Czy startupom i inwestorom potrzebny jest fundusz SAFE? Eksperckie komentarze: Krzysztof Borowicz, Paweł Michalski, Max Moldenhauer, Szymon Struszyński

Dodane:

Przemysław Zieliński Przemysław Zieliński

Czy startupom i inwestorom potrzebny jest fundusz SAFE? Eksperckie komentarze: Krzysztof Borowicz, Paweł Michalski, Max Moldenhauer, Szymon Struszyński

Udostępnij:

O znaczenie SAFE dla rodzimego ekosystemu pytamy przedstawicieli startupów, funduszy oraz organizacji z otoczenia biznesu.

SAFE nie jest funduszem dla startupów. To raczej system, który wymaga przemyślanej strategii wejścia – Krzysztof Borowicz, prezes zarządu Krośnieńskiego Inkubatora Technologicznego KRINTECH i zarządca Inkubatora Przedsiębiorczości Krosno

Czy SAFE może realnie „zejść” na poziom regionalnych ekosystemów, czy pozostanie funduszem dostępnym głównie dla podmiotów z dużych ośrodków i zapleczem instytucjonalnym?

SAFE (Security Action for Europe), czyli Instrument na rzecz Zwiększenia Bezpieczeństwa Europy, to unijny instrument finansowy skierowany do państw członkowskich. Jego łączna wartość wynosi 150 mld EUR. Ramy działania instrumentu, zasady kwalifikowalności oraz cele inwestycyjne określa rozporządzenie Rady (UE) 2025/1106 z 27 maja 2025 roku. W przypadku Polski mówimy o 43,7 mld EUR w formie pożyczek, ujętych w 139 projektach krajowego planu inwestycyjnego. Jest to jeden z największych planów w całej Unii, zarówno pod względem wartości, jak i zakresu działań. Obejmuje on niemal trzystustronicową dokumentację projektową. Poza projektami podstawowymi, plan zawiera także część rezerwową, która podnosi jego łączną wartość do około 60 mld EUR. Jej obecność oznacza, że ostateczna wartość finansowania będzie zależeć od decyzji na szczeblu unijnym i dostępnej puli środków.

Obecnie SAFE przechodzi przez proces etapowego zatwierdzania planów przez Komisję Europejską i Radę UE. Działania te mają w dużej mierze charakter techniczny i są uzależnione m.in. od skali i wartości zgłoszonych planów. Ostateczne „zielone światło” musi dać Rada UE, po wcześniejszej ocenie Komisji. W Polsce obsługą środków zajmie się specjalny fundusz w Banku Gospodarstwa Krajowego, a decyzje zapadać będą na szczeblu rządowym w ramach zatwierdzonego planu. W resorcie obrony powstaje specjalna jednostka odpowiedzialna za zarządzanie funduszami zagranicznymi, co wskazuje, że SAFE traktowany jest jako element długofalowej strategii finansowania modernizacji, a nie jednorazowa inicjatywa.

Ważne jest też to, że zgodnie z rozporządzeniem realizacja projektów co do zasady ma przebiegać poprzez zamówienia, w których co najmniej dwa państwa współpracują ze sobą. To wyraźnie zmienia perspektywę: SAFE nie jest więc wyłącznie narodowym zastrzykiem pieniędzy, lecz elementem budowy wspólnego europejskiego rynku obronnego oraz interoperacyjności systemów.

W praktyce największymi beneficjentami będą zapewne duże podmioty przemysłowe i integratorzy systemów. Jednak biorąc pod uwagę liczbę projektów oraz ich charakter (obejmują one m.in. systemy przeciwlotnicze, artylerię, pojazdy bojowe, tankowce powietrzne czy technologie antydronowe) powstaną rozbudowane łańcuchy dostaw, które mogą angażować różne podmioty. Zgodnie z zapowiedziami rządu, 89% środków z polskiej alokacji ma trafić do krajowego przemysłu. W praktyce oznacza to, że dostęp do SAFE będzie zależał od relacji z polskimi wykonawcami największych kontraktów.

