Płyn z prądem, chyba, że fala jest za wysoka
Otwieramy wakacyjny kącik postem Adrianny Kilińskiej, prezeski Engace, która buduje cyfrową odporność biznesu na cyberataki. W bio pani Kilińskiej widnieje też hasło „żeglarka” i #LiderNaFali, co pięknie łączy się z ostatnim postem.
Pani Kilińska zarządza firmą z jachtu, ale wygląda to zwyczajniej, niż myślicie.
„Rano prasówka. Potem maile i telefony. W godzinach pracy jestem na łączach, na Teamsach, jak każdy. Z menedżerami C-level ustalam kierunki na cyklicznych piątkowych spotkaniach zarządu. Wiem, co się dzieje w firmie, jakie są wyzwania, jak biegną projekty. Jeśli trzeba się włączyć w projekt, po prostu robię to online.”
To takie workation, ale z jachtu. Koncepcja jest prosta – zamiast wyznaczać sztywne granice między życiem prywatnym a pracą, wystarczy po prostu wskoczyć na jacht i dać się ponieść.
I my to absolutnie kupujemy.
Co prawda, większość z nas, zamiast z gracją balansować na grzbiecie morskiej fali biznesowych sukcesów, powszechnie po prostu dławi się wodą i próbuje nie utonąć pod ciężarem maili z poniedziałku, ale… od czego jest Linkedin?
My już zbieramy na jacht, żebyśmy wspólnie z kolegami i koleżankami z redakcji mogli sobie popływać i… popracować!
Prompt na przywództwo
Na naszej ulubionej platformie mignął nam wpis Olgi Kolakowskiej, która postanowiła wziąć na warsztat absolutny hit konferencji biznesowych ostatnich lat, czyli połączenie AI z wizjonerskim przywództwem.
Pani Kolakowska postanowiła podzielić się z nami największym komplementem, jaki ostatnio usłyszała. Otóż pewien entuzjasta AI spojrzał na nią i z pełnym przekonanie orzekł:
„AI to taka gorsza wersja Ciebie”.
Chyba sami przyznacie, że na takie słowa miękną kolana. To zdecydowanie lepsze niż oklepane „masz ładne oczy”.
Autorka była w szoku. No bo jak? Przecież taki ChatGPT jest szybszy, ma dostęp do całej wiedzy ludzkości, a do tego, jak sama z pewną dozą autorefleksji zauważa, jest „milszy i nigdy się nie męczy”.
Szybko jednak odkrywa, że maszyna nie potrafi czytać z mowy ciała. Algorytm nie wyczuje bowiem wahania przed odpowiedzią, nie ogarnie niepokoju w sali konferencyjnej. A co najważniejsze – nie dostrzeże błysku w oku klienta, gdy rozmowa zmierza w kierunku domknięcia dealu.
Wzięliśmy przykład z Pani Kolakowskiej i chcieliśmy udoskonalić swoje ludzkie umiejętności. Postanowiliśmy, że będziemy wpatrywać się głęboko w oczy naszego zespołu, próbując wyczuć pojawiające się zaufanie.
Jakoś cringowo wyszło.
TO NIE SCI-FI, A REALNA PRZYSZŁOŚĆ!
Grzmi Dawid Muskus, Retail & FMCG | Dyrektor Sprzedaży i Marketingu. Pan Muskus ogłasza, bez owijania w bawełnę, że za dwie dekady nadwaga stanie się przeżytkiem, a smukłe brzuchy nie będą robić na nikim wrażenia.
Recepta na bycie chudym jest prosta – tabletki odchudzające. Nie tam jakieś zastrzyki i inne Ozempiki. To będzie elegancka pigułka z gwarancją – jak dodaje entuzjastycznie autor – idealnego „lojalnego klienta”, bo łykać trzeba ją będzie prawdopodobnie do końca życia, by nie wrócić do dawnych gabarytów.
Zainspirowani wizją bezwysiłkowego, pigułkowego społeczeństwa przyszłości, natychmiast wyrzuciliśmy z redakcyjnej lodówki całą zieleninę, anulowaliśmy karnety na siłkę i czekamy, aż rynek farmaceutyczny wypuści tabletkę chudość.