Właśnie wróciłem z Grazu urokliwego miasta w Austrii, dumnego z tytułu UNESCO City of Design, gdzie odbył się w tym roku World Summit Youth Award Festival. WSYA przyznaje co rok nagrody młodym (<30) przedsiębiorcom społecznym i twórcom treści nowych mediów z całego świata, którzy stworzyli projekty społeczne przyczyniające się do osiągnięcia tzw. MDGs czyli UN Millenium Development Goals (sic!). Bogata i kolorowa mieszanka społeczników z całego świata: Kanady, Meksyku, Nigerii, Ghany, Pakistanu, Indii, Egiptu, Libanu.... można by długo wymieniać.

Pełna treść artykułu dostępna dla naszych stałych czytelników

Dołącz do naszego newslettera lub podaj swój adres, jeśli już jesteś naszym subskrybentem

Partner technologiczny

W konkursie w tym roku wzięło udział blisko 700 projektów z 99 krajów! Festiwal w Grazu to było święto laureatów. MDGs to oczywiście dla startuppera na pierwszy rzut oka polityczny bełkot, kolejny z wielu politycznych planów który z dużym prawdopodobieństwem znów zakończy się klapą, nawet nie dlatego, że nikt nic nie robi w zamierzonym kierunku, tylko dlatego, że wizja jest utopijna, biorąc pod uwagę skalę problemów i ograniczoność środków. Jednak jak słusznie zauważył prof. Peter A. Bruck, spiritus movens WSYA, cele są słuszne, oczywiste i dość podstawowe:

  • wyeliminowanie głodu i skrajnego ubóstwa,
  • edukacja na podstawowym poziomie dla wszystkich,
  • równouprawnienie i wzmocnienie kobiet,
  • zmniejszenie umieralności wśród dzieci,
  • lepsza ochrona zdrowia kobiet w ciąży,
  • zwalczenie AIDS/HIV, malarii...,
  • zapewnienie zrównoważonego rozwoju i ochrona środowiska,
  • partnerstwo globalne na rzecz rozwoju.

Tak więc potrzebne są benczmarki, pozwalające społeczności międzynarodowej mierzyć postęp lub regres. Ponadto MDGs i podobne inicjatywy tworzą platformę współpracy międzynarodowych projektów społecznych, które potrzebuję wsparcia rządów i filantropów. To oczywiste.

Ale nie o politycznych celach chcę pisać. Bardziej zaintrygowało mnie to, jak bliskie duchem było to środowisko młodych lokalnych i globalnych aktywistów i społecznych przedsiębiorców temu, co miałem okazję obserwować na Slush.fi 2011 w Helsinkach kilkanaście dni temu. Te same wypieki na twarzy pitchujących projekty na scenie, ten sam zapał, entuzjazm, sine oczy po nieprzespanej przepracowanej lub/i przeimprezowanej nocy, żywiołowa spontaniczność, zapalczywy networking. Wszystkie wyróżnione projekty, a było ich kilkanaście, już działają, mają sukcesy i trzymają się dobrze - wszystkie przynajmniej w wersji beta. Tysiące użytkowników, lajków, tweetów, ułożone relacje ze sponsorami, gęsta sieć aktywistów rozsiana po całym kraju jeśli nie świecie. Po korytarzach snują się różnej maści filantropi z grubymi portfelami i wielkimi ideami szukający potencjału zespołów, w które warto zainwestować, liderów, którzy każde przekazane euro wydajnie zagospodarują. Jak klasyczni VCs nie lubią marnować swoich ciężko zarobionych wcześniej pieniędzy, nie wspierają nieudaczników, szukają talentów.

