W ciemnych, podziemnych korytarzach Tatr, gdzie podłoże pokrywa zdradliwa warstwa lodu i luźnych skał, temperatura spada poniżej zera, a człowiek bez specjalistycznego sprzętu nie ma szans na bezpieczny krok, cicho przemieszcza się czworonożna konstrukcja. To Honey Badger – robot kroczący stworzony nie w Dolinie Krzemowej ani w zaawansowanych laboratoriach w Shenzhen, ale w Poznaniu. Zanim trafił w górskie otchłanie czy do głębokich basenów, w których uczył się „pływać pieskiem” pod ciśnieniem wody, musiał przebyć znacznie trudniejszą drogę: z akademickiego koła naukowego wprost na twardy, globalny rynek przemysłu 4.0.
Od akademickiej pasji do twardego biznesu
MAB Robotics to historia pierwszego spin-offu Politechniki Poznańskiej. Początek był klasyczny dla polskiego sektora deeptech: grupa ambitnych inżynierów budujących imponujące roboty z czystej pasji. Szybko jednak okazało się, że przejście od akademickiego prototypu do rentownej spółki wymaga zderzenia z systemem, który 7 lat temu nie był na to przygotowany. Uczelnia – choć była jednym z pierwszych inwestorów – ostatecznie wycofała się z przedsięwzięcia.
Jakub Bartoszek nie kryje bezkompromisowej oceny polskiego ekosystemu akademickiego: „uczelnia i nasz system wtedy, siedem lat temu, były kompletnie na to nieprzygotowane. Obawiam się, że od tamtego czasu niewiele się zmieniło […]. Jeśli spojrzymy na ETH w Curychu czy uczelnie amerykańskie, jest to bardzo standardowa ścieżka, którą przeszły setki, jak nie tysiące firm. Nasze uczelnie bardzo na tym tracą.”
Zmienić musiała się także rola samego Bartoszka, który z funkcji dyrektora technologicznego (CTO) przejął ster jako CEO. Jak sam przyznaje, nauczenie robota tego, jak chodzić, przyszła naturalnie, ale nauka myślenia o marży, cashflow i skalowaniu organizacji była twardą szkołą przetrwania przechodzoną „w boju”.
Pułapka inżynierskiego perfekcjonizmu i zmiana wektora
Większość inżynieryjnych startupów wpada w tę samą pułapkę: niekończące się ulepszanie produktu i szlifowanie kolejnych parametrów. MAB Robotics zrozumiało jednak, że idealny produkt nie istnieje, a firma musi zacząć sprzedawać. Pierwsze testy Honey Badgera odbywały się w infrastrukturze wodno-kanalizacyjnej i podziemnych tunelach w Zduńskiej Woli. Gdy okazało się, że wdrożenie do pełnej pracy w miejskich kanałach wymaga lat bezawaryjności i ogromnego kapitału, firma elastycznie zmieniła strategię komercjalizacji.
Zamiast czekać, zaczęli dostarczać roboty do jednostek badawczo-rozwojowych oraz sektora obronnego – klientów gotowych płacić za unikalne możliwości techniczne, nawet przy konieczności dalszych iteracji.
– Jako inżynierowie mamy tendencję do takiego technicznego bujania w obłokach… Nauczyliśmy się komercjalizować produkt z potrzeby pozyskania kapitału. Mieliśmy produkt, który działał jako tako z naszej perspektywy, ale okazało się, że dla niektórych klientów jest już wystarczająco dobry i są gotowi za to płacić – opowiada nasz rozmówca.
Efektem ciągłego słuchania rynku jest m.in. najnowsza wersja Honey Badgera, wyposażona w koła zintegrowane ze stopami. Dzięki temu robot na płaskim terenie porusza się błyskawicznie i efektywnie jak pojazd kołowy, a w trudnym terenie przechodzi w tryb kroczący.
Geopolityka, chińskie „backdoory” i walka o bezpieczeństwo
Sytuacja polskiego robotyka nie leży w próżni. W tle toczy się bezwzględna walka z chińską dominacją. W ubiegłym roku połowa wszystkich robotów przemysłowych zainstalowanych na świecie trafiła do samych Chin. W Polsce tymczasem tempo robotyzacji spowolniło ze względu na niepewność geopolityczną, powojenną dostępność kadr oraz spadek dotacji unijnych.
Chińscy producenci oferują czworonożne roboty po drastycznie zaniżonych cenach, dzięki potężnemu wsparciu państwa. Jednak polski startup znalazł na to unikalną ripostę: bezwzględne bezpieczeństwo danych i całkowite wyeliminowanie chińskiego łańcucha dostaw. MAB Robotics bazuje na podzespołach z Tajwanu, Singapuru, Niemiec i Japonii.
– Wielu klientów zauważyło, że opieranie się na tych produktach pochodzących ze Wschodu jest bardzo dla nich ryzykowne. […] Czy to nasz największy konkurent, firma, która sprzedaje najwięcej tego typu robotów – jest powszechnie znane, że jest tam wbudowany backdoor w robocie, gdzie producent ma dostęp do wszystkich danych i wszystkich sensorów cały czas – mówi w rozmowie z nami Jakub Bartoszek.
Ta suwerenność technologiczna sprawia, że poznańskie roboty trafiają dziś do sektora dual-use i obronności, gdzie zabezpieczenie infrastruktury krytycznej – stacji transformatorowych czy magazynów paliw – przed sabotażem staje się priorytetem. Ponadto MAB Robotics z powodzeniem sprzedaje swoje autorskie siłowniki i komponenty napędowe do robotów na rynki w Azji i USA.
Co musi zmienić polskie państwo?
Wspominając pierwsze finansowanie – program Bridge Alpha, w którym fundusz VC zaryzykował zaledwie 200 tys. zł własnych środków przy 800 tys. zł wsparcia z NCBR – Bartoszek zauważa, że polski rynek VC przez lata bał się hardwaru. Dziś to się zmienia i inwestorzy sami pukają do drzwi spółki, lecz kluczowe bariery wciąż tkwią w prawie.
Zapytany o jedną, najważniejszą zmianę, jaką przedstawiłby w Ministerstwie Finansów, Jakub Bartoszek odpowiada wprost: „bardzo chętnie przedstawiłbym, jak wygląda model finansowy startupów w Stanach Zjednoczonych i model umów venture capital w trybie SAFE […], gdzie kapitał, który wpłynie do spółki od inwestora, nie jest traktowany przez Urząd Skarbowy jako dług. […] Mamy przede wszystkim świetnych ludzi w Polsce, którzy są zdolni do budowania wielkich rzeczy, ale nasz system legislacyjny nie jest przygotowany na to, by to działo się w takiej skali jak w innych krajach”.
Wywiad z Jakubem Bartoszkiem to nie tylko opowieść o zaawansowanej inżynierii, ale przede wszystkim twarda lekcja ekonomii, geopolityki i prowadzenia biznesu deeptechowego w Europie Środkowej. Z pełnego odcinka dowiesz się również:
- dlaczego popularny humanoid Edward Warchocki i internetowe pokazy salt tworzą złudny obraz gotowości robotów do pracy w fabrykach;
- jak rygorystyczne europejskie normy bezpieczeństwa różnią się od chińskiego liberalizmu prawnego;
- jak wyglądało brutalne zderzenie Honey Badgera z ciśnieniem na dnie basenu.
Posłuchaj pełnej rozmowy Przemysława Zielińskiego z Jakubem Bartoszkiem!
Chcesz poznać wszystkie kulisy rozwoju polskiego robota kroczącego? Odsłuchaj pełny odcinek podcastu MamStartup w swoich ulubionych serwisach: