Londyński ekosystem start-upowy jest największy w Europie. Jego ogromną przewagą nad odpowiednikami z Paryża, Berlina czy Wiednia jest wszechstronne wsparcie władz rządowych, dobra kooperacja sektora prywatnego z publicznym oraz zaangażowanie ze strony wyższych uczelni.

Zdjęcie royalty free z Fotolia

Na kartach historii w niemal każdej epoce Wielka Brytania dostarczała dowodów swych mocarstwowych ambicji. Wykorzystanie nauki i argumentów siły zapewniło jej status kolonialnego potentata w nowożytnym świecie. Zainwestowanie zgromadzonego w ten sposób bogactwa i duch przedsiębiorczości pozwoliły zbudować potęgę gospodarczą, która dziś jest niewątpliwie jednym z najistotniejszych elementów światowego systemu ekonomicznego.

Londyn jest obecnie największym centrum finansowym na świecie. W brytyjskiej stolicy dokonuje się 30 procent światowego obrotu walutami, znajduje się tu największa giełda w Europie, ponadto jest to największy ośrodek gospodarczo-przemysłowy w kraju. Pomimo tak znaczącej pozycji w międzynarodowym handlu, branża technologiczna, szczególnie start-upowa, jeszcze 7-8 lat temu była niszą zarezerwowaną raczej dla wąskiego grona młodych pasjonatów technologii. W tym czasie nie było jeszcze dużych możliwości pozyskania funduszy, wymiana wiedzy była ograniczona ze względu na małą liczbę wydarzeń branżowych, a pomysły na inkubatory i akceleratory dopiero krystalizowały się w głowach ich twórców. Pierwsze inicjatywy wsparcia tego środowiska uwidoczniły się w działaniach szkół wyższych i ich programach stymulowania przedsiębiorczości.

Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego

W ciągu kilku lat londyński ekosystem przeszedł niesamowitą przemianę dzięki współpracy sektora publicznego, prywatnego i szkolnictwa wyższego. Kluczową rolę w jego kształtowaniu odegrały władze administracyjne na szczeblu lokalnym i centralnym. W tym kontekście ważnym przedsięwzięciem było utworzenie klastra Tech City we wschodnim Londynie, nazywanego również Silicon Roundabout w nawiązaniu do Doliny Krzemowej. Tech City to inicjatywa mająca na celu kojarzenie start-upów z dużymi firmami technologicznymi, umożliwiająca swobodny przepływ wiedzy, pomysłów i zaplecza w postaci kapitału ludzkiego i inwestycji. Aktualnie to trzeci pod względem wielkości klaster start-upów na świecie, po San Francisco i Nowym Jorku. Powstał z inicjatywy władz lokalnych i rządowych, a jego celem jest ukształtowanie silnego technologiczno-biznesowego środowiska na wzór Doliny Krzemowej.

Władze pozyskały takich inwestorów jak Intel, McKinsey&Company, Google, Facebook, Cisco i kilkadziesiąt innych firm o globalnej reputacji. W zamian zapewniły im dogodne warunki do prowadzenia biznesu – niskie podatki czy liberalne przepisy prawne. Partnerstwo w projekcie podjęło także pięć londyńskich szkół wyższych. Według danych opublikowanych przez magazyn Wired w 2012 roku w klasterze działało około 5 tys. młodych firm. Również w 2012 r. Google udostępnił przestrzeń coworkingową (Google Campus) w swojej siedzibie i obecnie pełni istotną rolę w aktywizacji środowiska start-upowego, organizując hackatony, prelekcje, warsztaty szkoleniowe czy wydarzenia związane z nowymi produktami młodych przedsiębiorstw. W Tech City działają jeszcze różne organizacje z sektora finansowego – np. Barclays czy Silicon Valley Bank, a także publicznego – m.in. Imperial Innovations, odpowiedzialne za rejestrowanie i ochronę patentów oraz komercjalizację rozwiązań technologicznych, w tym rezultatów badań naukowych.

