Rosjanie chcą ustrzelić Bielika

Dodane:

Przemysław Zieliński Przemysław Zieliński

Rosjanie chcą ustrzelić Bielika

Udostępnij:

W obliczu postępującej cyfrowej izolacji, Rosja wykonuje kolejny krok w stronę technologicznego protekcjonizmu. Jak wynika z najnowszych doniesień, Kreml planuje przyznać sobie szerokie uprawnienia do zakazywania lub drastycznego ograniczania dostępu do zagranicznych modeli sztucznej inteligencji (AI). Decyzja ta, motywowana walką o „suwerenność cyfrową” i ochroną „tradycyjnych wartości”, stawia pod znakiem zapytania przyszłość globalnych narzędzi, takich jak ChatGPT czy Bielik.AI, na tamtejszym rynku.

Nowe przepisy: Koniec ery otwartego AI w Rosji?

Zgodnie z informacjami opublikowanymi przez agencję Reuters, rosyjskie Ministerstwo Rozwoju Cyfrowego przygotowało projekt regulacji, które uderzają w tzw. technologie transgraniczne. Definicja ta jest niezwykle pojemna – obejmuje każdy model AI, który przesyła dane użytkowników, zapytania czy historię dialogów na serwery znajdujące się poza granicami Federacji Rosyjskiej.

Kluczowe punkty nowych regulacji to:

  • lokalizacja danych: modele używane przez ponad 500 000 osób dziennie będą musiały przechowywać dane rosyjskich użytkowników na terytorium Rosji przez okres co najmniej trzech lat;
  • zgodność z wartościami: narzędzia AI mają być weryfikowane pod kątem poszanowania „tradycyjnych rosyjskich wartości duchowych i moralnych”;
  • blokowanie „manipulacji”: oficjalnym celem jest ochrona obywateli przed „ukrytą manipulacją” i „dyskryminującymi algorytmami”, co w praktyce może oznaczać eliminację treści niezgodnych z linią Kremla.

Jak zauważa ekspert prawny Kirill Diakow w rozmowie z agencją RIA, przepisy te bezpośrednio uderzają w gigantów takich jak OpenAI (ChatGPT), Google (Gemini) czy Anthropic (Claude). Choć chińskie modele, jak Qwen czy DeepSeek, mogą być dopuszczone do użytku, to tylko pod warunkiem ich pełnej adaptacji i uruchomienia na zamkniętej, rosyjskiej infrastrukturze.

Co z Bielikiem w Rosji?

Dla nas interesujący jest wątek rodzimego modelu Bielik.AI. Jako model rozwijany przez polską społeczność i fundację SpeakLeash, Bielik opiera się na idei otwartości i przejrzystości. Jednak w świetle nowych rosyjskich przepisów, jego dostępność w tym kraju stoi pod dużym znakiem zapytania.

Podobnie jak inne zachodnie modele, Bielik.AI – aby funkcjonować w Rosji zgodnie z nowym prawem – musiałby spełnić rygorystyczne wymogi dotyczące lokalizacji danych oraz przejść weryfikację pod kątem zgodności z rosyjską cenzurą. Biorąc pod uwagę fakt, że Bielik jest trenowany na tekstach odzwierciedlających demokratyczne wartości i europejskie standardy etyczne, jego „dostosowanie” do rosyjskich wytycznych wydaje się mało prawdopodobne i sprzeczne z misją jego twórców.

Warto również pamiętać o szerszym kontekście sankcyjnym. Unia Europejska w kolejnych pakietach sankcji (m.in. w 19. pakiecie z października 2025 r.) systematycznie ogranicza eksport technologii do Rosji, co obejmuje również zaawansowane usługi informatyczne i sztuczną inteligencję. W efekcie, nawet bez bezpośredniego zakazu ze strony Kremla, dostęp do nowoczesnych polskich narzędzi AI dla rosyjskich użytkowników jest już teraz mocno utrudniony lub całkowicie zablokowany przez blokady geograficzne (geofencing) i restrykcje prawne.

Dokąd zmierza cyfrowa Rosja?

Eksperci ds. cyberbezpieczeństwa, cytowani przez Free Malaysia Today, ostrzegają, że Rosja buduje „cyfrową twierdzę”. Wprowadzanie własnych „super-aplikacji” (jak np. platforma Max) oraz promowanie krajowych modeli AI rozwijanych przez Sberbank ma na celu nie tylko suwerenność technologiczną, ale przede wszystkim totalną kontrolę nad przepływem informacji.

Komentarz wydaje się zbędny. Internet, jaki znaliśmy – globalny i bez granic – rozpada się na lokalne, ściśle kontrolowane enklawy. Rosja, odcinając się od zachodnich algorytmów, wybiera technologiczną stagnację, bo – jak pokazuje historia – innowacja najlepiej rozwija się tam, gdzie jest wolność wymiany myśli, a nie tam, gdzie algorytmy muszą recytować państwowe dogmaty.

Z drugiej strony, kto przy zdrowych zmysłach podejrzewa jeszcze Rosję o jakąkolwiek wolność?

Czytaj także: