- Chcemy oderwać pliki od urządzenia w sieci, które je udostępnia - mówi nam Błażej Marciniak, pomysłodawca Sher.ly. Projekt Polaków ma dawać stały i bezpieczny dostęp do wszystkich własnych danych bez powierzania ich komukolwiek, nieważne na jakim urządzeniu się aktualnie znajdują. Pomóc w tym ma też nowe urządzenie - Sherlybox.

Sher.ly zadebiutował podczas światowej imprezy TechCrunch Disrupt, która odbyła się 28 października 2013 roku w Berlinie. Pomysł został bardzo ciepło przyjęty przez społeczność TC i jury konkursu. Już wtedy, Błażej Marciniak, przedstawiał gościom i uczestnikom imprezy Sher.ly jako proste i bezpieczne narzędzie do udostępniania plików bezpośrednio między użytkownikami. Od konkurencyjnych rozwiązań polski projekt wyróżnia to, że dzięki niemu "żadne dane nie są wysyłane na zewnętrzne serwery, jak w wypadku popularnych usług typu Dropbox, Box, SkyDrive, Google Drive czy innych". - Sher.ly działa jak chat w grupie, ale z plikami - dowolnego rozmiaru czy ilości - udostępnianymi z własnych pamięci masowych - przekonuje Błażej Marciniak, szef Sher.ly.

fot. behance.com

Dostęp do danych bez sieci

Błażej Marciniak w rozmowie z nami mówi, że częstym zadawanym pytaniem dotyczącym jego projektu jest: “co się dzieje, kiedy zamknę komputer lub będę w podróży bez sieci?”. Użytkownicy zastanawiają się nad tym ponieważ Sher.ly działa między komputerami, a nie na trasie komputer-chmura-komputer. Korzystając z Sherly po wyłączeniu komputera nasze dane przestaną być dostępne, bo są na własnych nośnikach użytkownika. Polski zespół i na to znalazł jednak rozwiązanie, a są nimi platformy storage'owe, takie jak NAS-y, serwery firmowe, nawet RaspberryPI. - Dane udostępnione z komputera będą także dostępne z innych urządzeń własnych użytkownika - mówi nam Błażej Marciniak.

Zaletą skorzystania z systemu NAS (Network Attache Storage) jest przede wszystkim cena. - NAS jest bardzo niedocenianym rozwiązaniem, o dużym potencjale: kosztuje jednorazowo tyle, ile miesięcznie chmura o tej samej pojemności - mówi Błażej Marciniak, szef Sher.ly. Problemem jest również trudność obsługi. - Urządzenia te są dość skomplikowane w konfiguracji i zarządzaniu, żeby je uruchomić potrzebna jest wiedza i umiejętności z zakresu IT, których większość ludzi nie posiada. A wszyscy potrzebujemy dostępu do naszych plików - dodaje Błażej Marciniak. Ten problem rozwiązuje Sher.ly, dzięki któremu, po dodaniu urządzenia do naszego konta, nie będziemy musieli się zajmować konfiguracją urządzenia typu NAS.

Domowa przechowalnia tajnych danych

Aby jeszcze bardziej ułatwić współpracę między naszymi komputerami polski zespół stworzył Sherlybox. - Będzie to nasze referencyjne urządzenie do przechowywania i udostępniania danych - tłumaczy Błażej Marciniak. Mówi też, że to właśnie na nim zespół chce demonstrować możliwości własnej chmury plików jako lepszej alternatywy do wysyłania wszystkich danych na czyjeś serwery. Przyznaje, że NAS-y są urządzeniami raczej do profesjonalnych zastosowań. Sherlybox będzie za to cenowo bardzo przystępny. Wersja bez wbudowanego dysku ma kosztować 99 dolarów, a wersja z dyskiem o pojemności jednego terabajta będzie kosztować 199 dolarów. Ważne jest też to, że do każdego Sherlybox’a będzie można dołączyć własne dyski twarde poprzez port USB.

Sherlybox jest oparty na popularnej platformie RaspberryPI. Dzięki temu będziemy mogli podłączyć Sherlybox bezpośrednio do telewizora, poprzez złącze HDMI, i oglądać na nim np. zdjęcia ze wspólnych wakacji, jakie nam udostępnili znajomi. Zespół z Krakowa Intensywnie pracuje nad komercyjną wersją oprogramowania Sher.ly na Windows, Mac OSX i Linux oraz Sherlybox, którego chce zacząć dystrybuować od kwietnia. Na tę chwilę w nowym projekcie Błażej Marciniaka (wcześniej tworzył m.in. PrivacyProtector) zarejestrowanych jest blisko 1,5 tysiąca użytkowników wersji Beta, która jest dostępna na www.sher.ly. Urządzenie Sherlybox ma być dostępne na stronie sherlybox.com oraz w sklepach wybranych partnerów.

Komentarze (0)