Wiza start-upowa dla obcokrajowców

Ogromną przewagą londyńskiego ekosystemu nad innymi europejskimi ośrodkami jest rzeczywisty wkład finansowy państwa w rozwój środowiska start-upowego oraz wizerunkowe wsparcie najwyższych urzędników. W 2013 roku premier Cameron przeznaczył 50 mln funtów na inwestycje w infrastrukturę w obrębie Tech City, w tym utworzenie przestrzeni coworkingowych, sal wykładowych i warsztatów dla start-upów. Władze Wielkiej Brytanii stworzyły również tzw. wizę start-upową. Jest to pozwolenie na pracę dla osób spoza Unii Europejskiej, skierowane do założycieli start-upów, którzy chcą rozwinąć swój biznes na Wyspach. Wiza stanowi udogodnienie szczególnie dla tych przedsiębiorców, którzy chcą budować firmę o zasięgu globalnym, planują zatrudnianie nowych pracowników oraz mają perspektywy efektywnych inwestycji na terenie Zjednoczonego Królestwa. Polityka państwa względem aniołów biznesu i inwestorów jest liberalna i wyraża się w ulgach podatkowych. Na te mogą liczyć także start-upy, które zadebiutowały w wyniku wykupu przez większych rynkowych graczy. Coraz częstszym zjawiskiem jest także wprowadzanie akcji młodych przedsiębiorstw do obrotu giełdowego (IPO), co jeszcze kilka lat temu było nie do pomyślenia. To kolejne świadectwo dynamicznego rozwoju londyńskiej sceny start-upowej.

Uczelnie dają szanse start-upom

Innym znaczącym czynnikiem rozwoju przedsiębiorczości jest rola wyższego szkolnictwa. Na uwagę zasługuje szereg działań stymulujących młodych ludzi do zakładania firm i aktywnego ich rozwoju. Zdecydowana większość londyńskich uczelni prowadzi działania wspierające młodą przedsiębiorczość. Aktywne na tym polu są szczególnie: Imperial College London Business School, London School of Business and Finance, City University London i London Business School. Większość uczelni o profilu biznesowym prowadzi własne inkubatory skupiające wokół siebie studentów (choć nie tylko) prowadzących biznes. W tym gronie szczególnie wyróżnia się London Business School, która jest często inicjatorką międzynarodowych forów dyskusyjnych, na których omawiane są główne słabości europejskich ekosystemów biznesowych, z przemyśleniami o tym, które obszary należy wzmocnić, usprawnić, aby poziom europejskich środowisk zbliżył się do poziomu Doliny Krzemowej, Izraela, Los Angeles, czy Nowego Jorku.

LBS wspiera młodych przedsiębiorców m.in. organizacją ważnych wydarzeń, takich jak konferencja TELL, podczas której prominentni biznesmeni z całego świata podpowiadają jak osiągnąć finansowy sukces i przestrzegają przed porażkami. W ramach uczelni funkcjonuje fundusz zalążkowy Sussex Place Ventures, skierowany głównie do studentów i absolwentów z najlepszymi pomysłami. Fundusz celuje w przedsięwzięcia ukierunkowane naukowo: nanotechnologię, biotechnologię i robotykę oraz projekty teleinformatyczne. Ponadto szkoła blisko współpracuje z siecią aniołów biznesu o nazwie Enterprise 100, która wspiera finansowo start-upowe inicjatywy (połowa umów z przedsiębiorcami dotyczy studentów i absolwentów LBS), stanowi także źródło cennej wiedzy i mentoringu. Aniołowie biznesu uczą studentów, posługując się przykładami udanych i nieudanych wdrożeń technologicznych z biznesowego punktu widzenia. Występują w charakterze sędziów w konkursach dla start-upów, jako mentorzy podczas Letniej Szkoły Przedsiębiorczości i jako gościnni wykładowcy.

