OHO: Angelika Chimkowska nie chce czytać o Twoim śniadaniu, Marek Sobociński chce Twojej dyscypliny, Aleksandra Niewiadomska sama nie wie, czego chce

Dodane:

MamStartup logo Mam Startup

OHO: Angelika Chimkowska nie chce czytać o Twoim śniadaniu, Marek Sobociński chce Twojej dyscypliny, Aleksandra Niewiadomska sama nie wie, czego chce

Udostępnij:

Na polskim LinkedInie nie kończy się dyskusja. Polski LinkedIn nigdy nie śpi. Polski LinkedIn nigdy nie zawodzi. Tylko u nas zupełnie za darmo znajdziecie bezcenne porady o budowaniu silnej marki osobistej. Tylko tu dowiecie się, jak przywrócić w tym obrzydliwie wygodnym świecie dyscyplinę rodem z II wojny światowej. Tylko w tej edycji czeka na Was lifehack, jak nie bić się młotkiem po głowie. Wbijajcie do OHO!

Jak nie masz niczego ciekawego do napisania – to nie pisz!

Na polskim LinkedInie nie kończy się dyskusja o tym, czym LinkedIn nie jest. Głos zabrała wyczekiwana przez wszystkich Angelika Chimkowska, Strateg Silnych Marek Osobistych i Firmowych. Bez ceregieli oznajmia, że

„LinkedIn to nie reality show. Twoje śniadanie nikogo nie obchodzi.”

Nie wiemy, czy te zdania zazębiają się ze sobą w jednym logicznym ciągu (i wtedy między nimi jest słowo „więc”) czy też należy je traktować oddzielnie (i wtedy między nimi jest spójnik „a”). Na pewno pani Chimkowska, jak na stratega przez duże „S” może autorytatywnie wypowiedzieć się w obu kwestiach. Żeby zbyt dużo nie pisać o innych, Strateg Silnych Marek Osobistych przechodzi do meritum, czyli swojej Silnej Marki Osobistej. I buduje ją, pisząc, jak to ciężko jej jej wytrzymać na LinkedInie. I jeszcze dorzuca – za darmo – zestaw cennych porad, jak budować swoją ekspercką pozycję, zachowując przy tym „zdrowy rozsądek” i stawiając „twardą granicę prywatności”.

Pani Chimkowska rzecze:

  • nie pisać o porannej kawie!
  • nie dzielić się rozważaniami nad sensem życia podczas spaceru z psem (tu znów mamy pewien kłopot ze składnią i sensem, ale przecież ufamy, że jest dobrze)
  • nie spowiadać się z kryzysów małżeńskich
  • nie udostępniać wyzwań psychicznych dzieci
  • nie tworzyć postów o tym, jak dziecko przewraca sok na laptopa.

Dzięki tej solidnej dawce wiedzy od Stratega Silnej Marki Osobistej, i my nabraliśmy sił, by zacząć proces personel marketingu. Uwagi serwowane przez panią Angelikę sprawiają, że z naszej listy potencjalnych tematów wykreśliliśmy trzy tematy i wyrzuciliśmy zdjęcia naszych dzisiejszych śniadań.

Bo – to ostatnia perła ekspercka ze skrzyni Angeliki Chimkowskiej – „magnetyczne marki osobiste to te, które zachowują aurę tajemnicy i ekskluzywności. Ludzie powinni pamiętać Cię za to, jak myślisz o biznesie i jak działasz, a nie za to, co jesz na śniadanie.”

Jeśli i Was interesuje eksperckość w obszarze budowania marki lidera – pani Chimkowska już na Was czeka.

Po trupach do celu

Na polskim LinkedInie nie kończy się dyskusja o tym, jak echa działań naszych przodków brzmią w naszych czasach. W dyskusji tej zabrał długo wyczekiwany Marek Sobociński, twórca Mobility Flow Break. Z rodzinnego archiwum wyciągnął zdjęcie swojego ojca, ustawił je przy doniczce z majerankiem oraz filiżanką herbaty, po czym zaczął snuć opowieść. Opowieść, na którą wszyscy czekaliśmy.

