... ... ...

Ta firma wykona zadania, na które nie masz czasu. Brella to zespół wirtualnych asystentek

Dodane

28-02-2017

Adam Łopusiewicz
– Od początku wiedzieliśmy czego chcemy i w jaki sposób do tego dojść. Oczywiście, jako fani testowania rozwiązań, przemodelowaliśmy nieco ofertę i wprowadziliśmy potrzebne procedury – mówi Piotr Wolniewicz, Dyrektor generalny Brella. Dziś jego firma obsługuje m.in. właścicieli firm i celebrytów.

Na zdjęciu: Piotr Wolniewicz, Dyrektor generalny Brella

Od rezerwacji stolika po wyniesienie choinki

– Nasz wielozadaniowy zespół realizuje zadania związane ze sferą biznesową i prywatną. Od przygotowania potrzebnych danych (research), przez prowadzenie kalendarza, umawianie spotkań, po znalezienie opiekunki/ korepetytora czy zaproponowanie planu wakacji lub prezentu na daną okazję – mówi Piotr Wolniewicz, Dyrektor generalny Brella i przyznaje, że klienci dzwonią z przeróżnymi potrzebami.

Pierwsze zlecenie dla firmy polegało na rezerwacji stolika w restauracji. – Za to jedno z pierwszych, które uświadomiło nam, że Klienci będą zgłaszać nietypowe potrzeby, dotyczyło wyniesienia choinki z domu znajomej naszego Klienta w Warszawie – dodaje. Choć Brella świadczy usługi wirtualne, to znalazł kogoś, kto zrealizuje zadanie.

Zapracowane mamy, managerzy i celebryci

Zdaniem Piotra Wolniewicza z pozoru proste do wykonania zadania, okazują się czasochłonne i wymagają zaangażowania większej cześci zespołu. Wbrew pozorom rezerwacja hotelu w okresie wakacyjnym może trwać cały dzień. – Organizacja ferii w wiosce Świętego Mikołaja, stworzenie makiety miasta wraz ze szkołą, do której uczęszczają dzieci Klienta czy dostarczenie butów do hotelu to tylko kilka przykładów – mówi.

Klientami Brella zazwyczaj są osoby szukające wsparcia w realizacji zadań, na które brakuje im czasu i umiejętności. Często klienci korzystają z pomocy wirtualnych asystentek w sprawach mniej służbowych, których nie wypada zlecać w środowisku firmowym. A grupa odbiorców na takie usługi jest szeroka. – Od zapracowanej mamy, przez managerów wyższego szczebla i celebrytów – mówi Piotr Wolniewicz.

345 zł netto za 10 zadań

Pierwszy model współpracy z klientami zakładał nielimitowany dostęp do usługi, który oznaczał, że klienci mogli zleciać dowolną liczbę zadań. Pakiet ten działa do dzisiaj, ale dodano do niego ograniczenia. Dziś Brella zarabia na modelu abonamentowym, który odzwierciedla liczbę zlecanych w miesiącu prac. Pakiet dziesięciu zadań w miesiącu, gdzie jedno zajmie maksymalnie 1h czasu pracy zespołu to 345 zł netto.

Mimo tego, że Brella świadczy wirtualne usługi, potrafi też zrealizować bardziej wymagające polecenia. Wiąże się to jednak z dodatkowymi kosztami. Za np. odebranie koszuli z pralni klient musi zapłacić dodatkowo 20-25 zł. – Ktoś powie, że to nieopłacalne, ale proszę pomyśleć, ile kosztuje godzina pracy prezesa, który po tą koszulę pojedzie – mówi Piotr Wolniewicz.

Rozwój, a nie zadania operacyjne

Wyzwaniem dla firmy jest edukacja w dziedzinie delegowania. – Po pierwsze, trzeba klientów edukować czym jest delegowanie. Po drugie nauczyć ich poprawnnego delegowania, które polega na umiejętnym wyjaśnieniu czego się oczekuje – dodaje Dyrektor generalny Brella. Firma w planach ma także ekspansję zagraniczną, bo uważa, że jeszcze więcej osób może korzystać z pomocy wirtualnych asystentek.

– Właściciel niedużej firmy zajmuje kilka stanowisk jednocześnie: jest asystentką, księgową, fachowcem w każdej dziedzinie i na koniec niezbyt aktywnym członkiem rodziny. To dość przerażające, ile czasu marnujemy na rzeczy, które za mniejsze pieniądze (w stosunku do naszej stawki godzinowej) mogą przejąć osoby lub firmy jak Brella. Zadaniem właściciela firmy jest jej rozwój, a nie zadania operacyjne – mówi Wolniewicz.

Komentarze (0)