Sprawa jest szczególnie istotna nie tylko ze względu na skalę finansową, ale również dlatego, że dotyczy instytucji, która od lat zarządza znaczącą częścią środków publicznych i unijnych przeznaczonych na badania i rozwój. To również kolejny element szerszej dyskusji o tym, jak projektować programy grantowe i inwestycyjne, aby realnie wspierały innowacje – a nie stawały się kanałem wyłudzeń.
Co zarzuca prokuratura? Udział w grupie przestępczej, oszustwa i pranie pieniędzy
Zgodnie z komunikatem Prokuratury Regionalnej w Warszawie oskarżonym zarzuca się m.in.:
- udział w zorganizowanej grupie przestępczej,
- oszustwa na szkodę NCBR,
- wystawianie fałszywych faktur VAT,
- pranie pieniędzy.
Śledczy wskazują, że grupa miała działać od czerwca 2022 r. do stycznia 2024 r., a jej celem było wyłudzanie środków pochodzących z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego.
Prokuratura informuje, że oskarżeni:
- wyłudzili niemal 5 mln zł,
- oraz usiłowali wyłudzić niemal 43 mln zł.
To istotne rozróżnienie: w praktyce część transakcji została zrealizowana, ale – według prokuratury – kolejne próby zostały zablokowane lub nie doszły do skutku.
Mechanizm działania: „projekty na papierze” i transfery pozorowane fakturami
Najbardziej niepokojący jest opis mechanizmu wyprowadzania pieniędzy, bo pokazuje, że nie chodziło o pojedynczy incydent, lecz o proces zorganizowany i powtarzalny.
Według prokuratury po uzyskaniu grantów środki miały być przelewane dalej – na konta innych podmiotów – pod pozorem rzekomych transakcji, potwierdzanych:
- fikcyjnymi fakturami VAT,
- lub wypłatami wynagrodzeń.
Następnie pieniądze miały być wypłacane w gotówce, aby utrudnić identyfikację ich pochodzenia. Ten schemat dobrze wpisuje się w klasyczne wzorce wyłudzeń dotacyjnych: pozorne koszty, dokumenty księgowe jako „legalizator”, a na końcu wypłaty gotówkowe. W doniesieniach medialnych – opartych na informacjach prokuratury – wskazywane są m.in. środki i instrumenty związane z:
- programem „Inteligentny Rozwój 2014–2020 – BRIDGE ALFA” (wątek funduszu Scitech Fund),
- konkursem „Szybka Ścieżka – Innowacje Cyfrowe”.
To ważne, ponieważ oba narzędzia miały w założeniu przyspieszać rozwój innowacyjnych spółek technologicznych – a więc dotykamy tu nie tylko strat finansowych, ale też potencjalnego osłabienia zaufania do systemu wsparcia innowacji. Dlatego Afera NCBR ma konsekwencje, które wykraczają poza samą salę sądową:
- spada zaufanie do finansowania publicznego – gdy pieniądze na innowacje stają się tematem postępowań karnych, cierpi wiarygodność całego systemu grantowego – również wobec uczciwych firm, naukowców i instytucji wdrożeniowych;
- rośnie presja na „bezpieczne” konkursy – kosztem szybkości. W praktyce po ujawnieniu nieprawidłowości instytucje publiczne często zaostrzają procedury. To może ograniczać elastyczność instrumentów i wydłużać ścieżkę finansowania – zwłaszcza dla startupów;
- uczciwi beneficjenci mogą ponosić realne straty – media zwracały uwagę, że obok wątków stricte kryminalnych, część firm mogła zostać dotknięta konsekwencjami „wstrzymania” procedur i niepewności decyzyjnej – co w biznesie oznacza utracone kontrakty i opóźnienia inwestycji.
Sprawa 33 oskarżonych jest tylko jednym z elementów większego kryzysu, jaki od 2023 r. towarzyszy NCBR w mediach. Już wcześniej pojawiały się doniesienia o:
- kontrowersjach wokół rozstrzygnięć konkursów,
- przyznawaniu bardzo dużych kwot podmiotom budzącym pytania o doświadczenie i zdolność realizacji projektów,
- oraz roli „słupów” w niektórych mechanizmach pozyskiwania dotacji.
W 2025 r. WNP informowało o kolejnych etapach postępowania, w których liczba osób z zarzutami miała być wyższa niż tylko obecna grupa 33 oskarżonych, co sugeruje, że sprawa jest większa i wielowątkowa.