Czy niewielka czarna lub chromowana płytka o wymiarach 5 na 5 centymetrów, przytwierdzona do granitu, może stać się pomostem między pokoleniami i zmienić to, jak przeżywamy żałobę? Pytamy o to Gabrielę Lech, założycielkę startupu QR Memories, która mając zaledwie 19 lat, wchodzi na jeden z najbardziej konserwatywnych rynków w Polsce – do branży funeralnej.
Przewodnik po zjawisku: niewielka płytka i walka z „pamięcią dwóch pokoleń”
Punktem wyjścia dla QR Memories jest realny problem społeczny – psychologiczna i techniczna nietrwałość naszych wspomnień. Jak zauważa autorka projektu, tradycyjne albumy ze zdjęciami odchodzą do lamusa lub lądują w piwnicach, a pliki cyfrowe gubią się wraz z awarią sprzętu czy zmianą oprogramowania.
– Z reguły pamiętamy o naszych przodkach maksymalnie dwa pokolenia wstecz. Ja sama nigdy nie poznałam swojej prababci, nie wiem nawet, jak się nazywała. Przechowujemy masę zdjęć w telefonach, ale gdy sprzęt się zepsuje lub zgubi, tracimy te wspomnienia na zawsze – podkreśla Gabriela Lech.
Rozwiązaniem ma być cyfrowa przestrzeń pamięci. Fizyczny kod QR umieszczony na nagrobku po zeskanowaniu smartfonem przenosi odwiedzającego na indywidualny profil zmarłego. Na stronie można znaleźć nie tylko datę urodzenia i śmierci, ale pełny życiorys, galerie zdjęć, nagrania głosowe, ulubione utwory muzyczne, a nawet rodzinne przepisy kulinarne.
Od rolki na TikToku do szkicu w zeszycie do historii
Historia powstania QR Memories pokazuje, jak współczesne nawyki cyfrowe i przypadek mogą stać się zalążkiem innowacji rynkowej. Pomysł nie narodził się w korporacyjnym open space, lecz w domowej kuchni po lekcjach w liceum.
– Siedziałam w kuchni zmęczona po liceum i przeglądałam rolki. Najpierw trafiłam na filmik dziewczyny, która pisała, ile by dała, by po śmierci obejrzeć 10-minutowy film z najlepszymi momentami swojego życia. Dwa przewinięcia niżej wyświetliła mi się reklama Rossmanna z kodem QR. Nastąpiła eureka. Zapisałam w moim nieśmiertelnym zeszycie do historii jedno zdanie: „Kody QR na nagrobki” – wspomina founderka.
Ta myśl splotła się z osobistym doświadczeniem straty babci i chęcią przekazania jej historii przyszłym pokoleniom. Jednak od notatki w szkolnym zeszycie do działającego systemu prowadziła długa droga technologiczna – zaprogramowanie bezpiecznego panelu zarządzania i stworzenie dedykowanej platformy wymagało wsparcia zespołu programistów i grafików.
Kto ma prawo do cyfrowej biografii?
Jednym z kluczowych wątków rozmowy w podcaście MamStartup były kwestie etyczne, ochrona prywatności oraz ryzyko nadużyć. Co w sytuacji, gdy na profilu zmarłego ktoś zechce zamieścić niepożądane lub złośliwe treści? Gabriela Lech wyjaśnia, że architektura systemu została zaprojektowana z myślą o pełnej kontroli ze strony zamawiającego:
- rola administratora: osoba wykupująca usługę decyduje o akceptacji każdego wpisu rodziny czy znajomych przed jego publikacją;
- kod zabezpieczający: profil nie musi być publiczny. Właściciel tabliczki może ustalić indywidualny PIN, udostępniając treści wyłącznie wybranym bliskim.
W kwestii braku prawnego monopolu na samą technologię kodów QR, startup stawia na rejestrację znaku towarowego, budowanie zaufania oraz budowanie przewagi jakością obsługi i rozbudowanymi funkcjami platformy.
Abonament i pitch wygłoszony w 3 minuty
Pod względem ekonomicznym projekt opiera się na druku na zamówienie (print-on-demand) – każda płytka posiada unikalny kod, co wyklucza konieczność zamrażania kapitału w magazynowaniu towaru. Utrzymanie infrastruktury serwerowej rozwiązano w modelu abonamentowym (odnawianym co 2 lata). W przypadku braku kontynuacji wpłaty dane po pewnym czasie są bezpiecznie usuwane z serwera, przy czym sama fizyczna płytka pozostaje na nagrobku. Ciekawym wątkiem rozmowy były kulisy pozyskania pierwszego inwestora. Na stworzenie serwisu www potrzebne było 25 tysięcy złotych plus VAT. Po dwóch odmowach, 19-letnia autorka pomysłu stanęła przed trzecim inwestorem.
– Zrobiłam 15-minutową prezentację w Canwie. Usiadłam z inwestorem i powiedziałam: „posłuchaj, ale nic się nie odzywaj, dopiero jak skończę”. Z emocji i stresu wyrecytowałam całą prezentację w 3 minuty i 40 sekund. Inwestor się roześmiał, ale uwierzył w ten projekt i zaoferował wsparcie – opowiada Gabriela Lech.
Rynkowy test przed 1 listopada
Przed startupem stoi teraz najważniejszy sprawdzian – konfrontacja z tradycyjną mentalnością odbiorców oraz przełamanie tabu wokół tematyki funeralnej. Autorka projektu podkreśla, że jej celem nie jest „monetyzowanie śmierci”, lecz niesienie radości z przywoływania dobrych wspomnień.
W ramach promocji QR Memories planuje pilotażową kampanię przed Świętem Zmarłych przy cmentarzach, działania w mediach społecznościowych oraz nawiązywanie relacji z producentami nagrobków.
Posłuchaj pełnej rozmowy z Gabrielą Lech: