9 mld, to wygląda na to, że świat się nie zawali. Innowatorzy, przedsiębiorcy i kreatorzy budują dla nas inteligentne miasta.

Komentarze (0)