Każdy ma sekrety - to hasło promocyjne aplikację PostSecret, która ze względu na treści udostępniane przez użytkowników została usunięta z AppStore. Okazało się, że korzystający z aplikacji ujawniali informacje z groźbami, treści pornograficzne oraz jeszcze bardziej niepokojące rzeczy. Sprawę zgłoszono m.in. do FBI.

fot. Fotolia

Historia powstania tego startupu zaczyna się od wyjazdu Franka Warrena, pomysłodawcy PostSecret do Francji. W stolicy kraju w przydrożnym sklepie kupuje trzy pocztówki związane bezpośrednio z książką pt. Mały Książę Antoine de Saint-Expery’e. Warren po powrocie do hotelu ogląda kilkakrotnie kupione pamiątki i idzie spać. Wtedy nachodzi go sen, który zmienia jego życie. Warren postanawia stworzyć miejsce dla wszystkich tych, którzy nie mają z kim podzielić się swoim sekretem albo nie chcą o nim mówić osobom bliskim. Tak powstaje PostSecret, aplikacja webowa (później mobilna), która szybko znalazła swoich zwolenników. Niestety wśród nich znaleźli się i ci, którzy łamiąc regulamin, dzielili się treściami niepokojącymi administratorów.

Według udostępnionych statystyk za pomocą aplikacji codziennie dzielono się 30 tysiącami sekretów. PostSecret zyskał również ogromną liczbę zwolenników na portalach społecznościowych. Jego fanpage polubiło ponad milion fanów, a na Twitterze treści dzielone przez twórców śledziło blisko 460 tysięcy użytkowników. Ilu z nich łamało regulamin?

99 % publikowanych sekretów były zgodne z naszymi założeniami - mówi Frank Warren dla Mashable. Niestety ilość dzielonych sekretów była tak duża, że nawet usuwanie tego jednego procenta nielegalnych treści zajmowało mnóstwo czasu naszym administratorom, którzy pracowali 24 godziny przez 7 dni w tygodniu. - dodaje Warren.

Głównym problemem twórcy aplikacji była obiecywana anonimowość. Zgodnie z polityką prywatności, użytkownicy kupując PostSecret App za 1,99 dolara, nie podpisywali się pod żadnym z sekretów, które publikowali. Dlatego bardzo trudno było już na początku wyeliminować użytkowników dzielących się nielegalnymi treściami. Te niezgodnie z regulaminem były zgłaszane administratorom, zespołowi Apple oraz FBI.

W połowie stycznia ubiegłego roku Frank Warren postanowił ze względu na skargi usunąć aplikację z AppStore’a i zamknąć formularz zgłoszeń do dzielenia się sekretami. Mimo to, że jego biznes zniszczyli sami użytkownicy nadal wierzył w piękno i dobro płynące z aplikacji. Postanowił więc po kilku miesiącach wraz z przyjaciółmi odegrać sztukę na cześć sekretów podzielonych przez użytkowników.

Pomysł odniósł sukces. W wielu miastach akademickich przedstawiono sztukę, w której zaprezentowano 100 sekretów udzielonych przez użytkowników aplikacji. W wydarzeniach uczestniczyły tysiące widzów. Dwa tygodnie temu Warren zapowiedział kolejne spektakle związane z sekretami, które mają zostać zaprezentowane w nowej odsłonie.

Jak widać droga startupowca może być kręta i niespodziewana. Pomyśleć, że cała historia z aplikacją PostSecret zaczęła się od trzech pocztówek i proroczego snu. Ciekawe o czym teraz śni Frank Warren.

Komentarze (0)