Rynek telemedycyny w Polsce jest dzisiaj wart ponad 5 miliardów euro i rośnie u nas najszybciej w całej Europie Środkowo-Wschodniej. Nic dziwnego, że tylu przedsiębiorców chce być jego częścią. Poznaj 5 polskich startupów telemedycznych, o których warto wiedzieć.

fot. pexels.com

1. Cycle

– Niektóre pary miesiącami, a czasem nawet latami starają się o dziecko. Przyczyn tego zjawiska jest bardzo wiele. Natomiast dokładna wiedza o owulacji często pozwala znacząco zwiększyć szanse na zajście w ciążę i skrócić czas starania się o dziecko – mówi pomysłodawca Cycle Tomasz Ziółkowski. Razem z żoną opracował niewielki sensor rozmiarów plasterka, który monitoruje cykl owulacyjny i informuje panie o dniach płodnych.  

Wyjaśnia, że urządzenie zbiera dane między innymi o temperaturze ciała i aktywności fizycznej (również podczas snu), a potem za pośrednictwem modułu Bluetooth przekazuje te dane aplikacji mobilnej. Ziółkowski zapewnia, że Cycle trafi na rynek jeszcze w tym roku; najpierw w Polsce, a później na arenie międzynarodowej. Zanim jednak od tego dojdzie musi przetestować urządzenie na grupie ochotniczek.

2. Remedizer

Po wyjściu ze szpitala Michał Jakubowski wrócił do pracy i zdał sobie sprawę, że po opuszczeniu kliniki jest zdany tylko na siebie. – Problem nie polega nawet na tym, że trzeba chodzić na kontrole, przeprowadzać badania i być dla siebie troskliwym opiekunem, ale na tym, że pacjent ze swoją chorobą zostaje na co dzień sam – wyjaśnia i dodaje, że wpadł wówczas na pomysł, aby stworzyć platformę łączącą lekarzy z pacjentami.

Remedizer, o którym mowa, służy przede wszystkim długoterminowej opiece pozaszpitalnej i umożliwia pacjentom przesyłanie danych medycznych w czasie rzeczywistym. Od października 2015 rozwiązanie jest testowane w Instytucie Kardiologii w Aninie, a jego twórca ma nadzieję, że będzie standardem w opiece zdrowia.

3. Medical Simulation Technologies

Echokardiografia przezprzełykowa to nieprzyjemne badanie, polegające na wprowadzeniu sondy przez przełyk pacjenta. – Jest dość niekomfortowe, dlatego to takie ważne, aby wykonujący je lekarz był odpowiednio wyszkolony i szybko przeprowadził „zabieg”. Jednocześnie na tyle dokładnie, żeby uzyskał wszystkie niezbędne projekcje do postawienia rozpoznania – mówi jeden ze współtwórców Medical Simulation Technologies Tomasz Dziwiński.

Razem ze swoim zespołem opracował symulator, dzięki któremu kardiolodzy i inni lekarze specjaliści wykonujący to badanie będą mogli zostać odpowiednio przeszkoleni. Dodaje, że tylko trzy firmy na świecie produkują podobne rozwiązania, ale różnią się od symulatora Polaków. Zagraniczne urządzenia wykorzystują do nauki lekarzy syntetyczne modele serca tworzone przez grafików, rodzime natomiast model serca prawdziwego pacjenta, który uzyskano na bazie retrospektywnego badaniu zrealizowanego metodą tomografii komputerowej.

4. Pregnabit

– Moja znajoma straciła dziecko w ostatnim trymestrze ciąży. Postanowiłam przyjrzeć się bliżej opiece prenatalnej w Polsce, chciałam wymyślić coś, co mogłoby zapobiec następnej tragedii – mówi dr n. med. Patrycja Wizińska-Socha z Pregnabit. Pomyślała więc o urządzeniu do badania dobrostanu płodu, które byłoby tak samo skuteczne jak kardiotokograf będący na wyposażeniu szpitali, ale na tyle małe, aby można było zabrać je do domu.

Wyjaśnia, że opracowane przez jej zespół urządzenia nie są bezpośrednio sprzedawane pacjentkom, ale trafiają do szpitali i przychodni, którym są oferowane w modelu abonamentowym. Dodaje, że Pregnabit ma szansę osiągnąć sukces nie tylko w Polsce, ale także na zagranicznych rynkach, między innymi w Stanach Zjednoczonych, gdzie zamierza zadebiutować.

5. Helfi

– Wiem, z jakimi problemami mierzą się specjaliści w zarządzaniu relacją z pacjentem i jakie obowiązki nakłada na nas prawo względem prowadzenia i przechowywania dokumentacji medycznej. Z drugiej strony wiem, z czym borykają się rodzice dzieci – mówi dr Piotr Harasymczuk, współtwórca aplikacji Helfi. Pomaga ona rodzicom nadzorować prawidłowy rozwój maluchów i podpowiada na co należy uważać.

Na razie jednak program jest na wczesnym etapie rozwoju, bo Harasymczuk dopiero testuje MVP i jakiś czas temu bez powodzenia zakończył zbiórkę crowdfundingową za pośrednictwem platformy wspieram.to. Planował pozyskać 57 tysięcy złotych, z czego udało się zebrać prawie trzy tysiące złotych. Jeśli jednak aplikacja będzie już gotowa, wówczas jej twórca pomyśli o międzynarodowej ekspansji.

Komentarze (0)