W najnowszym odcinku MamStartup Podcast rozmawiamy z Kacprem Golińskim, twórcą i CEO platformy VeloPlanner. To opowieść o tym, jak w cieniu globalnych monopolistów zbudować rentowny, polski produkt technologiczny w wąskiej niszy, wykorzystać potknięcia konkurencji i przekształcić dane społecznościowe w narzędzie kształtujące politykę publiczną.
Kierownica typu „baranek”, przymocowany do niej smartfon z rozświetlonym ekranem i kilkaset kilometrów szutrowych ścieżek rozciągających się między mazurskimi jeziorami a trójmiejskimi lasami. Dla jednych rower to po prostu środek transportu do pracy, dla coraz większej grupy Europejczyków — rewolucja stylu życia, ucieczka od przebodźcowania i nowa gałąź gospodarki. W centrum tej zmiany stoi cyfrowy przewodnik: aplikacja, która zamiast najszybszej trasówki dla samochodów potrafi zaplanować kilkudniową wyprawę jednośladem z uwzględnieniem jakości nawierzchni, połączeń kolejowych i noclegów przyjaznych cyklistom.
Nisza w niszy. Jak rzucić wyzwanie technologicznym gigantom?
Gdy na rynku dominują tytani tacy jak Google Maps z niewyczerpanymi budżetami, Strava skupiona na rywalizacji sportowej czy Komoot wyceniany na setki milionów euro, pomysł stworzenia kolejnej aplikacji rowerowej mogłyby uchodzić za szaleństwo. A jednak VeloPlanner pozyskał już ponad 123 tysiące zarejestrowanych użytkowników.
Kluczem okazała się precyzyjna segmentacja. Podczas gdy konkurencja stara się być cyfrowym kombajnem dla piechurów, biegaczy i kolarzy szosowych, VeloPlanner skupił się na konkretnym wycinku: turystyce przygodowej i bikepackingu.
– Giganci jak Google Maps są nastawieni na samochody lub nawigację pieszą. Strava to wyzwania i sport wyczynowy. Komoot z kolei stał się kombajnem do wszystkiego. My skupiamy się wyłącznie na kolarstwie przygodowym i turystycznym. Dzięki temu budujemy udogodnienia idealnie dopasowane do tego wycinka rynku — wyjaśnia Kacper Goliński.
Dodatkowym wiatrem w żagle dla polskiego projektu stały się przetasowania na rynku globalnym. Przejęcie Komoota przez fundusz Bending Spoons i późniejsze podwyżki cen oraz wprowadzanie kolejnych funkcji za płatnym paywallem wywołały falę niezadowolenia wśród użytkowników. VeloPlanner stał się dla wielu — zwłaszcza w Niemczech — naturalną, bardziej etyczną i przystępną cenowo alternatywą.
Otwarta Wikipedia map i społecznościowy „moat”
W erze, w której generatywna sztuczna inteligencja potrafi napisać kod nowej aplikacji w kilka chwil, prawdziwą przewagą technologiczną (moat) nie jest sam algorytm wyznaczania trasy, lecz wiarygodne dane i zaangażowana społeczność.
Oficjalna infrastruktura rowerowa w Polsce bywa fragmentaryczna — oznakowany szlak turystyczny potrafi niespodziewanie wprowadzić rowerzystę na ruchliwą drogę wojewódzką lub piaszczysty leśny dukt. Aby zapobiec rozczarowaniom, VeloPlanner łączy dane z otwartego projektu OpenStreetMap (analizując dokładny podział nawierzchni na asfalt, szuter i piasek) z bezkompromisowymi recenzjami samych użytkowników.
– Pobieramy dane z OpenStreetMap, czyli takiej Wikipedii dla map. Każdy może sprawdzić, ile na danej trasie jest asfaltu, a ile piachu, i zdecydować, czy to trasa dla niego. Do tego piszemy mini-przewodniki w stylu encyklopedycznym — bez marketingowych 'laurek’ — oraz zbieramy autentyczne opinie społeczności — podkreśla Goliński.
Co więcej, platforma rozwiązuje kluczowe bóle głowy turysty rowerowego, których nie dostrzegają duże aplikacje: integruje wyszukiwarkę połączeń kolejowych (m.in. powiązanie z siecią PKP i widgetem Coleo) oraz bazę VeloFriendly — zweryfikowanych obiektów noclegowych, które przyjmują rowerzystów na jedną noc i oferują bezpieczne miejsce na przechowanie jednośladu.
Ekonomia sezonowości i zrównoważony biznes
Turystyka rowerowa w naszej szerokości geograficznej to biznes o wyraźnej dynamice sezonowej. Zamiast jednak ulegać presji inwestorów venture capital, którzy oczekiwali natychmiastowej ekspansji w inne dyscypliny sportowe, VeloPlanner postawił na przemyślany rozwój organiczny.
Obecnie struktura przychodów spółki rozkłada się w proporcji 50/50 między subskrypcje B2C a współpracę B2B i B2G (z samorządami i branżą turystyczną). Podstawowe funkcje planowania pozostają darmowe, co pozwala budować efekt skali i sieciowy dopływ danych.
– Za pięć lat chciałbym, aby zdecydowana większość przychodów pochodziła bezpośrednio od rowerzystów w modelu B2C. Chcemy być portalem tworzonym dla użytkowników, a nie dla reklamodawców. Współpraca B2B pozwala nam dziś utrzymać szeroki darmowy dostęp, ale to rowerzysta jest naszym głównym klientem — deklaruje CEO VeloPlanner.
Od kierowania po politykę publiczną
Zjawisko rowerowego boomu to nie tylko domena pasjonatów, ale twarda ekonomia. W samych Niemczech gospodarczy wpływ turystyki rowerowej szacowany jest na 40 miliardów euro rocznie, a rowery elektryczne (e-bike) stanowią już ponad half spływających na rynek jednośladów. E-bike stał się dla turystyki lokalnej tym samym, czym tanie linie lotnicze były dla miejskich city breaków — otworzył szlaki dla osób starszych, rodzin i grup o zróżnicowanej kondycji.
Polska infrastruktura wciąż jednak zmaga się z barierami: brakiem wagonów rowerowych w pociągach w szczycie sezonu oraz brakiem spójnej koordynacji krajowej. Tutaj VeloPlanner zaczyna odgrywać rolę partnera technologicznego dla sektorów publicznych.
Zamiast polegać na ułomnych, fizycznych licznikach mijankowych przy drogach, platforma agreguje anonimowe dane o tym, gdzie rowerzyści faktycznie planują swoje wycieczki. Przygotowywane przez zespół interaktywne mapy cieplne służą samorządom i organizacjom takim jak EuroVelo jako cyfrowy dowód na to, że inwestycja w bezpieczną ścieżkę rowerową przekłada się na realny ruch turystyczny i rozwój lokalnego biznesu.
– Nie dostarczamy algorytmów, które promują restauracje płacące za reklamę, jak ma to miejsce w Google Maps. Dajemy użytkownikom pełny obraz i swobodę wyboru. Z drugiej strony dostarczamy samorządom rzetelne dane pokazujące, gdzie ludzie naprawdę chcą jeździć, pomagając podejmować lepsze decyzje inwestycyjne — podsumowuje Kacper Goliński.
Posłuchaj pełnego podcastu
Jak wygląda prowadzenie biznesu sezonowego od kuchni? Czy rowerowy boom w Polsce dogoni rynek niemiecki? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań znajdziesz w pełnej wersji wywiadu z Kacprem Golińskim.