Opowieść jest wielowątkowa, więc zrobimy Wam streszczenie: Sobociński senior musiał jako nastolatek uciekać przed faszystami, szmuglować jedzenie i karmić rodzinę, po czym trafił do obozu pracy w nazistowskiej III Rzeszy.

A my -nie.

My nie uciekamy przed faszystami, nie szmuglujemy jedzenia, a nasza rodzina karmi się sama. I nikt nas nie wsadza do obozów pracy.

Na tej konkluzji Sobociński Marek junior buduje swój przekaz:

„żyjemy w najbardziej komfortowych czasach w historii ludzkości.”

Podczas gdy ojciec Marka Sobocińskiego walczył o przetrwanie, to autor posta walczy o ruch w świecie pełnym wygody.

(przerywamy posta, aby popaść w stan zadumy właściwej dla tej podniosłej chwili)

(i wracamy)

Na szczęście Sobociński Marek ma dla nas rozwiązanie. Gładząc w dłoniach wyblakłą fotografię swojego sponiewieranego przez wojenne nieszczęścia ojca, Marek Sobociński patrzy na Was, na nas, na nich i mówi:

„korzystajcie przez 2-3 minuty z Mobility Flow Break co 60-90 minut”.

Jeśli i Was interesuje przywrócenie porządku na tym świecie – pan Sobociński już na Was czeka.

Gdy masz w ręku tylko młotek, wszystko zaczyna wyglądać jak gwóźdź

Na polskim LinkedInie nie kończy się dyskusja o tym, do czego służy sztuczna inteligencja. W dyskusji tej zabrała długo wyczekiwana Aleksandra Niewiadomska, przedsiębiorczyni w świecie HR. Pani Niewiadomska podbiła nasze serca tym, że do perfekcji opanowała styl mistrzyni kryminałów, Agathy Christie. W trzech pierwszych zdaniach jest tyle tajemnic, suspensu, niedopowiedzeń, że sam Sherlock Holmes odmówiłby podjęcia się znalezienia myśli przewodniej w leadzie.

Jest bowiem ktoś, kto płaci jakimś ludziom po kilkaset złotych za godzinę, po to, aby oni kłócili się z czyimś (niecenzuralne słowo, powiedzmy, że chodzi o końcowy efekt przemiany materii). I potem ten ktoś siada z panią Aleksandrą na callu i pyta jej, co ona o tym myśli.

Właściwie to nie dziwimy się, że takie pytanie kierowane jest właśnie do pani Aleksandry – gdyż na całym polskim LinkedInie tylko ona jest w stanie zrozumieć, o co chodzi.

Na szczęście, pani Aleksandra wie, że jej posty czytają osoby o znacznie prostszym umyśle i mniejszym rozumie. Dlatego z myślą o takich osobach (czyli o nas), sięga po obrazową metaforę:

„Każdy kolejny czat to młotek, którym coraz częściej naprawdę inteligentni, doświadczeni ludzie, prowadzący biznesy generujące nawet dziesiątki milionów złotych, po prostu biją się w czoło.”

Niestety, my sami nie jesteśmy w tak uprzywilejowanej pozycji. Ani z nas inteligentni ludzie, ani nie mamy doświadczenia, a nasze biznesy miast generować dziesiątki milionów złotych, generują głównie rachunki i nietrafione posty ze śniadaniem w roli głównej – a i tak czujemy, że bijemy się tym młotkiem po czole.

Nie bądźcie jak my.

Za to jeśli chcecie być jak Aleksandra Niewiadomska – ona już na Was czeka.

Droga czytelniczko, drogi czytelniku. Na pewno o tym wiesz i jest nam nieco niezręcznie to pisać, ale mimo wszystko: napiszemy. Rubryka „#OHO!” jest rubryką satyryczną oraz ironiczną, której celem jest pokazanie w krzywym zwierciadle internetowej twórczości, na jaką nasza redakcja natknęła się w mijającym tygodniu. Do wszystkich postaci przywołanych w „#OHO!” odnosimy się z wielką sympatią i odnosimy się tutaj do ich wpisów, a nie do nich samych.