Regiony nie otrzymają więc osobnych, administracyjnych alokacji. SAFE może się jednak pojawić na poziomie regionalnym poprzez realizację poszczególnych części projektów w ośrodkach wyposażonych w odpowiednie zdolności technologiczne i przemysłowe. To nie będzie efekt decentralizacji pieniędzy, ale raczej naturalna konsekwencja struktury kontraktów.

Jak inkubatory i ośrodki wsparcia przedsiębiorczości powinny przygotować startupy do aplikowania o środki związane z obronnością i technologiami dual-use?

Na tym etapie nie znamy jeszcze szczegółowych zasad bezpośredniego zaangażowania MŚP i startupów w projekty realizowane w ramach SAFE. Instrument ten nie tworzy bowiem osobnej ścieżki grantowej dla młodych firm. Najpewniejszym źródłem są obecnie przepisy samego rozporządzenia, które określają cele i warunki kwalifikowalności. Szczegóły operacyjne dotyczące udziału MŚP powinny się pojawić w dokumentach krajowych planów oraz praktykach ich realizacji. Warto zauważyć, że rozporządzenie nakłada na państwa członkowskie obowiązek wskazania w planach działań, które mają ułatwiać dostęp na rynek obronny dla MŚP, firm średniej wielkości oraz nowych podmiotów. To nie jest jeszcze odrębny mechanizm, ale daje pewien sygnał, że młodsze firmy nie zostały całkiem pominięte.

Z perspektywy startupów szczególnie ważne są trzy elementy konstrukcji SAFE:

  1. Po pierwsze, realizowane projekty mają na celu wzmacnianie europejskiej bazy przemysłowej. Komponenty spoza obszaru UE, krajów EOG lub Ukrainy nie mogą przekraczać 35%. Ten warunek ma premiować europejskich dostawców i ograniczać zależność od rynku zewnętrznego.
  2. Po drugie, istotna jest kwestia struktury właścicielskiej. Wykonawcy oraz najważniejsi podwykonawcy muszą mieć siedzibę na terenie UE, EOG lub Ukrainy, a ich kontrola przez podmioty spoza tych obszarów jest możliwa tylko po spełnieniu dodatkowych wymagań bezpieczeństwa. Dla startupów oznacza to, że udział inwestorów spoza UE może wpływać na możliwość uczestnictwa w projektach obronnych.
  3. Po trzecie, SAFE przewiduje przyspieszone procedury zamówień publicznych. Projekty realizowane w jego ramach traktowane są jak pilne, co pozwala na uproszczenia w kontraktowaniu. W praktyce oznacza to potencjalnie krótsze procesy decyzyjne i większe znaczenie wcześniejszych relacji biznesowych.

Z tej perspektywy rolą inkubatorów nie powinno być jedynie informowanie o SAFE, lecz przygotowanie startupów do realiów rynku obronnego: budowania relacji z dużymi integratorami, analizy struktury właścicielskiej pod kątem wymogów bezpieczeństwa czy podnoszenia gotowości technologicznej rozwiązań. Inkubatory powinny pomagać startupom zrozumieć specyfikę współpracy z sektorem publicznym i obronnym, która wiąże się z określonymi wymogami formalnymi, koniecznością certyfikacji, dbałością o odporność łańcucha dostaw oraz często dłuższymi procesami decyzyjnymi.

Czy SAFE może stać się impulsem do specjalizacji regionalnej (np. w obszarze dronów, cyber, AI), czy raczej wzmocni centralizację sektora?

Instrument finansowy SAFE ma charakter centralny i w pierwszej kolejności koncentruje się na modernizacji sił zbrojnych oraz kluczowych systemach obronnych. Jednocześnie jego zakres tematyczny jest szeroki i obejmuje m.in. systemy bezzałogowe, technologie antydronowe, cyberbezpieczeństwo, ochronę infrastruktury krytycznej, systemy C4ISTAR, sztuczną inteligencję oraz rozwiązania z zakresu walki elektronicznej. Są to obszary, w których w Polsce już dziś rozwijane są wyspecjalizowane kompetencje technologiczne.

