Dwadzieścia porażek projektów internetowych i dwa bankructwa wydają się dużą klęską. Jednak w obliczu nowego przedsięwzięcia są tylko trudnymi lekcjami. Doświadczył ich Maciej Białek, założyciel sklepu z fototapetami Pixers.

Zdjęcie royalty free z Fotolia

Dziś jego firma zatrudnia sześćdziesiąt osób i działa w jedenastu krajach. Na pytania czemu zawdzięcza sukces i co wniosły doświadczenia z poprzednich przedsięwzięć Białek odpowiedział serwisowi Bankier.pl.

Utrzymać się na rynku fototapet

Już na początku rozmowy Białek przyznaje, że rocznie w Polsce powstaje kilka sklepów, które podejmują się kopiowania Pixersów. Początkowo wydaje się, że nie jest to trudne - stworzenie sklepu zajmuje około tygodnia, a szablony są dostępne za kilkaset złotych. Pierwsze schody pojawiają się w momencie pozyskiwania klientów. Na tym rynku nie rywalizuje się ceną. Ważniejsze są dobre produkty i profesjonalna obsługa klienta - zespół Pixers nie zapomina o swoich klientach w chwili wysłania paczki z fototapetą.

Każdego dnia dostarcza inspiracje i nowe aranżacje z fototapetami. Mimo że projekty graficzne w większości pochodzą z banków zdjęć, to klienci wolą zamówić je w firmie niż podjąć się samodzielnego druku. Drugim argumentem przemawiającym za takim wyborem jest prostota obsługi materiału i możliwość samodzielnego montażu. Niewiele sklepów dysponuje fototapetami, które można wielokrotnie naklejać bez pomocy specjalisty. 

Bez geograficznych ograniczeń

Maciej Białek przyznaje, że nie lubi ograniczać swojego biznesu geograficznie. Po fototapety Pixersów sięgają klienci z całego globu. To skłoniło zespół do uruchomienia jedenastu wersji językowych serwisu i przygotowania do wdrożenia kolejnych. Chociaż obecnie wszystkie produkty są wysyłane z Polski, to część produkcji niebawem zostanie przeniesiona do Stanów Zjednoczonych.

Kluczem do serc zagranicznych klientów okazało się dopasowanie standardów do ich zapotrzebowania. Dzięki temu czują oni, że robią zakupy w lokalnym sklepie. “To rzeczywiście funkcjonuje, bo np. w Hiszpanii nominowali nas już dwa razy do miana najlepszego hiszpańskiego sklepu internetowego” - dodaje przedsiębiorca. I przyznaje, że do nowych klientów dociera dzięki kampaniom AdWords, SEO i content marketingowi. Sporo zasług przypisuje również blogowi wnętrzarskiemu.

Być numerem jeden 

Intensywne działania i podbijanie serc klientów w kolejnych państwach wzmażają apetyt firmy na sukcesy. Maciej Białek uważa, że “kluczem do sukcesu na rynkach zagranicznych jest ich doskonała znajomość”. Sprawdziło się to w Europie. Co do tego, czy sprawdzi się w USA Białek nie ma wątpliwości. “Tamtejsza konkurencja rozwija się bardzo dynamicznie, ale nie ma mowy o żadnych kompleksach. Damy sobie z nimi radę” komentuje.

Przedsiębiorca swoje domysły opiera na bogatym doświadczeniu, które wyniósł z poprzednich przedsięwzięć. Te lekcje okazały się bardzo przydatne. Dzięki nim Pixers może szczycić się systematycznym wzrostem zainteresowania fototapetami i kolejnymi sukcesami.

Komentarze (0)