Willem Delbare, CEO i współzałożyciel Aikido, podkreśla, że celem firmy jest „demokratyzacja cyberbezpieczeństwa” – tak, aby nawet mniejsze firmy mogły cieszyć się ochroną na poziomie korporacyjnym bez konieczności wydawania milionów na konsultantów.
Koniec ze „zmęczeniem alertami”
Aikido powstało w odpowiedzi na jedno z największych wyzwań współczesnych działów IT: nadmiar rozproszonych narzędzi bezpieczeństwa. Tradycyjne firmy korzystają często z dziesiątek odrębnych programów do skanowania kodu, kontenerów czy chmury, co generuje tysiące fałszywych alarmów (tzw. false positives). Aikido łączy skanowanie kodów (SAST/DAST), sprawdzanie zależności open-source (SCA) oraz bezpieczeństwo chmury w jednym panelu. Zamiast setek powiadomień, system wskazuje jedynie te luki, które faktycznie mogą zostać wykorzystane przez hakerów, drastycznie skracając czas reakcji (MTTR – Mean Time To Remediate).
Nowa runda finansowania, o której poinformował m.in. Reuters, przyciągnęła czołowe fundusze venture capital z obu stron Atlantyku. Sukces Aikido jest tym bardziej znaczący, że sektor cyberbezpieczeństwa w 2025 roku przeszedł selekcję – inwestorzy przestali finansować projekty niszowe na rzecz tych, które oferują realne oszczędności operacyjne. Kluczowym elementem nowej wyceny jest wdrożenie przez Aikido zaawansowanych agentów AI, którzy nie tylko wykrywają błędy, ale potrafią automatycznie generować bezpieczne poprawki kodu (tzw. autofixing), co eliminuje wąskie gardła w procesie DevOps.
Europa kontratakuje
Osiągnięcie statusu jednorożca przez Aikido wpisuje się w strategię wzmacniania europejskiej suwerenności cyfrowej. W obliczu unijnych regulacji, takich jak Cyber Resilience Act (CRA), firmy działające na terenie UE są zmuszone do rygorystycznego dbania o bezpieczeństwo produktów cyfrowych w całym cyklu ich życia. Aikido stało się dla nich narzędziem „pierwszego wyboru” do spełnienia tych wymogów.
Pozyskany kapitał ma zostać przeznaczony na agresywną ekspansję na rynku amerykańskim oraz dalszy rozwój technologii AI.