Część projektów realizowanych w ramach SAFE dotyczy również dziedzin pozostających w kompetencjach MSWiA, takich jak ochrona granic, bezpieczeństwo infrastruktury krytycznej, systemy nadzoru, łączność czy zarządzanie kryzysowe. Oznacza to, że obok klasycznych zdolności militarnych program obejmuje również rozwiązania o podwójnym zastosowaniu.

Program nie stawia za cel tworzenia nowych specjalizacji „od zera”. Może jednak wzmocnić te regiony, które potrafią zaoferować konkretne komponenty do większych projektów, często o międzynarodowym zasięgu.

Warto też pamiętać, iż pełna lista 139 projektów, które obejmuje polski plan, nie będzie dostępna publicznie. Zapowiedziano jedynie ujawnienie zakresów tematycznych, podczas gdy szczegóły pozostaną tajne, głównie ze względów bezpieczeństwa i trwających negocjacji. Dla podmiotów działających na rynku oznacza to konieczność opierania się na analizie kierunków programowych, a nie pełnej wiedzy o poszczególnych zamówieniach. Dla startupów samo śledzenie publicznych ogłoszeń może nie wystarczyć. Coraz ważniejsze będzie natomiast budowanie relacji w ekosystemie obronnym.

Podział na „dual-use” i „defence” coraz częściej działa jak sztuczny gorset — zamiast ułatwiać współpracę między sektorem cywilnym a obronnym, zawęża sposób, w jaki o niej myślimy – Paweł Michalski, VC Leaders

Czy SAFE może realnie zmienić strukturę polskiego sektora obronnego z modelu „integratora i odbiorcy technologii” na model „twórcy własnych rozwiązań deep tech”? Jakie warunki muszą być spełnione, aby to się wydarzyło?

SAFE daje Polsce mechanizm finansowania, który wprost premiuje rodzime zdolności technologiczne. To realna szansa na przejście od modelu integratora do modelu twórcy, ale sam fundusz nie wystarczy. Kluczową barierą pozostaje awersja do ryzyka po stronie zamawiających. Kupno czołgu czy pojazdu bojowego daje poczucie bezpieczeństwa: widzimy, że jeździ, możemy go dotknąć. Inwestycja w technologię dronową czy algorytm AI tak nie działa: produkt ewoluuje szybciej niż cykl zamówieniowy, a jego wartość jest trudniejsza do zmierzenia w kategoriach, do których przywykł sektor publiczny. Dopóki nie zmienimy tego podejścia, żaden fundusz – nawet tak duży jak SAFE – nie dokona transformacji za nas.

Żeby to się wydarzyło, potrzebne są trzy rzeczy:

  • gotowość MON do kontraktowania produktów na etapie R\&D i pilotażu, nie tylko gotowych rozwiązań i tylko takich, w których Skarb Państwa posiada kontrolę udziałową / operacyjną;
  • własne kompetencje technologiczne: centra kompetencyjne zdolne mapować, oceniać i wdrażać nowe technologie, zamiast polegać wyłącznie na dostawcach, na wzór Izraela czy USA;
  • długoterminowe programy zamówieniowe, które dają firmom deep tech horyzont planowania dłuższy niż jeden cykl budżetowy.

W których obszarach Polska ma dziś największy potencjał technologiczny, by stać się beneficjentem SAFE – AI, cyberbezpieczeństwo, systemy bezzałogowe, elektronika, technologie kosmiczne – a gdzie jesteśmy wyłącznie importerem kompetencji?

Największy potencjał widzę w trzech miejscach: sektor kosmiczny, gdzie Polska ma już uznaną pozycję w ESA i rosnące zaplecze przemysłowe; elektronika, gdzie jesteśmy realnym dostawcą podzespołów dla europejskich łańcuchów wartości; oraz systemy bezzałogowe, gdzie mamy zarówno inżynierów, jak i warunki operacyjne do budowy rozwiązań najnowszej generacji.