Uwaga! Najmłodsza laureatka to 14-letnia Adeline Tiffanie Suwana, założycielka sahabat-alam.com realizującego projekty zielonej edukacji dla dzieci i młodzieży w Indonezji. Swoją pierwszą akcję sadzenia lasów pływowych (namorzynowych) zorganizowała w 2007, od tego czasu w jej inicjatywie udział wzięło ponad 20 tys. dzieciaków, w klubie projektowym zrzesza prawie 2000 członków z całej Indonezji. Kiedy odbierała nagrodę w świetle jupiterów na głównej scenie wyglądała tak naturalnie i swobodnie, zupełnie bez tremy, jak rasowy 'serial entrepreneur'. Wow!!!! Inne ciekawe projekty to zabatak.com, którego celem jest zwalczanie korupcji w Egipcie przez anonimowe raportowanie jej przypadków za pomocą smsów, Twittera itp., które wizualizowane są real-time na mapie w serwisie. Podobnie działa harassmap.org, którego celem jest zwalczanie aktów przemocy wobec kobiet na tle seksualnym. Oba projekty wykorzystują darmową (OSS) technologię ushahidi - platformę dzieła inżynierów z Liberii, wspierającą raportowanie informacji przez zwykłych obywateli w duchu 'crowd' za pomocą sms, Twittera i innych platform masowej komunikacji.

Z ramienia 1410ventures przeprowadziliśmy warsztaty z budowania modeli biznesowych, wykorzystując nasz model ośmiorniczkowy 1410octopus(sy). Nikomu nie trzeba było tłumaczyć o co chodzi, wszyscy doskonale czują, że tworzenie wartości dla ludzi, którym niosą pomoc wymaga zasobów, które trzeba w optymalny sposób zaprząc do działania, składając złożone układanki z różnych klocków: partnerów, donorów, sponsorów, funduszy publicznych, technologii, wolontariuszy, wkładu in-kind i in-cash samych beneficjentów. Ale wyraźnie wartościowy był nasz wkład w metodyczne przeanalizowanie przepływów tej wartości w ich organizacjach, jak również wskazówki w zakresie prezentowania projektów, klasyczne pitching tips&drills. Nasuwała się refleksja, że złożone modele NGOs mogą stanowić inspirację dla nowych modeli biznesowych zwłaszcza w świecie, gdzie społeczna wytwórczość, prosumeryzm, zwrócenie ku wspólnocie zaczyna coraz szerzej definiować rynkowe trendy.

Duch WSYA był zdecydowanie bliski Slush, ale cel jednak inny. Slush.fi to był festiwal ludzi, którzy chcą odnieść sukces i to niekoniecznie finansowy, bo ten jest naturalną konsekwencją, ale sukces mierzony ilością ściągniętych aplikacji, ilością użytkowników, fanów, $$$ pozyskanymi od inwestorów na rozwój, popularnością w środowisku i mediach, miejscem w rankingu pitchujących startupów w ramach konkursu Startup Sauny czy poklaskiem publiczności. Na WSYA 2011 unosiła się w powietrzu aura idealizmu autentycznego. Cel tych wszystkich młodych zapaleńców jest jeden: sprawmy, by świat był lepszy. Jakkolwiek patetycznie to może brzmieć i nie dało się oczywiście uniknąć patetycznych momentów podczas gali zamykającej festiwal, choć mnie ten patos wyjątkowo w Grazu nie raził.

Dało się też wyczuć jeszcze jedną różnicę. W Helsinkach powiewało czasami strachem, że będzie kryzys, że trzeba się uzbroić w przedsiębiorczość jak tarczą i remedium na nadchodzące złe czasy, kiedy Północny Zachód będzie na nowo definiował swoją rolę w zmieniającym się globalnym świecie. W Grazu czuło się optymizm i determinację wschodzących rynków i społeczeństw liczonych w miliardach.

Jan Kaczmarek - absolwent SGH w Warszawie oraz Fontys University of Professional Education w Eindhoven. Partner Zarządzający w akceleratorze 1410ventures i Disruptive Concepts. Jeden z organizatorów wakacyjnego programu inkubacji pomysłów BIC Summer Start.


Komentarze (0)