Uber boryka się z problemami w kolejnym europejskim mieście. Associated Press podaje, że sąd okręgowy w Brnie zabronił używania tam aplikacji. Nie przeszkadza to jednak firmie w świadczeniu usług w stolicy Czech.

fot. pexels.com

Kolejny raz

Mimo że Uber prowadzi działalność w Brnie dopiero od pierwszego lutego, to już otrzymał tymczasowy zakaz sądowy. Uznano bowiem, że auta wykorzystywane przez amerykańską spółkę muszą być wyposażone w taksometry oraz posiadać oznakowanie typowe dla taksówek – jak wiadomo, takich nie posiadają.

Czechy nie są pierwszym krajem w Europie, który walczy z tym jak funkcjonuje Uber. Na początku kwietnia sąd we Włoszech uznał, że firma ze Stanów Zjednoczonych nieuczciwie konkuruje z tamtejszymi taksówkarzami. Efekt tego jest taki, że zabroniono tam korzystania z aplikacji na terenie całego kraju pod rygorem kary wynoszącej nawet do 10 tys. euro dziennie. Wcześniej natomiast firma była zmuszona wycofać się z Węgier i z Danii.

Problemy kadrowe 

Oprócz tego firma boryka się także z innymi problemami. Niedawno z Ubera odszedł członek zarządu odpowiedzialny za rozwój produktu Ed Baker, dyrektor operacyjny Jeff Jones oraz w ubiegłym tygodniu szefowa komunikacji Rachel Whetstone. Travis Kalanick, założyciel spółki, nie ma więc łatwego zadania i poszukuje dyrektora operacyjnego, który pomoże mu zarządzać korporacją. Póki co jednak nie wiadomo kto nim będzie i kiedy zostanie wytypowany. 

Do tego w marcu w mieście Tempe w stanie Arizona miał miejsce wypadek, w którym brał udział autonomiczny samochód należący do Ubera. Na szczęście nikomu nic poważnego się nie stało, a przyczyny zdarzenia do tej pory nie są do końca znane. Nie wiadomo bowiem dlaczego nie zadziałały systemy bezpieczeństwa oraz dlaczego inżynier, który był w samochodzie nie interweniował. Firma nadal bada okoliczności tego wypadku, a do czasu wyjaśnienia sprawy dalsze testy samojeżdżących pojazdów zostały zawieszone.

Zysk? 

Uber funkcjonuje w 75 krajach na całym świecie. Mimo że boryka się z problemami kadrowymi oraz zaostrzeniami prawnymi na rynkach, na których już się znajduje, to użytkownicy aplikacji zamówili w 2016 roku przejazdy warte 20 mld dolarów. To dwa razy więcej w stosunku do poprzedniego roku. Mimo to amerykańska spółka zakończyła poprzedni rok ze stratą, która wyniosła 2,8 mld dolarów i to nie uwzględniając rynku w Chinach, gdzie trzeba by do straty doliczyć kolejny miliard. Nie przeszkadza to jednak inwestorom wycenić Ubera na zawrotną kwotę 69 mld dolarów.

Komentarze (0)