Z kolei w AI i cyberbezpieczeństwie jesteśmy dziś przede wszystkim importerem gotowych platform i narzędzi. Mamy silne kadry inżynierskie, ale brakuje rodzimych produktów o skali, która pozwalałaby realnie konkurować o środki z SAFE. To nie znaczy, że nie powinniśmy próbować — ale punkt startu jest inny. Technologie kosmiczne to z kolei obszar, w którym Polska już teraz wykracza poza rolę lokalnego gracza — i to właśnie tam widzę największą szansę na to, by SAFE stał się dla nas realnym akceleratorem, a nie tylko źródłem zamówień.

Czy SAFE może wymusić większą współpracę między sektorem cywilnym a wojskowym (dual-use), czy raczej utrwali podział między „technologią komercyjną” a „wojskową”, utrudniając przepływ innowacji?

Podział na „dual-use” i „defence” coraz częściej działa jak sztuczny gorset — zamiast ułatwiać współpracę między sektorem cywilnym a obronnym, zawęża sposób, w jaki o niej myślimy. Kluczowe pytania powinny brzmieć inaczej: czego realnie potrzebuje wojsko i sektor obronny, jak te potrzeby są dziś adresowane i czy odpowiedzią jest nowa, dedykowana technologia, czy rozwiązanie, które już istnieje.

Dopiero po odpowiedzi na te pytania warto zapytać, czy dane rozwiązanie wywodzi się z rynku cywilnego i czy ma realną ścieżkę wdrożenia w obronności. Przy takim podejściu etykieta „dual-use” traci sens — bo punktem wyjścia nie jest firma i jej klasyfikacja, lecz konkretna potrzeba operacyjna i najlepsza dostępna odpowiedź na nią, niezależnie od tego, z którego sektora pochodzi.

Przełomowe technologie często powstają w kontekście obronnym, a następnie przenikają na rynki cywilne – Max Moldenhauer, Managing Partner, Sunfish Partners

Czy SAFE może realistycznie przekształcić strukturę polskiego sektora obronnego z modelu „integratora i odbiorcy technologii” w model „twórcy własnych rozwiązań deep tech”? Jakie warunki musiałyby zostać spełnione, aby tak się stało?

SAFE może mieć charakter transformacyjny tylko wtedy, gdy finansuje własność intelektualną, a nie tylko zamówienia publiczne. Polska od dawna jest silnym integratorem w ramach łańcuchów dostaw NATO. Model ten zapewnia interoperacyjność, ale nie suwerenność. Prawdziwą przewagę strategiczną daje posiadanie kluczowych technologii w zakresie autonomii, systemów wykrywania, cyberbezpieczeństwa i infrastruktury kosmicznej. Z perspektywy Sunfish, gdzie inwestujemy na etapie pre-seed w start-upy z branży obronnej i kosmicznej w Europie Wschodniej, zmiana następuje na poziomie start-upów. Jeśli SAFE stworzy ścieżki zamówień dostępne dla firm na wczesnym etapie rozwoju, takie jak pilotażowe projekty oparte na kamieniach milowych, szybka weryfikacja i udział MŚP, Polska będzie mogła zbudować suwerenne zdolności w zakresie zaawansowanych technologii. Jeśli fundusze będą trafiać głównie do uznanych integratorów, zmiany strukturalne będą ograniczone.

W jakich obszarach Polska ma obecnie największy potencjał technologiczny, aby stać się beneficjentem programu SAFE – sztuczna inteligencja, cyberbezpieczeństwo, systemy bezzałogowe, elektronika, technologie kosmiczne – a w jakich obszarach jesteśmy jedynie importerem kompetencji?

Najsilniejszy i najbardziej realistyczny potencjał technologiczny Polski leży w zastosowaniu sztucznej inteligencji w obronności, cyberbezpieczeństwie oraz systemach bezzałogowych i autonomicznych. Są to obszary, w których Polska już teraz łączy głębokie talenty techniczne, silne uczelnie inżynierskie i rosnącą bazę ambitnych założycieli. W szczególności oprogramowanie autonomiczne, wizja komputerowa, systemy dronów i cyberobrona to dziedziny, w których polskie firmy mogą budować własną własność intelektualną i konkurować na poziomie europejskim.

