Jak spiąć energię w budynku w jeden organizm? – Alan Fiszerowicz [Meterd]

Dodane:

Aleksandra Janik Aleksandra Janik

Jak spiąć energię w budynku w jeden organizm? – Alan Fiszerowicz [Meterd]

Udostępnij:

Właściciele nieruchomości często płacą za energię, która nigdy nie zamienia się w użyteczne ciepło. O tym, jak ten problem rozwiązuje warszawski startup Meterd, rozmawiamy z Alanem Fiszerowiczem, co-founder Meterd.

Czym zajmuje się Państwa firma?

Meterd to Wirtualny Departament Efektywności Energetycznej dla właścicieli i zarządców nieruchomości. Najprościej mówiąc: bierzemy odpowiedzialność za cały system grzania, chłodzenia i energii w budynku. Robimy diagnozę, strategię, projekt i dobór urządzeń, wdrożenie, a potem stale pilnujemy, jak to wszystko pracuje. Ogrzewanie, wentylacja, chłodzenie, fotowoltaika, magazyny energii i automatyka to jeden organizm. W praktyce każdy element projektuje i sprzedaje jednak ktoś inny, więc właściciel dostaje zbiór urządzeń zamiast systemu. Potem przez lata płaci za energię, która nigdy nie zamienia się w użyteczne ciepło. My to spinamy w całość.

W zespole są inżynierowie HVAC, analitycy danych i eksperci od regulacji, takich jak EPBD czy CSRD. Mamy też własną platformę, czyli System Meterd. To innowacyjne podejście do opomiarowania loT i zaawansowana analityka, które działają w tle w budynkach naszych klientów. I tu ważne rozróżnienie: nie jesteśmy kolejną platformą do zarządzania energią. Praktyka pokazuje, że samo zainwestowanie w BMS czy EMS ma ograniczoną skuteczność, jeśli nikt nie analizuje tych danych i nie podejmuje na ich podstawie właściwych decyzji. Tę lukę wypełnia Meterd. Z technologii, w tym z naszych własnych systemów in-house, korzystamy wyłącznie jako z narzędzia do osiągnięcia efektu, a nie jako z produktu samego w sobie.

Dziś obsługujemy fundusze nieruchomościowe, zakłady przemysłowe, parki handlowe i logistyczne, hotele, akademiki, szkoły, uczelnie i szpital. Pracujemy m.in. dla PKO BP, ESA Trucks (DAF), Sigmund Freud Privat Universität w Wiedniu, Green Apart i kilkunastu samorządów. Z Miastem Wrocław współpracujemy przy wdrożeniu naszych rozwiązań w szkołach publicznych, pierwsze kilka już za nami, a docelowo chcemy objąć wszystkie 200 placówek. W zrealizowanych przez nas projektach koszty ogrzewania i energii spadały zwykle o 60-80% rocznie.

Jakie są najczęstsze, „niewidoczne dla oka” błędy popełniane na etapie powstawania budynków?

Zanim cokolwiek zaproponujemy, każdy projekt zaczynamy od naszej autorskiej diagnostyki, czyli Raportu Efektywności Energetycznej. To coś zupełnie innego niż klasyczny audyt energetyczny czy projekt dużej firmy doradczej. Analizujemy faktury z 12-24 miesięcy, umowy z dostawcami mediów i dokumentację techniczną. Instalujemy opomiarowanie i patrzymy, jak budynek zachowuje się w czasie. Do tego dochodzi wizja lokalna, na której nasi inżynierowie przechodzą instalację po instalacji, urządzenie po urządzeniu.

Diabeł naprawdę tkwi w szczegółach. Wychwytujemy rzeczy tak drobne jak brak izolacji na rurach czy materiał, z którego wykonano zawory. To właśnie te „drobiazgi” decydują potem o 10 czy 15% efektywności całego układu. Do tego dochodzą klasyki, które widzimy niemal wszędzie. Centrale wentylacyjne chodzą 24 godziny na dobę bez harmonogramu. Pompy ciepła przez błędną hydraulikę co chwilę wchodzą w tryb odmrażania zimą. Układy hybrydowe dogrzewają drogim gazem, choć zupełnie nie ma takiej potrzeby.

