Program, skierowany m.in. do specjalistów od sztucznej inteligencji, zakłada dwuletnie kontrakty i cieszy się poparciem największych firm technologicznych na świecie. Pierwsza tura zatrudnień ma zakończyć się już w pierwszym kwartale tego roku.
Jak podaje agencja Reuters, powołując się na wysokiego rangą urzędnika administracji Donalda Trumpa, nowa inicjatywa ma na celu przyciągnięcie do sektora publicznego ekspertów posiadających wiedzę z zakresu sztucznej inteligencji, inżynierii oprogramowania, cyberbezpieczeństwa oraz analityki danych.
Scott Kupor, dyrektor Biura Zarządzania Personelem USA (U.S. Office of Personnel Management), poinformował, że zatrudnieni inżynierowie będą pracować nad specyficznymi projektami wewnątrz agencji rządowych. Jednym z kluczowych zadań wymienionych przez Kupora jest budowa cyfrowej platformy obsługującej konta oszczędnościowe dla dzieci – projekt ten jest częścią szerszej polityki administracji Trumpa.
Rządowi zależy na wykorzystaniu potencjału „naprawdę bystrych ludzi pracujących nad jednymi z najbardziej złożonych i trudnych problemów na świecie” – podkreślił dyrektor OPM, cytowany przez Agencję Reuters. Harmonogram zakłada szybkie działanie; celem jest sfinalizowanie pierwszej rundy rekrutacji do 31 marca.
Inicjatywa ta wpisuje się w szerszą agendę dotyczącą sztucznej inteligencji, której współliderem jest były dyrektor wykonawczy PayPal, David Sacks. Co istotne, program zyskał deklarowane wsparcie sektora prywatnego. Jak wskazuje strona internetowa programu, firmy takie jak Apple, Google czy Nvidia zobowiązały się do rozważenia kandydatur absolwentów tego rządowego programu przy własnych rekrutacjach.
Podobną inicjatywę, mającą na celu wprowadzenie profesjonalistów od AI do rządu, uruchomił wcześniej prezydent Joe Biden. Według oświadczenia administracji Bidena z 2024 roku, tamten wysiłek zaowocował zatrudnieniem około 200 osób. Scott Kupor zaznaczył, że około 75 z tych pracowników wciąż pozostaje na stanowiskach rządowych.
Polskie podwórko
Amerykańska inicjatywa pokazuje kierunek, w którym Polska również podąża, ale w nieco inny sposób. Kluczem dla polskich realiów jest to, czy administracji uda się przekonać najlepszych programistów, że praca dla państwa to nie tylko służba, ale też szansa na udział w najbardziej innowacyjnych projektach w kraju (jak AI w administracji), które będą trampoliną do dalszej kariery. W USA rząd stara się przyciągnąć talenty, które normalnie wybrałyby Dolinę Krzemową. W Polsce mamy podobną sytuację – specjaliści IT w Polsce zarabiają w sektorze prywatnym (szczególnie na kontraktach B2B dla firm zagranicznych) wielokrotność tego, co może zaoferować urzędowa siatka płac.
Amerykański pomysł, by inżynierowie pracowali nad konkretnymi projektami, przypomina filozofię działania GovTech Polska. W Polsce również funkcjonuje program, który ma na celu łączenie sektora nowoczesnych technologii z administracją publiczną. Zamiast zatrudniać armię urzędników na stałe, ogłasza się konkursy (hackathony, wyzwania) na rozwiązanie konkretnego problemu (np. uszczelnienie systemu podatkowego, cyfryzacja procesów w samorządach).