Widzimy również znaczący potencjał w technologiach danych opartych na przestrzeni kosmicznej, takich jak analiza danych satelitarnych, gdzie wartość strategiczna jest wysoka, ale wymagania kapitałowe są niższe niż w przypadku ciężkiego przemysłu lotniczego. Natomiast Polska prawdopodobnie pozostanie głównie importerem w segmentach wymagających dużego kapitału i infrastruktury, takich jak zaawansowana produkcja półprzewodników i niektóre zaawansowane technologie lotnicze, które wymagają dziesięcioleci inwestycji przemysłowych i skali, której nie da się szybko osiągnąć wyłącznie dzięki SAFE. Strategiczna szansa dla Polski nie polega zatem na powielaniu całych łańcuchów wartości w dziedzinie obronności, ale na dominacji w segmencie wysokomarżowych, opartych na własności intelektualnej komponentów, które definiują nowoczesne systemy obronne.

Czy SAFE może przyczynić się do zacieśnienia współpracy między sektorem cywilnym i wojskowym (podwójnego zastosowania), czy też wzmocni podział między „technologią komercyjną” a „technologią wojskową”, utrudniając w ten sposób przepływ innowacji?

Podwójne zastosowanie nie powinno być projektowane odgórnie ani narzucane jako cel polityki. Startupy nie powinny być zmuszane do stosowania etykiety „podwójnego zastosowania”, aby kwalifikować się do finansowania. W praktyce, dyfuzja technologiczna następuje w sposób naturalny, gdy podstawowa innowacja jest silna. Historia pokazuje, że przełomowe technologie często powstają w kontekście obronnym, a następnie przenikają na rynki cywilne.

DARPA (Defense Advanced Research Projects Agency, Agencja Zaawansowanych Projektów Badawczych Departamentu Obrony) jest tego wyraźnym przykładem: wiele podstawowych technologii zostało początkowo opracowanych do zastosowań wojskowych, a dopiero później przekształciło całe branże komercyjne. Kluczem nie jest nakazanie „podwójnego zastosowania”, ale stworzenie środowiska, w którym technologie o wysokiej wydajności mogą swobodnie ewoluować w różnych dziedzinach. Jeśli SAFE będzie wspierać ambitne, zorientowane na misję innowacje, niezależnie od tego, czy pierwszym klientem będzie wojsko, czy sektor cywilny, dyfuzja nastąpi w sposób naturalny.

Z punktu widzenia inwestora priorytetem jest budowanie technologii na światowym poziomie. Konwergencja rynkowa jest konsekwencją doskonałości, a nie regulacji. Sukces SAFE będzie zależał od tego, czy umożliwi on tego rodzaju „bezkompromisowe” innowacje.

W naszym polskim ekosystemie są spółki technologiczne gotowe operacyjnie i technologicznie, aby skorzystać ze środków SAFE – Szymon Struszyński, Menadżer akceleracji, FORT Kraków DIANA Accelerator Poland

SAFE jest instrumentem unijnym, NATO DIANA – sojuszniczym. Czy widzi Pan realną komplementarność między tymi dwoma mechanizmami, czy raczej grozi nam dublowanie struktur i konkurencja o te same projekty deep tech/dual-use?

SAFE i NATO DIANA to dwa zupełnie różne mechanizmy wsparcia sektora obronnego. W ramach SAFE polski MON przedstawia projekty, jakie chce sfinansować za pomocą pożyczek z programu. Lista zgłoszonych produktów jest niejawna, ale z komunikatów prasowych wiemy, że obejmuje m.in. BWP Borsuk, armatohaubice Krab, wyrzutnie Piorun, a także system antydronowy SAN. To Sztab Generalny Wojska Polskiego określił, jakie zdolności i sprzęt powinny zostać pozyskane w ramach poszczególnych projektów zgłoszonych do SAFE.