Największym i najbardziej brzemiennym w skutki błędem jest jednak dobór źródła ciepła. Większość firm i instytucji nie ma u siebie ekspertów, którzy dobraliby je do realnych potrzeb budynku. Ta kluczowa kwestia jest więc pomijana, a źródło ciepła to serce całego układu. W Polsce termomodernizacja wciąż kojarzy się głównie z dociepleniem elewacji, oknami i parametrami przegród. To ważne, ale trochę tak, jakby narzekać na spalanie samochodu i zamiast wymienić silnik, odmalować lakier.

Najlepszy przykład to nasz zeszłoroczny projekt ze szkołą na Dolnym Śląsku. Budynek miał zaledwie dwa lata i ok. 5000 m², a gmina płaciła za ogrzewanie i prąd około 800 tys. zł rocznie. Po lekkim retroficie, bez wymiany ani jednego urządzenia, koszt spadł do poniżej 200 tys. zł. Wystarczyło poprawić to, co zostało źle zaprojektowane i skonfigurowane. W ESA Trucks objęliśmy naszą technologią i systemem już 3 z 9 lokalizacji i całkowicie wyeliminowaliśmy ogrzewanie gazowe. Roczne koszty energii i ogrzewania spadły o około 73%.

Jak budujecie zaufanie inwestorów i z jakimi obawami rynku mierzycie się na starcie rozmów B2B?

Współpraca z Meterd to raczej małżeństwo niż romans. Lubimy budować wieloletnie relacje i działać systemowo, czyli dbać o całe portfolio nieruchomości klienta, a nie tylko o pojedynczy budynek. Zwykle zaczynamy od jednego obiektu. Jeśli wynik się broni, analizujemy cały portfel i układamy kolejność inwestycji.

Największa obawa, którą słyszymy na starcie, to: „kolejny dostawca, który chce mi coś sprzedać”. Rynek jest zmęczony obietnicami. Wielu zarządców przeszło już modernizację za kilka milionów złotych, po której rachunki praktycznie się nie zmieniły, bo instalację przeskalowano albo źle zintegrowano. Dlatego każda nasza rekomendacja jest podparta twardymi liczbami. Przygotowujemy warianty z policzonym CAPEX-em, kosztami operacyjnymi i okresem zwrotu, w formie gotowej pod decyzję zarządu, uchwałę czy przetarg. Nie jesteśmy przywiązani do jednego producenta, więc dobieramy sprzęt pod konkretny budynek, a nie pod katalog.

Najważniejsze jest jednak to, że System Meterd cały czas pracuje w tle i w trybie ciągłym mierzy efektywność obiektu. Kiedy klient wdroży nasze rekomendacje, od razu widzi ich efekt w funkcjonowaniu budynku, jeszcze zanim pojawi się on na fakturze 🙂

Zaufanie budują też partnerzy, z którymi pracujemy. Dziś wspieramy największy bank w Polsce, PKO BP, w transformacji energetycznej zarówno jego własnych nieruchomości, jak i nieruchomości jego klientów instytucjonalnych: hoteli, zakładów przemysłowych i prywatnych akademików, ale również budynków jednostek samorządowych. Wszystko zaczęło się od wyróżnienia w konkursie GreenTech Masters WSB Merito, połączonego z pilotażami dla PKO BP i Veolii.

Jak łączycie wymogi konserwatorskie lub ciągłość działania szpitali z pompami ciepła i fotowoltaiką?

Większość osób nie zdaje sobie sprawy, jak niewiele wiek budynku mówi o jego efektywności energetycznej. Wszystko zależy od tego, jak zaprojektowano układ energetyczno-grzewczo-chłodzący i jak się nim zarządza. Mamy realizację w ponad 200-letnim zabytkowym hotelu, który dzięki naszym rozwiązaniom płaci za energię i ogrzewanie poniżej 30 zł/m² rocznie. Klasyczne podejście w „nowoczesnych” budynkach to 60-80 zł/m² rocznie. Znamy też kilkuletnie obiekty, w których koszty sięgają nawet 120 zł/m².

Nadzór konserwatora to rzeczywiście „przeszkoda”, ale tylko dla tych, którzy nie potrafią korzystać z możliwości nowoczesnych technologii. Wiele razy słyszeliśmy, że „czegoś się nie da”, a i tak znajdowaliśmy sposób. Łączymy naszą technologię z rozwiązaniami innowacyjnymi w skali Europy. Stosujemy na przykład wewnętrzne pompy ciepła, które nie wymagają żadnych jednostek zewnętrznych. Zachowujemy zabytkową bryłę i piękną elewację, a emisyjne kotłownie albo nieefektywne ciepło miejskie zastępujemy zeroemisyjnymi, zdecentralizowanymi kotłowniami.