W szkole funkcjonują Studenckie Projekty Doradcze, w których grupy ochotników oferują wykonanie planów biznesowych dla zgłaszających się firm. Ich realizacja trwa zwykle 8 do 12 tygodni i obejmuje takie obszary jak biznesplan, konsulting w projektach ekologicznych, strategie marketingowe, analizy rynku, prototypowanie produktów czy wsparcie techniczne i biurowe dla innowacyjnych przedsięwzięć technologicznych. Jedną z najciekawszych inicjatyw uczelni jest The Global Entrepreneurship Monitor (GEM) – instytucja zajmująca się rolą przedsiębiorczości we wzroście krajowej gospodarki, bada też wpływ cech narodowych na jej rozwój. Działalność GEM koncentruje się na mierzeniu zróżnicowania stopnia przedsiębiorczości między krajami i opracowaniu rozwiązań, których wdrożenie pozwoli zwiększyć ten poziom. Raporty GEM prezentują dane z ponad 100 krajów, a sama instytucja dysponuje budżetem badawczym w wysokości 9 mln dolarów.

Londyn: od inkubacji do akceleracji biznesu

Następnym czynnikiem warunkującym dynamikę londyńskiego ekosystemu jest aktywność inkubatorów i akceleratorów biznesu. Według raportu Telefonica UK1, The Rise of the UK Accelerator and Incubator System, w Londynie funkcjonuje obecnie 12 inkubatorów i 24 akceleratory. Blisko jedna trzecia brytyjskich inkubatorów oferuje finansowanie w ramach kapitału zalążkowego, średnio wydając na pojedynczą inwestycję 10 – 20 tys. funtów, choć zdarzają się inwestycje w kwotach sześciocyfrowych. Widoczny jest znaczący wzrost aktywności korporacyjnych akceleratorów takich jak Microsoft, Barclays i Telefonica. Ponad 40 procent inkubacji i akceleracji pochodzi z prywatnego sektora, a około 25 procent to inicjatywy uniwersytetów i szkół biznesowych. Większość inkubatorów oferuje wsparcie po uiszczeniu opłaty członkowskiej, z kolei akceleratory inwestują w firmy w zamian za udziały.

W przypadku inkubatorów warto wymienić Innovation Warehouse, School for Creative Startups, School for Startups czy The Startup Academy, które organizują warsztaty, takie jak Entrepreneurship 101 czy London Tech Startup Meet, dające znakomite możliwości networkingowe oraz pomoc w prowadzeniu biznesu od bardziej doświadczonych firm. Inkubatory łączą założycieli start-upów z inwestorami, pomagają przy formalnościach związanych z pożyczkami bankowymi, kierują do programów crowdfundingowych, czy rekomendują obiecujące projekty współpracującym funduszom venture capitals. Oferują też całą gamę usług okołobiznesowych - np. marketing, wirtualne biuro, bankowość, wsparcie IT, księgowość. Stanowią swoistą kuźnię dojrzałych biznesów, które często uzyskują zasięg międzynarodowy. Innovation Warehouse pełni dodatkowo rolę akceleratora z szerokim zakresem programów wspierających. Instytucja zrzesza także aniołów biznesu, fundusze wysokiego ryzyka oraz kapitału zalążkowego, dlatego udziela wsparcia nie tylko w początkowym okresie działalności firm.

Z akceleratorów warto wymienić Barclays Accelerator - skoncentrowany na rozwiązaniach marketingowych i komunikacyjnych, The Bakery, Wayra UK - akcelerator giganta Telefonica UK, Healthbox - wspiera firmy z obszaru opieki zdrowotnej i technologii medycznej, BBC Worldwide LABS, SeedCamp czy Techstars London, jeden z największych akceleratorów na świecie, inwestujący 118 tys. dolarów w każdą firmę, która w wyniku twardej selekcji uczestniczy w programie.