Z kolei NATO DIANA to program skierowany bezpośrednio do spółek rozwijających innowacje dual-use. Oprócz 100 tys. euro finansowania realizują 6-miesięczny program akceleracyjny, którego celem jest poprawienie ich gotowości technologicznej i biznesowej na rynku obronnym. Finansowanie w DIANA stanowi wartość dla innowatorów, ale unikalnym elementem programu są sprofilowane warsztaty, mentoring oraz możliwość sfinansowania usług w jednym z 200 centrów testowych DIANA. Celem tych działań jest przyśpieszenie adopcji nowatorskich rozwiązań przez siły zbrojne państw NATO.

Trwają teraz zimowe igrzyska olimpijskie, więc ujmę to tak: jeśli DIANA trenuje skoczków narciarskich, to program SAFE dostarcza energię do armatek śnieżnych na stokach. Nasz akcelerator ma zadbać, by innowatorzy nie tylko dobrze wybili się z progu i dostali dobre noty w trakcie pitchingu, ale przede wszystkim, by przeżyli lądowanie – czyli kontakt z rygorystycznymi testami poligonowymi i wojskowym procurementem.

Z perspektywy projektów zgłaszających się do DIANA – czy polskie startupy są dziś gotowe operacyjnie i technologicznie, aby skutecznie sięgnąć po środki z SAFE, czy problemem jest raczej brak kapitału, czy brak kompetencji regulacyjnych?

Struktura programu SAFE powoduje, że na razie słyszymy głównie o dużych projektach, w które zaangażowane są firmy obronne o ugruntowanej pozycji na rynku. Dla startupów współpraca ze spółką typu prime to zawsze okazja do dołożenia swojego elementu do bardziej złożonego systemu. Jeśli SAFE czegoś nas uczy, to tego, że warto być na orbicie większego koncernu przez dłuższy czas, aby przy nadarzającej się okazji zostać uwzględnionym w takim projekcie. W naszym polskim ekosystemie są spółki technologiczne gotowe operacyjnie i technologicznie, aby skorzystać ze środków SAFE – na tym jednak zakończę, bo lista jest niejawna.

SAFE ma potencjał budowy europejskiej autonomii strategicznej. Czy w praktyce oznacza to większą szansę dla mniejszych państw jak Polska, czy raczej konsolidację środków wokół największych graczy przemysłu obronnego?

Zacznijmy od tego, że Polska wcale nie jest mniejszym państwem. Procentowo wydajemy na obronność najwięcej w Sojuszu, zaś wielkość PKB naszego państwa stawia nas w TOP5 europejskiego NATO. Polska prowadzi najbardziej aktywny program zbrojeń w Europie. Nasi zachodni partnerzy z Unii Europejskiej i NATO naprawdę to widzą. Wracam prosto z Monachium, więc mam świeży przegląd opinii od Helsinek, przez Paryż, Lizbonę i Boston.

Jeśli Niemiec zajmujący się ekspansją zagraniczną firm mówi, że w jego opinii Polska i Turcja są obecnie najbardziej „hot” rynkami obronnymi w Europie, zaś Włoch chce porozmawiać o naszych dobrych praktykach, bo w polskim ekosystemie „tyle się dzieje”, to naprawdę można poczuć, że Rzeczpospolita weszła do innej kategorii wagowej. W Polsce bardzo dużo narzekamy i często ma to swoje uzasadnienie, ale zagranica dostrzega, że nasz MON prowadzi bardzo aktywną politykę zakupową i uruchamia inicjatywy dla innowacyjnych firm. Mamy pieniądze i wolę do ich wydawania, a niewiele państw europejskich może pochwalić się takim duetem. Musimy pamiętać, że siła naszego portfela daje nam naprawdę dobrą pozycję negocjacyjną, którą musimy wykorzystywać z korzyścią dla rozwoju polskiego przemysłu obronnego i krajowych spółek technologicznych. Myślmy także o naszej narodowej autonomii.