W szpitalu sytuacja jest inna, bo tam nie ma mowy o przerwie w dostawie ciepła czy wentylacji. Modernizację dzielimy więc na etapy, a monitoring z automatycznymi alertami wyłapuje problem, zanim odczują go pacjenci. W starym szpitalu pracującym w trybie 24/7 obniżyliśmy roczne koszty energii o 77%. Podobnie było w Wiedniu. Jeden z budynków SFU to obiekt quasi-kliniczny, z kliniką stomatologiczną i prosektorium z całodobowym podciśnieniem. Każdą rekomendację układaliśmy tam z myślą o tym, że codziennie korzystają z niego studenci, pracownicy i pacjenci.

Niskie koszty operacyjne nigdy nie są dla nas celem samym w sobie. Priorytetem zawsze jest komfort, bezpieczeństwo i zdrowie ludzi w budynku, dlatego tak dużą uwagę przykładamy do jakości powietrza w polskich szkołach. Sytuacja jest naprawdę alarmująca. Według badań NCBIR uczniowie szkół podstawowych spędzają większość czasu lekcji w salach, gdzie stężenie CO2.
​
przekracza 2000 ppm, czyli dwukrotność zalecanego poziomu. Inne pomiary pokazują, że w polskich klasach 2500 ppm pojawia się już kwadrans po przewietrzeniu na przerwie, a pod koniec lekcji poziom może dochodzić do 4000 ppm. To realnie obniża koncentrację i wyniki dzieci.

Paradoksalnie, źle przeprowadzona termomodernizacja tylko to pogarsza, bo doszczelnione okna odcinają resztki naturalnej wentylacji, tzw. grawitacyjnej. Odpowiedzią jest rekuperacja decentralna, czyli kompaktowe urządzenia w poszczególnych salach. Nie wymagają rozprowadzania kanałów po budynku, więc można je montować nawet w obiektach zabytkowych i w trakcie roku szkolnego. Do tego dochodzi stały monitoring CO2 , który powinien być integralną częścią każdego systemu do zarządzania budynkiem, szczególnie takim jak szkoła czy szpital.

Jakie są Wasze najbliższe plany rozwojowe?

Jedno i drugie. Technologię rozwijamy cały czas, a dane z każdego nowego projektu wzbogacają nasze modele analityczne i benchmarkowe. Im więcej budynków widzimy, tym szybciej i trafniej diagnozujemy kolejne. Coraz więcej pracy możemy też przenosić na zdalne procedury cyfrowe.

Jesteśmy w trakcie ekspansji na rynek DACH, przez Austrię i Niemcy, gdzie mamy już za sobą pierwsze projekty ze świetnymi efektami i referencjami. Naszą wizytówką w Austrii jest Sigmund Freud Privat Universität w Wiedniu. Przygotowaliśmy tam kompleksową diagnostykę dwóch głównych budynków kampusu, mapę drogową zgodności z EPBD i analizę odłączenia od ciepła sieciowego.

Drugi kierunek to Zatoka Perska, konkretnie ZEA i Arabia Saudyjska. Tam nasza technologia ma odwrotne wyzwanie niż w Europie Środkowej i Zachodniej, bo optymalizujemy budynki głównie pod kątem chłodzenia, a nie ogrzewania. Potencjał jest ogromny i widać dużą otwartość na polskie innowacje. Najlepszym dowodem jest powstanie polskiego oddziału Dubai Chamber, z którym współpracujemy przy poznawaniu potencjalnych klientów i partnerów do lokalnych wdrożeń.

Dobrze wiedzieć, że ten kierunek doceniają też inni. W ostatnim czasie znaleźliśmy się na Liście Startupów Pozytywnego Wpływu 2026 Kozminski Business Hub i w finałowej dziesiątce Warsaw Booster 2026. Wcześniej trafiliśmy do Top 10 Puls Up na Carpathian Startup Fest spośród niemal 200 firm i przeszliśmy przez program akceleracyjny StartSmart CEE oraz AMS Booster.