Pozyskanie finansowania jest w Londynie stosunkowo łatwe dzięki dużej liczbie funduszy kapitału zalążkowego, takich jak #1Seed, Connect Ventures, Passion Capital, czy Playfair Capital oraz funduszy wysokiego ryzyka. Dodatkowo władze udostępniają granty i organizują konkursy. Dużą aktywnością wykazują się aniołowie biznesu, inwestując prywatnie pieniądze w najlepsze pomysły. Najczęściej rolę tę pełnią doświadczeni biznesmeni, tacy jak Mike Lynch, Richard Branson, czy Marta Lane Fox, którzy odnieśli sukces na innych rynkach i nie boją się wspierać innowacyjnych projektów. Skutecznie działają również platformy crowdfundingowe, np. Crowdcube, cieszące się ogromną popularnością szczególnie wśród młodych firm będących na etapie prototypowania produktów. Start-up Escape the City w 2012 roku zebrał milion dolarów za pośrednictwem Crowdcube.

Londyńska scena start-upowa podbija świat

W ostatnich latach na podbój światowych rynków ruszyło wiele londyńskich start-upów. Jednym z czołowych przedstawicieli ekosystemu znad Tamizy jest Wonga – platforma specjalizująca się w krótkoterminowych pożyczkach online, która działa na trzech kontynentach. Aplikacja stworzona przez Wongę to jeden z najbardziej rozpoznawalnych londyńskich produktów start-upowych. W branży finansowej działa też TransferWise, start-up umożliwiający użytkownikom wzajemne przekazywanie pieniędzy na bardzo korzystnych warunkach. W 2014 roku dzięki inwestycjom funduszy VC udało się pozyskać jego założycielom 58 mln dolarów, a łącznie już ponad 100 mln dolarów. Wartość TransferWise wyceniana jest na 1 mld dolarów. Inną wizytówką angielskiego ekosystemu jest założony w 2004 start-up Mind Candy. To platforma gier dla dzieci, wyceniana na prawie 200 mln dolarów. Również z Londynu wywodzi się Shazam, aplikacja mająca 100 mln aktywnych użytkowników, służąca do rozpoznawania utworów muzycznych. Gigantem, stawiającym pierwsze kroki jako start-up w Londynie, jest Badoo, popularny na całym świecie serwis randkowy, który w latach 2007-2009 pozyskał ponad 60 mln dolarów finansowania.

W opublikowanej przez Pitchbook liście 10 przedsiębiorstw, które zaliczyły najlepsze debiuty pod względem zebranych funduszy w Wielkiej Brytanii, aż pięć firm pochodzi z Londynu. DeepMind to start-up opierający swoje działanie na sztucznej inteligencji. Google zapłacił za przejęcie tej firmy 500 mln dolarów. King.com to z kolei developer gier na platformy social media, którego akcje na nowojorskiej giełdzie zostały wykupione za kwotę 326 mln dolarów. Base79 został przejęty za 85 mln dolarów przez Righster, a Control Circle za 65 mln dolarów. Z kolei Roslyn Analytics zebrał około 17 mln dolarów.

Czy londyńskie start-upy przebiją Dolinę Krzemową?

Jeszcze siedem lat temu trudno było mówić o efektywnym ekosystemie w Londynie. Brakowało finansowego wsparcia dla młodych przedsiębiorców, projekty start-upowe nie odpowiadały międzynarodowym standardom, a przepisy prawne i podatkowe nie stwarzały dogodnych warunków dla firm we wczesnej fazie rozwoju. Dziś sytuacja jest diametralnie inna. Londyński ekosystem jest jednym z najprężniejszych na świecie i według prognoz wspomnianego raportu Telefonica UK będzie generował obroty powyżej 12 mld funtów w ciągu następnej dekady. Liczba zakładanych start-upów jest jedną z największych w Europie. Ciągłe wsparcie ze strony władz, które mają świadomość znaczenia londyńskiego ekosystemu dla gospodarki Wielkiej Brytanii, rodzi szansę na rzucenie wyzwania nawet Dolinie Krzemowej.

Autor: Tomasz Gutkowski

Źródło: web.gov.pl

Komentarze (0)